niedziela, 17 czerwca 2018

Bełcz Wielki - czyli jak unicestwić pałac w kilka lat

W niepisanym kodeksie urban exploration zwraca się uwagę na ochronę miejsc poprzez nieudostępnianie ich lokalizacji. W przypadku pałacu w Bełczu Wielkim nie ma to już sensu. Można było go ratować jeszcze jakieś 8 lat temu, zanim zniknęły schody, boazerie, sztukaterie... zanim ograbiono go ze wszystkiego. Zanim strawił go pożar. Bełcz Wielki już nie stanie na nogi. Czy musiało tak być?

Zanim zaczniecie dalej czytać i oglądać zdjęcia, wejdźcie na TĘ STRONĘ. W pałacu z takich zdjęć się zakochałam i zapragnęłam go odwiedzić. Wtedy, koło 2010 roku, można było go ratować. Trzeba było go ratować. Niestety brak gospodarności, szereg naiwnych decyzji i wandalizm doprowadziły pałac do kompletnej ruiny w ciągu zaledwie paru lat.


Choć wygląda na zniszczonego życiem staruszka, jest całkiem młody, jak na dolnośląskie pałace. Historia majątku sięga XVIII wieku, ale dopiero ostatnia przebudowa z 1910 roku, nadała pałacowi zachowany do dzisiaj kształt. Ostatnim właścicielem był Ludwig Dürr - główny konstruktor i dyrektor techniczny firmy Luftschiffbau Zeppelin GmbH produkującej słynne sterowce. W trakcie drugiej wojny światowej, prawdopodobnie z powodu wysokich kosztów utrzymania i zadłużenia właściciela, majątek znajdował się już w rękach państwa niemieckiego.


Wojnę przetrwał nietknięty i nic nie zwiastowało katastrofy. Po 1945 roku budynek został zaadaptowany na potrzeby szkoły rolniczej, a od lat 70. mieścił się tutaj zakład i ośrodek wychowawczy dla dzieci upośledzonych umysłowo, następnie z zaburzeniami w zachowaniu. Pałac był otoczony opieką i stale użytkowany aż do 1997 roku. A potem się zaczęło.



Radni gminy w Niechlowie przekazali pałac w ramach darowizny (!) podwrocławskiej fundacji, która obiecywała utworzenie w budynku domu opieki społecznej. Na wizjach się skończyło i wkrótce pałac został sprzedany, a ktoś zrobił interes życia. Zgłoszenie sprawy do prokuratury i zatrzymanie szefa fundacji nie zmieniło wiele - pałac zmieniał właścicieli, ale żaden z nich nie był w stanie zapewnić zabytkowi należytej opieki. W końcu właścicielem została spółka Gant Development (ta sama, która wybudowała kłopotliwe Odra Tower we Wrocławiu), ale ta w 2015 roku zbankrutowała.



Pałac został pozostawiony na pastwę losu. Niezabezpieczona posiadłość szybko stała się łakomym kąskiem dla poszukiwaczy mocnych wrażeń, żuli, imprezowej młodzieży i nie wiadomo kogo jeszcze. Błyskawicznie rozkradziono wszystko - od pozostawionego wyposażenia, poprzez kable wyrwane ze ścian aż po drewniane boazerie, schody i balustrady. Pewnie ładnie wyglądają u kogoś w domu albo po prostu przydały się zimą na opał. 16 maja 2016 roku był dniem ostatecznego upadku rezydencji. Pałac stanął w ogniu, a pożar strawił całą więźbę dachową i sam dach. Płonął 10 godzin.



Nie ma we mnie optymizmu, kiedy patrzę na tego wybebeszonego trupa. Zbyt wiele widziałam opuszczonych pałaców, aby liczyć, że stanie on jeszcze kiedyś na nogi. Pożar był gwoździem do trumny, a budynek bez dachu postoi jeszcze parę lat, aż zawalą się stropy i zostaną same rozpadające się ściany. I nie będzie go żal, bo żal być powinno tego, co zobaczyliście w linku na początku wpisu. Bełcz Wielki został zdemolowany i pozbawiony szans. Wstyd. 

2 komentarze:

  1. ten obiekt jest do wyremontowania tylko trzeba go chronic moze policja tym by sie zajela zamiast dowalac sie do porzadnych obywateli

    OdpowiedzUsuń
  2. SZKODA@@ U NAS TO SAMO W KRZESZOWICACH-PAŁAC POTOCKICH WRÓCIŁ DO WŁASCICIELI I DALEJ NIC SIĘ NIE DZIEJE@@ 20 KM OD KRAKOWA! ZA TO WYREMONTOWALI ZAMEK TENCZYN W RUDNIE ZA 8 MLN. ZŁ.TO TEN ,GDZIE KRĘCILI ,,CZARNE CHMURY'' w 1972=WILCZE DOŁY ORAZ ,,RYCERZE I RABUSIE/'' W 1984 ROKU

    OdpowiedzUsuń