poniedziałek, 3 września 2018

Góry Izerskie - odkrywkowa kopalnia wrażeń

Ach, te Góry Izerskie - można się w nich zakochać. Aż trudno uwierzyć, że dopiero po dwóch latach spędzonych we Wrocławiu pojechałam w Izery. A czego nie widziałam po drodze! Halę, która nie jest halą, tylko łąką; najwyżej położoną kopalnię odkrywkową w Polsce czy najpiękniejszy widok na Karkonosze widziany spoza Karkonoszy. To było intensywne 31 kilometrów na 31 urodziny. 



We wschodnią część Gór Izerskich z Wrocławia nie jest trudno się dostać - pociągiem do Szklarskiej Poręby Górnej i tu mamy dwie opcje: od razu wchodzimy czerwonym szlakiem na Wysoki Kamień albo przesiadamy się na tzw. Kolej Izerską i szynobusem mkniemy w kierunku Czech. Podczas tej wycieczki zdecydowałam się na drugą opcję i punkt dziesiąta mogłam startować na szlak ze Szklarskiej Poręby Jakuszyc - najwyżej położonej stacji kolejowej w Polsce (886 m n.p.m.).


Początkowo szło się przyjemnie, praktycznie po płaskim terenie, przez las. Obrałam kierunek na Chatkę Górzystów najpierw zielonym, a potem niebieskim szlakiem. Po drodze można spotkać tabliczki informujące o istnieniu na tym terenie wyrobisk kwarcu w wiekach XIII-XV. O kwarcu jeszcze będzie mowa, jak dojdziemy do Kopalni Stanisław - jak widać tradycje wydobywcze sięgają w Górach Izerskich wiele wieków wstecz.


Po 1,5 h marszu przez las wyłania się przestrzeń - Hala Izerska, która wcale nie jest halą, tylko łąką. Błędne nazewnictwo przyjęło się tak mocno, że ciężko będzie zmienić przyzwyczajenia górołazów. Miejsce to halą z pewnością nie jest, bo hale występują tylko w Tatrach, wypasano na nich owce i znajdują się w piętrze kosodrzewiny. Żaden z tych warunków nie zostaje tu spełniony, więc bez wątpienia mamy do czynienia z łąką. Dodam, że nie byle jaką, bo, choć dziś tego nie widać, przed laty istniała w tym miejscu niemiecka wioska Groß-Iser.



Po dawnym osadnictwie została już tylko Chatka Górzystów mieszcząca się w budynku dawnej szkoły oraz wciąż widoczne fundamenty niektórych budynków. Ślady osadnictwa na Łące Izerskiej sięgają już 1630 roku, ale prawdziwy rozkwit wioski przypadł na okres międzywojenny, kiedy to doprowadzono drogę, a turystyka górska cieszyła się coraz większą popularnością. Powstały aż trzy schroniska (największe - Schihof Gross-Iser - mogło udzielić noclegu aż 45 osobom), znajdowały się tu  także między innymi dwie gospody, leśniczówka, dwie szkoły, remiza straży pożarnej i 43 domy mieszkalne. 10 maja 1945 czerwonoarmiści wkroczyli do Groß-Iser, spalili domek myśliwski i zastrzelili gospodarza jednego ze schronisk. Po wojnie nastąpiły wysiedlenia mieszkańców, a teren zajęły Wojska Ochrony Pogranicza. Do 1960 roku opustoszałą osadę zrównano z ziemią.


Zdjęcia archiwalne z https://polska-org.pl/

Po krótkim odpoczynku w Chatce Górzystów (i wpałaszowaniu kultowego naleśnika z jagodami, z którego schronisko słynie), trzeba było ruszać dalej. Przez chwilę zrobiło się groźnie, bo zaczęło mocno grzmieć, ale na szczęście - wbrew prognozom - burza przeszła bokiem. Na żółtym szlaku zaczęło się podejście, ale na szczęście nie trwało ono długo. Po drodze można spotkać taką ciekawą rzeźbę ;-) a kawałek dalej jest się już na czerwonym szlaku.


Kolejny cel - Wysoka Kopa - najwyższy szczyt Gór Izerskich. Na wierzchołek co prawda nie prowadzi znakowany szlak, ale można bez problemu na niego trafić. Z Rozdroża pod Kopą (lub od drugiej strony) trzeba iść cały czas czerwonym szlakiem (rozkoszując się widokami, a jest czym!), a następnie przy wiacie skręcić w wydeptaną ścieżkę. Po około 10 minutach marszu pod górę dochodzi się na szczyt i voila - kolejny wierzchołek do Korony Gór Polski zdobyty.



