Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Bialskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Bialskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2023

Czernica, zamek Karpień, opuszczona wieś Karpno, Trojak... ach, te Sudety!

Górska wędrówka z Bielic do Lądka-Zdroju zostanie w mojej głowie na długo. Idąc szlakami Gór Bialskich i Złotych trafiłam na dwa fantastyczne punkty widokowe - na Czernicy i na Trojaku; poznałam romantyczną legendę o skamieniałych siostrach; odwiedziłam zrujnowaną stolicę dawnego państwa i szukałam śladów nieistniejącej wioski przy czeskiej granicy. Sudety mają tak wiele zaoferowania, że zaledwie jednego dnia można się w nich całkowicie zatracić, o właśnie tak... 


Gdy mówię Bielice, Wy mówicie - Rudawiec i Kowadło. Nie tym razem! Większość turystów przyjeżdża do Bielic, aby zdobyć dwa szczyty Korony Gór Polski. Przyznam, że i ja zrobiłam tak dwa razy, ale, jak to mówią, do trzech razy sztuka i korzystając z sierpniowego długiego weekendu postanowiłam ruszyć na szlaki dotychczas mi nieznane i, co ważne - niemal zupełnie odludne! Dawid z Natalią zawieźli mnie do Bielic i tak rozpoczęła się moja wędrówka po górach solo, solo ;-) Plan był taki, aby szlakami Gór Bialskich i Złotych dojść aż do Lądka-Zdroju... 

Podejście pierwsze - Czernica. Jest to mało znana góra wznosząca się na wysokość 1083 metrów n.p.m. Bezpośrednio z Bielic prowadzi na jej szczyt szlak żółty i muszę przyznać, że był to jeden z najprzyjemniejszych momentów dnia. Szło się przyjemnie lekko pod górę, choć były momenty, gdy dało się odczuć w nogach nabieranie wysokości. Podczas całego podejścia spotkałam dosłownie dwie osoby, więc mogłam nasycić się ciszą i objeść jagodami prosto z krzaków uginających się od owoców. 



Czernica, a po niemiecku Schwarzenberg (ach, jak ja uwielbiam takie mocne niemieckie nazwy) położona jest w północnej części Gór Bialskich. Wyróżnia się od okolicznych zalesionych szczytów możliwością podziwiania panoramy na wszystkie strony świata. Jest to możliwe dzięki wieży widokowej wzniesionej w 2014 roku. Doskonale widać z niej Góry Bialskie, Góry Złote i Masyw Śnieżnika. Widoki są wręcz obłędne i z wielkim trudem przyszło mi zmuszenie się do opuszczenia tego wspaniałego miejsca. Jeszcze taka ciekawostka - na zboczach tej góry znajduje się chatka "samoobsługowa" w stylu tej pod Śnieżnikiem...



Z Czernicy w dół skierowałam się żółtym szlakiem, a następnie niebieskim schodzącym do Starego Gierałtowa. Szło się trochę przez las, trochę po asfalcie, trochę z widokami... Najbardziej charakterystycznym punktem tej wędrówki były skały o nazwie Trzy Siostry. Jest to największa grupa skalna w Górach Bialskich,  a ich wysokość dochodzi do 19 metrów, natomiast długość - 33 m. Z miejscem związana jest legenda o, a jakże, trzech siostrach, których mężowie pewnego dnia po pracy nie wrócili do domów. Kobiety wyruszyły na ich poszukiwania i spotkały smoka, który okazał się być tak straszny, że z przerażenia zamieniły się w skały. Mężom udało się uciec z pieczary bazyliszka i od tego czasu wędrują wśród skał w nocy z 14 na 15 lutego, szukając swoich ukochanych...



Z Trzech Sióstr czekało mnie już tylko (wyjątkowo malownicze) zejście do Starego Gierałtowa, a następnie kontynuowanie wycieczki niebieskim szlakiem pod górę. Sam Stary Gierałtów jest wsią o średniowiecznym rodowodzie; w XIX wieku był własnością Marianny Orańskiej. Zachowało się tu sporo poniemieckich budynków - moją uwagę szczególnie przykuła dawna szkoła. Z podejścia szlakiem z Gierałtowa do Karpna mogłam podziwiać widoki na okoliczne góry i całą dolinę, co uczyniło ten fragment wędrówki wyjątkowo atrakcyjnym. 



Kolejnym moim celem była góra Karpiak (782 m n.p.m.), na której zachowały się ruiny zamku Karpno. Samo dojście dało mi nieco popalić, bo, choć nie jest to wysoka góra, to szlak nie należy do mocno uczęszczanych i trzeba było się trochę przedzierać przez krzaki ;-) Warto też zaznaczyć, że na tym etapie wędrówki opuściłam już Góry Bialskie i znalazłam się w Górach Złotych. Sam zamek wzniesiono w średniowieczu i w XIV oraz XV wieku był on nawet stolicą feudalnego państwa karpieńskiego, które obejmowało swoim zasięgiem obszar dzisiejszych gmin Stronie Śląskie i Lądek-Zdrój. Warownia została najechana w połowie XV wieku w odwecie za rabunek na klasztorze w Henrykowie, a ostatecznie zrównano ją z ziemią około 1513 roku.


Z zamku Karpno skierowałam się do skrzyżowania szlaków o nazwie Rozdroże Zamkowe. Na chwilę opuściłam szlak niebieski na rzecz zielonego, który zaprowadził mnie do miejsca, w którym trzeba wytężyć wyobraźnię - do dawnej wsi Karpno. Już od średniowiecza była to wieś służebna zamku Karpień. Przetrwała ona jednak zamek i pozostała zamieszkana do 1945 roku. Po wysiedleniach ludności niemieckiej opustoszała, w dużej mierze za sprawą polskiej polityki, która zabraniała osiedlania się na terenach przygranicznych (z Karpna mamy już bardzo blisko do Czech). O tym, że kiedyś żyli tu ludzie, przypominają tylko ledwo widoczne zarysy domostw oraz kościółek pw. Matki Bożej od Zagubionych z 1872 roku, odbudowany w latach 80. 



Wróciłam na Rozdroże Zamkowe i już powoli czułam, że moją wyjątkowo długa wycieczka powoli zbliża się do finału. A tym miał być Trojak 766 metrów n.p.m., idąc do którego przeszłam jeszcze przez Skalne Wrota i minęłam kilka innych ciekawych skał, będących częścią jednej formacji zwanej Skałkami Lądeckimi. Atrakcyjność Trojaka tworzy przede wszystkim panorama niemal całych Sudetów, którą podziwiać można z otwartej w 2022 roku platformy widokowej. Przy dobrej widoczności można zobaczyć stąd nie tylko Śnieżnik czy Góry Bialskie, ale nawet Góry Izerskie i Karkonosze! Z Trojaka czekało mnie już tylko ostatnie, przyjemne i na szczęście dość krótkie zejście do Lądka-Zdroju.




Przejście z Bielic przez Czernicę, Stary Gierałtów było fantastyczną, przyjemną, ale też nieco wymagającą wycieczką - w końcu trasa liczyła ponad 23 kilometry, a sierpniowy upał dawał popalić. Zaliczyłam dwa pasma górskie jednego dnia, zwiedziłam zamek i odkryłam w lesie opuszczoną wioskę. A piękne widoki zostaną w mojej głowie na długo!



poniedziałek, 21 sierpnia 2023

Korona Gór Polski: Rudawiec i Kowadło na małych nogach

O Rudawcu i Kowadle - dwóch szczytach Korony Gór Polski pisałam już parę lat temu. Zastanawiałam się, czy jest sens wracać do tego tematu, ale uświadomiłam sobie, że zupełnie inaczej przeżywam wycieczkę górską w dorosłym gronie, a inaczej, gdy idę z córką. Mały człowiek pozwala spojrzeć na znane miejsca z zupełnie innej perspektywy. 

Rudawiec (Góry Bialskie) i Kowadło (Góry Złote) to dwa sudeckie szczyty Korony Gór Polski, które można bez problemu zdobyć jednego dnia, startując z Bielic. Niestety oznacza to, że dwa razy trzeba wysoko wejść i zejść, ale jeśli się ma choć trochę kondycji, to nie powinno to stanowić problemu. Same Bielice dziś są wioską na końcu świata, w której nie ma nawet zasięgu, ale przed II wojną światową była to popularna miejscowość turystyczna. Więcej o tej historii pisałam TUTAJ.

Tym razem na Rudawiec i Kowadło wybrałam się sama z moją niespełna czteroletnią Natalią. Byłyśmy już po dwóch dniach chodzenia po górach (Kłodzka Góra oraz Śnieżnik) i zastanawiałam się, czy nie będzie to dla niej trochę za dużo. Nic bardziej mylnego - Młoda wykazała się wielkim hartem ducha i chętnie ruszyła ze mną na szlak. Zaczęłyśmy od łatwiejszego szczytu, czyli Kowadła. Idzie się na nie zielonym szlakiem około 1 h, ale nam zajęło to więcej - bo tu kamyczek, tu korzenie, tu ktoś zagaduje. Pod samym szczytem na żółtym szlaku są kamienne stopnie, które sprawiły, że ostre podejście okazało się wspaniałą przygodą dla dziecka, a rosnące obok jagody dodawały supermocy. Natalka zdobyła Kowadło w 100% na własnych nogach!


Myślałam, że z Rudawcem pójdzie nam równie sprawnie, ale na zejściu do Bielic wydarzył nam się mały wypadek. No, nie taki mały - w końcu zdarte kolano to poważna sprawa. Na pomoc przyszło nosidło i supermatka. Mimo że tego nie planowałam, to całe ostre podejście na Rudawiec pokonałam z Natalią w nosidle. Wyobraźcie to sobie: na plecach dziecko ważące 17 kg, z przodu plecak, saszetka, z boku lustrzanka. Myślę, że 25 kg spokojnie się uzbierało. Cóż było zrobić - uznałam to za doskonały trening siłowy i ruszyłam. Gdy stromy stok zaczął się wypłaszczać, kolano przestało boleć, a przeciwbólowe jagody dodały motywacji. Do szczytu doszłyśmy już obie na nogach. 


Zejście tym samym szlakiem także zajęło nam sporo czasu - bo małe nogi i mały człowiek to zupełnie inny rodzaj wędrówki. Ale za to ile satysfakcji, gdy córka mówi, że lubi chodzić po górach! W takich momentach zwraca się cały trud wyjazdów z maluchem, całe to zmęczenie noszeniem. A ja cieszę się, gdy dzięki Natalii zauważam piękno kamyczków, kwiatków i szukam najbardziej dojrzałych jagód. To są takie małe rzeczy, których sama bym nie dostrzegła.

niedziela, 15 listopada 2020

Świadek koron(n)y - jak zdobyłam Koronę Gór Polski

Korona Gór Polski - 28 szczytów poszczególnych pasm naszego kraju, lista z założenia zawierająca najwyższe wierzchołki każdego z górskich łańcuchów znajdujących się na terenie Polski. 15 sierpnia tego roku zdobyłam mój ostatni szczyt zaliczany do Korony - Lackową w Beskidzie Niskim. Droga do tego osiągnięcia była fascynującą, inspirującą podróżą. Podzielę się z Wami moimi odczuciami z tej wyboistej wędrówki pod górę - a nawet 28 gór!

