niedziela, 3 czerwca 2018

Forst Lausitz i Forst Berge. O tym, jak zniknęło pół miasta

Miasta i wsie czasami znikają z powierzchni ziemi. Przyczyną bywają wojny, przemiany społeczne czy zmiany gospodarcze. Jednak to w Forst Lausitz pierwszy raz spotkałam się z przypadkiem, w którym zniknęła tylko połowa miasta. Jak do tego doszło i co z tym wspólnego miała kanalizacja - dowiecie się z dzisiejszej opowieści. 


Forst Lausitz jest miastem we wschodniej części Niemiec, nad Nysą Łużycką, przez którą przebiega granica z Polską. Nie zawsze tak było - jeszcze przed 1945 rokiem było to jednolite miasto połączone wybudowanym w 1921 roku Długim Mostem (Lange Brücke) projektu Rudolfa Kühna. To właśnie ten most spajał dwie części Forst - lewobrzeżną, słynącą z przemysłu tekstylnego i prawobrzeżną nazywaną Berge. Pod koniec lat 30. w jej południowo-wschodniej części władze III Rzeszy zdecydowały ulokować fabrykę materiałów wybuchowych Forst Scheuno, o której pisałam tydzień temu.

Długi Most. Zdjęcie archiwalne z dolny-slask.org.pl

Budowa Długiego Mostu otworzyła możliwość intensywnego zagospodarowania terenów na prawym brzegu rzeki, wskutek czego w niedługim czasie, wzdłuż promieniście rozchodzących się od mostu ulic, powstało wiele istotnych dla miasta obiektów: Dom Opieki, Urząd Skarbowy, Urząd Pracy, szkoła oraz park. Pod koniec II wojny światowej lewobrzeżna część miasta Forst została doszczętnie zniszczona, podczas gdy prawobrzeżne Berge wyszło z ataku w całkiem dobrej kondycji. Dziś trudno uwierzyć, że nie było zgoła na odwrót.

Widok z obecnie polskiej strony na niemiecką oraz kadr na południe (po prawej Długi Most).W zasadzie nic z obiektór widocznych na zdjęciach nie przetrwało do dziś. Zdjęcia archiwalne z dolny-slask.org.pl

Po wojnie Forst zostało podzielone, na rzece wytyczono bowiem granicę niemiecko-polską. Po powstaniu NRD w 1949 roku postanowiono odbudować zniszczone w 80% (!) niemieckie Forst i reaktywować przemysł tekstylny. Berge - tuż po wojnie nieformalnie nazwane Barść lub Barszcz w nawiązaniu do dawnej, łużyckiej nomenklatury; od marca 1946 r. oficjalnie nazwane Zasieki - stało się solą w oku odradzającego się Państwa Polskiego. Nikt za bardzo nie chciał osiedlać się tuż przy granicy z niedawnym wrogiem, mieszkanie w strefie przygranicznej związane było z licznymi ograniczeniami, a sytuacja w regionie wciąż uchodziła za niestabilną. Największą przeszkodą okazała się być jednak... kanalizacja. Jedyna w okolicy oczyszczalnia ścieków znajdowała się w Forst, po niemieckiej stronie, i dalsze działanie kanalizacji wymagałoby porozumienia z Niemcami, co w tamtych czasach nie wchodziło w grę. 

Długi Most - widok ze strony niemieckiej na polską i z polskiej na niemiecką.

W 1951 roku władze wojewódzkie rozpoczęły wdrażanie uchwały Prezydium Rządu z dnia 3 stycznia 1951 w sprawie akcji robót rozbiórkowych - czyli pozyskiwanie cegły na pokrycie potrzeb Państwowego Planu Inwestycyjnego. W efekcie rozebrano niemal całą zabudowę niezasiedlonego miasta, w tym również budynki w dobrym stanie technicznym. W północnej części miejscowości powstał PGR, a teren dawnego miasta został pochłonięty przez zieleń i wymazany z pamięci.

Kładka dla pieszych - widok ze strony niemieckiej na polską i z polskiej na niemiecką.

Na tę fascynującą historię trafiłam zupełnie przypadkiem, obserwując na Google Maps okolice fabryki w Brożku, do której planowałam się wybrać. Moją uwagę przykuły dwa wysadzone mosty na rzece - wspomniany już Długi Most - oraz piesza kładka - Fußgängerbrücke. Oba zostały zniszczone w 1945 roku podczas działań wojennych. Ich ruiny zachowano do dziś chyba tylko po to, aby upamiętnić historię miasta położonego na dwóch brzegach Nysy Łużyckiej. Po polskiej stronie z miasta nie zostało już w zasadzie nic.

Kładka dla pieszych. Zdjęcie archiwalne z dolny-slask.org.pl

Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała znaleźć choćby paru cegieł świadczących o dawnych dziejach Forst Berge. W tym celu udaliśmy się na polską stronę Długiego Mostu, na Rathenauplatz (spotkałam się także z nazwą Adolf Hitler Platz). Jedynym śladem umożliwiającym identyfikację tego miejsca, jest pozostałość po Fontannie Tkacza. Oprócz zniszczonego cokołu zachowały się jeszcze nieliczne latarnie oraz, oczywiście, resztki wysadzonego mostu. Po znajdujących się w tym rejonie budynkach Urzędu Pracy i Domu opieki nie dostało nic - w ich miejscu wyrósł lasek. 



Fontanna Tkacza i okoliczna zabudowa: obecnie i dawniej. Zdjęcia archiwalne z dolny-slask.org.pl

Postanowiliśmy jeszcze przejść się w kierunku pieszej kładki - drugiego punktu orientacyjnego, po którym można by zidentyfikować pozostałości po przepięknym modernistycznym budynku Urzędu Skarbowego przy dawnym Horst-Wessel-Platz. Niestety i tu spotkało nas rozczarowanie - poza urwaną w połowie kładką i zniszczonymi latarniami nie zachowało się nic. Aż trudno uwierzyć, że to polska, a nie niemiecka część Forst wyszła z wojny bez szwanku.

Kładka dla pieszych i Urząd Skarbowy - to jest to samo miejsce. Zdjęcie archiwalne z dolny-slask.org.pl

Ostatnim śladem po niemieckiej historii Zasieków jest park - dziś już całkiem zarośnięty i zdziczały. Wprawne oko dostrzeże jednak pewien detal - jadąc drogą 289 na Brody, zaraz za stacją benzynową po prawej stronie zobaczyć można małą polankę ze zniszczonym, ostrzelanym pomnikiem. Jest to miejsce pamięci ofiar I wojny światowej, a na zdewastowanych tablicach można dostrzec jeszcze nazwiska poległych. O poległym mieście Fosrt Berge w tej okolicy nie wspomina jednak nikt.


Zbudować miasto nie jest łatwo - zburzyć, jak widać, nie tak trudno. Po latach ciężko zrozumieć motyw rozebrania dla cegły całego kwartału wybudowanych raptem 20 lat wcześniej budynków, których stan techniczny pozwalał na ponowne wykorzystanie. Łatwo jednak jest o tym myśleć w czasach Europy bez granic, w której różne nacje mieszkają obok siebie, współgrają i wzajemnie się wspierają. Mimo wszystko żal mi tych wszystkich bezpowrotnie utraconych miejsc, które dziś oglądać możemy tylko na starych zdjęciach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz