Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Żywiecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Żywiecki. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 lutego 2026

Pilsko – Książę Beskidu Żywieckiego: zimowa wędrówka na drugi najwyższy szczyt Beskidów

Wszystkie drogi w tej okolicy prowadzą... na Pilsko. Ten wyróżniający się szczyt, drugi najwyższy po Babiej Górze w całych Beskidach, przyciąga zimą na narty, a latem na malownicze wędrówki. A może połączyć jedno z drugim? Nie było to moje pierwsze wejście na Pilsko, ba, nie było nawet pierwsze zimowe, ale muszę przyznać, że takich widoków ze szczytu nie miałam jeszcze nigdy!

Kopuła szczytowa Pilska pokryta śniegiem i kosodrzewiną, z widokiem na Tatry

Początek tego roku. Sypnęło śniegiem, dopisał mróz. Idealne warunki, aby ruszyć w góry... na narty. Ale będąc pod Pilskiem, szkoda by było nie wykorzystać jednego dnia na zdobycie tego pięknego szczytu. Miałam kupiony karnet, więc wycieczkę zaczęłam od „drogi na skróty” – wjechałam wyciągiem na tzw. Szlakówkę (1098 m n.p.m.), obok której biegnie zielony szlak. Podczas zimowej wędrówki trzeba mieć na uwadze, że ten szlak w dolnym odcinku biegnie stokiem narciarskim, więc pokonanie go pieszo wiąże się z koniecznością znalezienia obejścia np. pod wyciągiem. Ze Szlakówki ruszyłam lekko pod górę w kierunku Hali Miziowej, rozkoszując się świeżym śniegiem i słońcem, które rzadko pojawia się o tej porze roku.

Rozległa polana Hali Miziowej w Beskidzie Żywiecko-Orawskim, pokryta świeżym śniegiem, z widocznym schroniskiem PTTKSzlak na Halę Miziową w zimowej scenerii

Hala Miziowa – serce przyrody i turystyki

Hala Miziowa leży w miejscu dawnego potężnego osuwiska, które zaburzyło naturalne stosunki wodne i doprowadziło do powstania bezodpływowej misy z unikatowymi torfowiskami i roślinami rzadkimi w skali całych Karpat. To właśnie tutaj, na wysokości 1274 m n.p.m., działa schronisko PTTK, otwarte w obecnej formie w 2003 roku, które kontynuuje tradycję sięgającą 1930 roku. Na Hali Miziowej znajdują się wyciągi i trasy narciarskie, niestety mimo obfitości śniegu na początku 2026 r. są nieczynne.

Ośnieżona Babia Góra widziana z Hali MiziowejRozległa polana Hali Miziowej w Beskidzie Żywiecko-Orawskim, pokryta świeżym śniegiem, z widocznym schroniskiem PTTK

Granica polsko-słowacka i dwa wierzchołki Pilska

Z Hali Miziowej biegnie czarny szlak na Górę Pięciu Kopców (1543 m n.p.m.), który łączy się z niebieskim i żółtym, czyli tak zwany „polski szczyt” Pilska. Pilsko ma dwa szczyty – polski i słowacki – choć wygląda jak jeden stożek. Przez górę przebiega granica polsko-słowacka i zanim Polska znalazła się w Strefie Schengen, nie było możliwe legalne wejście na właściwy wierzchołek znajdujący się na terytorium Słowacji. Zdobycie Góry Pięciu Kopców było uznawane za zdobycie Pilska – ale to już pieśń przeszłości i obecnie można dotrzeć na właściwy szczyt.

Stok narciarski i wyciągi w Hali Miziowej, śnieg i nieczynne wyciągi w zimowym krajobrazieSzlakowskaz i tabliczka na Górze Pięciu KopcówZimowy szlak na szczyt Pilska

Szlaki turystyczne i narciarskie na Pilsko

Podejście na Pilsko z Hali Miziowej zawsze daje mi popalić – w końcu do pokonania jest aż 280 metrów przewyższenia na odcinku 1700 metrów. Świeże opady śniegu przyciągnęły narciarzy skiturowych, których ślady przecinały stok. Piesze podejście nie należało do najłatwiejszych, ale coś mnie tknęło i pierwszy raz zabrałam ze sobą w góry rakiety śnieżne. Jaki to był game-changer! W rakietach mogłam iść jak burza, praktycznie nie zapadając się w puchu, a kolce uniemożliwiały zsuwanie się na stromym stoku. Wejście w nich to jedno, ale zejście to była prawdziwa bajka. Podejrzewam, że latem nie miałam takiego tempa, a wyprzedzić mnie mogli tylko narciarze.

Nogi turystki w czerwonych rakietach śnieżnychOśnieżony stok Pilska z panoramą na Beskidy

Widoki z Pilska – panorama Beskidów, Tatr i odległych szczytów

Kopuła szczytowa Pilska jest rozległa i zaskakująco płaska, porośnięta kosodrzewiną i trawami, z których wyrastają krzyż i ołtarz polowy, gdzie latem odprawiana jest msza przez mieszkańców orawskiej wsi Mutne. To jedno z najlepszych miejsc widokowych w Beskidach: przy dobrej pogodzie widać stąd Tatry, Beskid Śląski i Żywiecki, Małą oraz Wielką Fatrę, a przy wyjątkowej widoczności nawet odległe Sudety, choć przy mgle masyw potrafi być zdradliwy orientacyjnie. Widoczność tego dnia była doskonała, co częściowo zawdzięczaliśmy mrozowi, który sięgał -15°C.

Panoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzieńPanoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzień

Ołtarz polowy i krzyż na najwyższym punkcie Pilska, z panoramą Beskidów i TatrTurystka na szczycie Pilska - śnieżka zima, w tle Tatry

Panoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzieńPanoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzień

Nie zabawiłam na wierzchołku długo z powodu wiatru i temperatury. Zeszłam tą samą drogą do schroniska, gdzie czekały na mnie ulubione rydze na maśle. Powrót do hotelu oznaczał powrót na zielony szlak, jednak tym razem nie skorzystałam z wyciągu. Poruszając się częściowo wzdłuż brzegu stoku narciarskiego, zakończyłam swoją wycieczkę. Na koniec dnia pożegnały mnie piękne widoki z Babią Górą i Tatrami w rolach głównych.

Stok narciarski i wyciągi w Hali Miziowej, śnieg i nieczynne wyciągi w zimowym krajobrazieStok narciarski i wyciągi w Hali Miziowej, śnieg i nieczynne wyciągi w zimowym krajobrazie

Działający wyciąg krzesełkowy Jontek w zimowej scenerii, w tle Babia GóraOśnieżone szczyty Tatr

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

wtorek, 30 września 2025

W 15 minut na Słowację – Trojak/Kykula i wielka ławka

W okolicy Zwardonia kryje się wiele mało znanych, ale wyjątkowo malowniczych tras, które świetnie sprawdzą się na jednodniowe, rodzinne wypady. Tym razem nasza wędrówka rozpoczęła się nietypowo – od krótkiej podróży koleją na słowacką stronę granicy, do niewielkiej miejscowości Skalite. Ta niepozorna wioska ma nie tylko ciekawe położenie i historię, ale też stanowi doskonały punkt wyjścia na spokojną, widokową trasę prowadzącą przez kilka szczytów, w tym Trojak/Kykulę, gdzie spotykają się dawne granice państw i zlewiska mórz.


Zainspirowana tym tłem historycznym, zaplanowałam drugą trasę na rodzinną wycieczkę w okolicy Zwardonia. Podróż rozpoczęłyśmy od przejazdu do Skalitego – pociąg był niemal pusty, a połączenie bardzo punktualne. Czerwony szlak turystyczny biegnie tuż przy głównej stacji kolejowej i początkowo prowadzi przez zabudowany obszar miejscowości.