Dzięki konsekwencji można zajść wysoko - Pieniny, Wysoka | Lackowa - mój ostatni szczyt Korony

Korona Gór Polski - skąd pomysł?
Nie pamiętam już dokładnie, jak to się zaczęło, ale z całą pewnością nie było tak, że zieloniutka jak szczypiorek na wiosnę postanowiłam: "zacznę chodzić po górach i zrobię Koronę". Miałam już na swym koncie kilka lat łażenia po górach i to takiego dość "zaawansowanego", między innymi schodziłam Tatry wzdłuż i wszerz łącznie z najtrudniejszym szlakiem - Orlą Percią. Na najwyższych szczytach Beskidów - Babiej Górze czy Skrzycznem byłam już po kilka razy, niekoniecznie myśląc o nich w kategoriach "koronowych". Od maja 2016 roku mieszkam we Wrocławiu i to właśnie wtedy stanęły przede mną otworem zupełnie nieznane mi wcześniej Sudety - a w nich aż 15 szczytów KGP. Pomyślałam, że obranie ich wszystkich jako cel będzie dobrym sposobem na poznanie nowych terenów i zarazem świetną motywacją do wyjazdów. I tak to się zaczęło.

Bieszczady - Tarnica w 35-stopniowym upale i Śnieżka - Karkonosze przy -20 st.

Babia Góra, Biskupia Kopa i Kłodzka Góra

Korona Gór Polski - po co i dla kogo ona jest?
Ilu ludzi, tyle powodów. Na pewno jest to duża motywacja do regularnych wyjazdów w góry i zarazem świetny sposób na zachowanie dobrej formy fizycznej. Każdy kolejny zdobyty szczyt sprawia niezwykłą radość i choć to droga jest celem, to zdobycie Korony jest satysfakcjonującym osiągnięciem. Myślę także, że może to być świetny pomysł dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z górami i chcą poznać różnorodne krajobrazy, zaczynając od łatwiejszych gór, a kończąc na tych najtrudniejszych, takich jak Babia Góra, Tarnica czy same Rysy. A duma ze zdobycia ostatniego szczytu jest ogromna, tylko uwaga - później zostaje taka pustka w sercu, jak po zakończeniu ulubionego serialu czy serii książek.

Widok z okolic Skalnika na Śnieżkę oraz "widok" ze Skrzycznego na mgłę

Wielka Sowa oraz Ślęża

Korona Gór Polski - czy zbierać pieczątki?
KGP można zdobywać na dwa sposoby - na odznakę lub dla samej satysfakcji. Jeśli pewnego dnia obudzicie się i postanowicie: "od przyszłego miesiąca robię Koronę, zaczynam od szczytu numer jeden i idę na kolejnych 27", to warto rozważyć zapisanie się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski. Dostaniecie książeczkę, do której będziecie zbierać pieczątki, aby na koniec wymienić ją na odznakę. Po szczegóły zajrzyjcie na stronę KZKGP. U mnie to wyglądało inaczej - jak pisałam, miałam już część szczytów zdobytych w sposób nieudokumentowany, a moje doświadczenia z książeczką GOT PTTK są takie, że jednak nie chce mi się później tych pieczątek regularnie weryfikować, bo nie zależy mi na odznakach. Mam większość szczytów potwierdzonych zdjęciami i pieczątkami w książeczce GOT, ale niestety Klub Zdobywców KGP tego nie respektuje. Robiłam to dla własnej satysfakcji.

Łysica i Jagodna

Turbacz i Lubomir

Korona Gór Polski - skąd wziąć pieczątki?
Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma problemu ze zdobyciem pieczątek, jak już zdecydujecie się je zbierać. Najłatwiej dostać je w schronisku, w punkcie kasowym lub na szczycie ze specjalnej skrzynki. Poniżej zamieszczam listę pieczątek, z których ja korzystałam - uwaga, może się dezaktualizować.