Kontynuując wędrówkę czerwonym szlakiem w kierunku wschodnim, dochodzi się do kolejnego niezwykle ciekawego miejsca z historią - dawnej Kopalni Kwarcu "Stanisław" - najwyżej położonej kopalni tego typu w Polsce. Jak wspominałam już wcześniej, tradycje wydobywcze w tym rejonie mają bardzo długą historię i Góry Izerskie słyną z wyjątkowo dobrej jakości kryształów. Największy rozwój wydobycia przypadł na początek XIX wieku i wiązał się z doprowadzeniem bocznicy kolejowej; po wojnie, w latach 50. wznowiono wydobycie w miejscu niemieckiej kopalni. Eksploatacja kwarcu, a później dolomitu, skalenia i fyllitu, trwała do 2001 roku, kiedy to zrezygnowano z wydobycia z powodu nieopłacalności (trudne warunki górskie oraz sezonowość). Dziś wokół kopalni można spacerować i jeździć na rowerach, podziwiając ogromną dziurę w ziemi :-)



Ostatnim szczytem zdobytym tego dnia był Wysoki Kamień, z którego roztacza się obłędny widok na Karkonosze. W moim odczuciu jest to jedna z najpiękniejszych panoram Sudetów. Nie ma co się dziwić, że walory Wysokiego Kamienia dostrzeżono dość szybko - już w 1837 roku Schaffgotschowie (tak, ci od Kopic) wybudowali w tym miejscu pierwsze schronisko. W 1947 roku splądrowany w czasie wojny budynek ponownie otwarto dla turystów, ale okazał się być nierentowny i w 1962 r. schronisko zamknięto, a rok później rozebrano. Obecnie, co jest precedensem, właścicielem szczytu jest osoba prywatna, która buduje nowe schronisko. Sezonowo czynny jest bufet.


Z Wysokiego Kamienia skierowałam się już prosto na stację kolejową Szklarska Poręba Górna. Ścieżka wiedzie ostro w dół i sama nie wiem, czy lepiej jest tędy schodzić czy podchodzić. Na tym etapie wędrówki marzyłam już tylko o tym, żeby dotrzeć na pociąg i zamienić ciężkie buty górskie na sandały, które - chyba wiedziona jakąś podświadomością - wyjątkowo wzięłam do plecaka. Na dworcu stuknął mi 31 kilometr wycieczki - taki prezent na niecały miesiąc przed 31 urodzinami. Góry Izerskie polecam z całego serca. Na wycieczki dłuższe i krótsze, jest z czego wybierać, bo szlaków jest mnóstwo.

niedziela, 2 września 2018

Ograbiony ze skarbów i pamięci pałac w Brzezince

Pałac w Brzezince jest tak zarośnięty zielenią, że ciężko w ogóle go zauważyć z drogi, a koszmarne dojście do drzwi wejściowych zaowocowało decyzją o kupnie maczety na kolejne wyprawy. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co łączy zapomniany barkowy pałac z Wilanowem i jakie skarby cudem zachowały się w środku - czytajcie dalej. 



Późnobarokowy pałac wzniesiony w latach 1725-40 roku dla hrabiego Karola Krystiana von Kospoth pozostawał w rękach jego spadkobierców aż do 1945 roku. Rezydencja przez dwieście lat zachwycała - co widać na archiwalnych zdjęciach. Podziw wzbudzały bogato zdobione portale i stiuki na sufitach, kunsztu nie brakowało sztukateriom, a przypałacowy ogród z osiemnastoma rzeźbami mógł uchodzić za wzór dla innych pałaców.

Pałac w czasach świetności (zdjęcia archiwalne z polska-org.pl)

W 1945 roku pałac został uszkodzony, podobno poważnie, ale wystarczyło tylko naprawić dach. Przeszedł w ręce PGR i pojawiły się liczne pomysły na wykorzystanie majątku: od ośrodka wczasowego, poprzez dom kultury, aż po zakład rzemieślniczy. Za żadnym z tych pomysłów nie szło jednak żadne działanie, za to sporo się działo w kwestii szabrowania pałacu. Standardowa historia - drewniane elementy na opał dla miejscowych, a bardziej wartościowe rzeczy - do Warszawy. W ten sposób około 1949-50 roku wspomniane rzeźby z przypałacowego ogrodu trafiły do ogrodu w warszawskim Wilanowie.

Rzeźby z Brzezinki w Wilanowie

Pałac poddano drobnym pracom zabezpieczającym w 1961 i 1973 roku, a w 1989 roku nowy właściciel nawet rozpoczął remont, jednak porzucił ten pomysł po zawaleniu się stropów. Dzisiaj pałac - jak dziesiątki, a może setki mu podobnych - zieje pustką i niczym by się nie wyróżniał, gdyby nie kilka zachwycających detali. Zapamiętam go jako pałac z kominkami - widać bowiem wyraźnie zachowany system pieców, które ogrzewały niegdyś dwa piętra pałacu. Te cudem uchowane perełki chciałyby dawać jakąś nadzieję na uratowanie zabytku, ale realnie jest na to 70 lat za późno.


Kolejny pałac opowiada znaną nam dobrze historię, która powtarza się za każdym razem. Choć grabieże i wywiezienie rzeźb do Warszawy bulwersują, to z drugiej strony może za parę lat będzie to ostatnia zachowana pamiątka po pałacu, który już wkrótce się zawali, pozbawiony konserwacji.






* * * * *

Jeśli ktoś z Was zawędruje do tego zapomnianego pałacu, to polecam uwadze także pobliski Kościół Wniebowzięcia Matki Boskiej (oryginalnie oczywiście ewangelicki) z pierwszej połowy XVIII wieku. Wokół kościoła znajdował się cmentarz, pozostałością po którym jest kilka zachowanych płyt nagrobnych.


Świadek koron(n)y - jak zdobyłam Koronę Gór Polski

Korona Gór Polski - 28 szczytów poszczególnych pasm naszego kraju, lista z założenia zawierająca najwyższe wierzchołki każdego z górskich łańcuchów znajdujących się na terenie Polski. 15 sierpnia tego roku zdobyłam mój ostatni szczyt zaliczany do Korony - Lackową w Beskidzie Niskim. Droga do tego osiągnięcia była fascynującą, inspirującą podróżą. Podzielę się z Wami moimi odczuciami z tej wyboistej wędrówki pod górę - a nawet 28 gór!

Dzięki konsekwencji można zajść wysoko - Pieniny, Wysoka | Lackowa - mój ostatni szczyt Korony

Korona Gór Polski - skąd pomysł?
Nie pamiętam już dokładnie, jak to się zaczęło, ale z całą pewnością nie było tak, że zieloniutka jak szczypiorek na wiosnę postanowiłam: "zacznę chodzić po górach i zrobię Koronę". Miałam już na swym koncie kilka lat łażenia po górach i to takiego dość "zaawansowanego", między innymi schodziłam Tatry wzdłuż i wszerz łącznie z najtrudniejszym szlakiem - Orlą Percią. Na najwyższych szczytach Beskidów - Babiej Górze czy Skrzycznem byłam już po kilka razy, niekoniecznie myśląc o nich w kategoriach "koronowych". Od maja 2016 roku mieszkam we Wrocławiu i to właśnie wtedy stanęły przede mną otworem zupełnie nieznane mi wcześniej Sudety - a w nich aż 15 szczytów KGP. Pomyślałam, że obranie ich wszystkich jako cel będzie dobrym sposobem na poznanie nowych terenów i zarazem świetną motywacją do wyjazdów. I tak to się zaczęło.

Bieszczady - Tarnica w 35-stopniowym upale i Śnieżka - Karkonosze przy -20 st.

Babia Góra, Biskupia Kopa i Kłodzka Góra

Korona Gór Polski - po co i dla kogo ona jest?
Ilu ludzi, tyle powodów. Na pewno jest to duża motywacja do regularnych wyjazdów w góry i zarazem świetny sposób na zachowanie dobrej formy fizycznej. Każdy kolejny zdobyty szczyt sprawia niezwykłą radość i choć to droga jest celem, to zdobycie Korony jest satysfakcjonującym osiągnięciem. Myślę także, że może to być świetny pomysł dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z górami i chcą poznać różnorodne krajobrazy, zaczynając od łatwiejszych gór, a kończąc na tych najtrudniejszych, takich jak Babia Góra, Tarnica czy same Rysy. A duma ze zdobycia ostatniego szczytu jest ogromna, tylko uwaga - później zostaje taka pustka w sercu, jak po zakończeniu ulubionego serialu czy serii książek.

Widok z okolic Skalnika na Śnieżkę oraz "widok" ze Skrzycznego na mgłę

Wielka Sowa oraz Ślęża

Korona Gór Polski - czy zbierać pieczątki?
KGP można zdobywać na dwa sposoby - na odznakę lub dla samej satysfakcji. Jeśli pewnego dnia obudzicie się i postanowicie: "od przyszłego miesiąca robię Koronę, zaczynam od szczytu numer jeden i idę na kolejnych 27", to warto rozważyć zapisanie się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski. Dostaniecie książeczkę, do której będziecie zbierać pieczątki, aby na koniec wymienić ją na odznakę. Po szczegóły zajrzyjcie na stronę KZKGP. U mnie to wyglądało inaczej - jak pisałam, miałam już część szczytów zdobytych w sposób nieudokumentowany, a moje doświadczenia z książeczką GOT PTTK są takie, że jednak nie chce mi się później tych pieczątek regularnie weryfikować, bo nie zależy mi na odznakach. Mam większość szczytów potwierdzonych zdjęciami i pieczątkami w książeczce GOT, ale niestety Klub Zdobywców KGP tego nie respektuje. Robiłam to dla własnej satysfakcji.