Rysy - Tatry: Schronisko PTTK przy Morskim Oku, punkt kasowy w Palenicy Białczańskiej
Babia Góra - Beskid Żywiecki: Schronisko PTTK Markowe Szczawiny
Śnieżka - Karkonosze: Schronisko Dom Śląski (i inne okoliczne schroniska), punkt kasowy KPN, czeska poczta na szczycie
Śnieżnik - Masyw Śnieżnika: Schronisko PTTK Na Śnieżniku
Tarnica - Bieszczady Zachodnie: punkt kasowy BPN w Wołosatem, schronisko Kremenaros w Ustrzykach Górnych
Turbacz - Gorce: Schronisko PTTK Turbacz, Schronisko PTTK Stare Wierchy
Radziejowa - Beskid Sądecki: Bacówka na Obidzy (Przełęcz Gromadzka)
Skrzyczne - Beskid Śląski: Schronisko PTTK Skrzyczne
Mogielica - Beskid Wyspowy: pieczątka na szczycie
Wysoka Kopa - Góry Izerskie: Chatka Górzystów, schronisko Wysoki Kamień
Rudawiec - Góry Bialskie: Chata Cyborga w Bielicach
Orlica - Góry Orlickie: Schronisko PTTK Orlica
Wysoka (Wysokie Skałki) - Pieniny: pieczątka na szczycie, baza namiotowa Pod Wysoką
Wielka Sowa - Góry Sowie: wieża widokowa na szczycie, Schronisko Orzeł, Schronisko PTTK Zygmuntówka
Lackowa  - Beskid Niski: pieczątka na szczycie
Kowadło - Góry Złote: Chata Cyborga w Bielicach
Jagodna - Góry Bystrzyckie: Schronisko PTTK Jagodna w Spalonej
Skalnik - Rudawy Janowickie: Schronisko PTTK Szwajcarka, parking przy Kolorowych Jeziorkach
Waligóra - Góry Kamienne: Schronisko PTTK Andrzejówka
Czupel - Beskid Mały: Schronisko PTTK Na Magurce
Szczeliniec Wielki - Góry Stołowe: Schronisko Na Szczelińcu
Lubomir - Beskid Makowski: Schronisko PTTK na Kudłaczach
Biskupia Kopa - Góry Opawskie: Górski Dom Turysty Pod Biskupią Kopą
Chełmiec - Góry Wałbrzyskie: wieża widokowa na szczycie
Kłodzka Góra - Góry Bardzkie: pieczątka na szczycie
Skopiec - Góry Kaczawskie: pieczątka na szczycie
Ślęża - Masyw Ślęży: na szczycie w Domu Turysty i w kościele, a na dole w Domu Turysty Pod Wieżycą
Łysica - Góry Świętokrzyskie: Ośrodek Wypoczynkowy "Jodełka" w Świętej Katarzynie, a w sezonie także w punkcie kasowym

Chełmiec i Mogielica

Największy sukces - Rysy i przyjemny Śnieżnik

Korona Gór Polski - czy było warto?
To retoryczne pytanie - jasne, że warto! Każda okazja, aby wyjść z domu, spędzić aktywnie czas na świeżym powietrzu i zobaczyć coś nowego jest wartościowo spędzonym czasem. Pamiętajcie, że nie trzeba mieć od razu doskonałej kondycji, aby zacząć od łatwiejszych szczytów - ona przyjdzie z czasem. Wystarczy odpowiednie obuwie, wygodny plecak i można zaczynać - do Rysów daleka droga ;-) Na szczyty zwykle prowadzą różne szlaki i można zaplanować zarówno całodniowe wycieczki na 30 km, jak i krótsze spacery na 10-15 km. Łączy je jedno - będzie najpierw pod górę, a potem z górki. W czasie swoich wędrówek widziałam różnych ludzi, starszych i młodszych, widziałam nawet rodziców z maleńkimi dziećmi w chustach, zbierających pieczątki do książeczki KGP. Koronę można zdobyć szalonym tempem w dwa miesiące, można i na spokojnie w kilka lat. A zapewniam, że jak już zaczniecie, to szkoda będzie zrezygnować.

Nie wszystkie szczyty Korony Gór Polski udało mi się opisać na blogu, ale te, którym  poświęciłam osobne wpisy, znajdziecie TUTAJ.

To co... w góry? :-)

Skopiec, Szczeliniec i Wysoka Kopa


Kowadło, Rudawiec i Waligóra


Orlica, Radziejowa oraz Czupel

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to