Łysica i Jagodna

Turbacz i Lubomir

Korona Gór Polski - skąd wziąć pieczątki?
Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma problemu ze zdobyciem pieczątek, jak już zdecydujecie się je zbierać. Najłatwiej dostać je w schronisku, w punkcie kasowym lub na szczycie ze specjalnej skrzynki. Poniżej zamieszczam listę pieczątek, z których ja korzystałam - uwaga, może się dezaktualizować.


Rysy - Tatry: Schronisko PTTK przy Morskim Oku, punkt kasowy w Palenicy Białczańskiej
Babia Góra - Beskid Żywiecki: Schronisko PTTK Markowe Szczawiny
Śnieżka - Karkonosze: Schronisko Dom Śląski (i inne okoliczne schroniska), punkt kasowy KPN, czeska poczta na szczycie
Śnieżnik - Masyw Śnieżnika: Schronisko PTTK Na Śnieżniku
Tarnica - Bieszczady Zachodnie: punkt kasowy BPN w Wołosatem, schronisko Kremenaros w Ustrzykach Górnych
Turbacz - Gorce: Schronisko PTTK Turbacz, Schronisko PTTK Stare Wierchy
Radziejowa - Beskid Sądecki: Bacówka na Obidzy (Przełęcz Gromadzka)
Skrzyczne - Beskid Śląski: Schronisko PTTK Skrzyczne
Mogielica - Beskid Wyspowy: pieczątka na szczycie
Wysoka Kopa - Góry Izerskie: Chatka Górzystów, schronisko Wysoki Kamień
Rudawiec - Góry Bialskie: Chata Cyborga w Bielicach
Orlica - Góry Orlickie: Schronisko PTTK Orlica
Wysoka (Wysokie Skałki) - Pieniny: pieczątka na szczycie, baza namiotowa Pod Wysoką
Wielka Sowa - Góry Sowie: wieża widokowa na szczycie, Schronisko Orzeł, Schronisko PTTK Zygmuntówka
Lackowa  - Beskid Niski: pieczątka na szczycie
Kowadło - Góry Złote: Chata Cyborga w Bielicach
Jagodna - Góry Bystrzyckie: Schronisko PTTK Jagodna w Spalonej
Skalnik - Rudawy Janowickie: Schronisko PTTK Szwajcarka, parking przy Kolorowych Jeziorkach
Waligóra - Góry Kamienne: Schronisko PTTK Andrzejówka
Czupel - Beskid Mały: Schronisko PTTK Na Magurce
Szczeliniec Wielki - Góry Stołowe: Schronisko Na Szczelińcu
Lubomir - Beskid Makowski: Schronisko PTTK na Kudłaczach
Biskupia Kopa - Góry Opawskie: Górski Dom Turysty Pod Biskupią Kopą
Chełmiec - Góry Wałbrzyskie: wieża widokowa na szczycie
Kłodzka Góra - Góry Bardzkie: pieczątka na szczycie
Skopiec - Góry Kaczawskie: pieczątka na szczycie
Ślęża - Masyw Ślęży: na szczycie w Domu Turysty i w kościele, a na dole w Domu Turysty Pod Wieżycą
Łysica - Góry Świętokrzyskie: Ośrodek Wypoczynkowy "Jodełka" w Świętej Katarzynie, a w sezonie także w punkcie kasowym

Chełmiec i Mogielica

Największy sukces - Rysy i przyjemny Śnieżnik

Korona Gór Polski - czy było warto?
To retoryczne pytanie - jasne, że warto! Każda okazja, aby wyjść z domu, spędzić aktywnie czas na świeżym powietrzu i zobaczyć coś nowego jest wartościowo spędzonym czasem. Pamiętajcie, że nie trzeba mieć od razu doskonałej kondycji, aby zacząć od łatwiejszych szczytów - ona przyjdzie z czasem. Wystarczy odpowiednie obuwie, wygodny plecak i można zaczynać - do Rysów daleka droga ;-) Na szczyty zwykle prowadzą różne szlaki i można zaplanować zarówno całodniowe wycieczki na 30 km, jak i krótsze spacery na 10-15 km. Łączy je jedno - będzie najpierw pod górę, a potem z górki. W czasie swoich wędrówek widziałam różnych ludzi, starszych i młodszych, widziałam nawet rodziców z maleńkimi dziećmi w chustach, zbierających pieczątki do książeczki KGP. Koronę można zdobyć szalonym tempem w dwa miesiące, można i na spokojnie w kilka lat. A zapewniam, że jak już zaczniecie, to szkoda będzie zrezygnować.

To co... w góry? :-)

Skopiec, Szczeliniec i Wysoka Kopa


Kowadło, Rudawiec i Waligóra


Orlica, Radziejowa oraz Czupel