Po przekroczeniu rzeki zaczyna się podejście – dość uciążliwe, ponieważ prowadzi wąską asfaltową drogą wśród domów jednorodzinnych. Na szczęście to jedyny bardziej wymagający odcinek tego dnia. Szybko dotarłyśmy na grzbiet w okolicach wierzchołka Gazdíkov (708 m n.p.m.), na którym znajduje się maszt antenowy. Tam zrobiłyśmy sobie przerwę na drugie śniadanie i chwilę odpoczynku przy ładnych widokach.


Kontynuując wędrówkę czerwonym szlakiem, dotarłyśmy na szczyt Grúň (775 m n.p.m.). Od kilku lat jego charakterystycznym elementem są trzy drewniane krzyże (Skalitské kríže). Znajduje się tu także niewielka wiata ze stolikiem, a wzrok przyciągają rozległe panoramy w kierunku Beskidu Śląsko-Morawskiego. Niestety, silny wiatr nie pozwolił nam długo się tam zatrzymać.



Ostatnia góra tego dnia okazała się wyjątkowo ciekawa za sprawą swojej nazwy. W różnych źródłach występuje jako Trojak lub Kykula (Kikula), a jej wysokość to 839 m n.p.m. Na szczycie ustawiono ogromną drewnianą ławkę o wymiarach: 5,3 metra długości i 3 metry wysokości. Skąd jednak to zamieszanie z nazewnictwem? Otóż przez ten wierzchołek przebiega Europejski Dział Wodny, który dawniej wyznaczał granice między państwami i krainami historycznymi. Nazwa „Trojak” odnosi się do trójstyku granic Polski, Czech i Węgier – chociaż obecnie faktyczny trójstyk znajduje się nieco bardziej na zachód, w rejonie Jaworzynki.




Po dłuższej przerwie na szczycie pozostało nam już tylko wrócić do samochodu, który czekał przy stacji kolejowej w Zwardoniu. Niemal cała trasa powrotna wiodła wzdłuż granicy państwowej. Po drodze przeszłyśmy również przez kładkę nad drogą ekspresową, łączącą Polskę i Słowację (S1-D3).



To była przyjemna, widokowa trasa, a jej dużym atutem było dogodne połączenie kolejowe, które pozwoliło nam wrócić inną drogą, bez konieczności cofania się tą samą ścieżką. Taka wycieczka to świetna propozycja na spokojny dzień w górach – zarówno dla osób bez dużego doświadczenia, jak i dla rodzin z dziećmi.


Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pocztówka z końca lata – z dzieckiem przez Skalankę i Rachowiec

Zwardoń to świetna baza wypadowa w Beskidzie Żywieckim, idealna na krótkie górskie wycieczki. Skalanka i Rachowiec to dwa szczyty połączone Aleją Zakochanych – malowniczym szlakiem znanym od czasów międzywojnia. To tutaj czekają na turystów rozległe panoramy, klimatyczne chatki i spokojne ścieżki wzdłuż polsko-słowackiej granicy. Właśnie w tej okolicy postanowiłam spędzić z córką ostatni ciepły, letni weekend, wybierając trasę, która łączy w sobie górski klimat i boskie widoki.

Wokół Skalanki

Choć przyjechałyśmy do Zwardonia po południu, to zostało nam jeszcze trochę dnia do wykorzystania, a pogoda była wspaniała. Dwa szczyty - Rachowiec i Skalankę łączy tzw. Aleja Zakochanych - szlak i zarazem trasa spacerowa, która cieszy się dużym zainteresowaniem już od czasów międzywojennych. Zaparkowałam samochód na poboczu Alei Zakochanych (można też skorzystać z płatnych parkingów wcześniej, przy Beskidku) i ruszyłyśmy nieoznakowaną ścieżką na szczyt Skalanki (867 m n.p.m.). Jest to niewysoki szczyt w Grupie Wielkiej Raczy przedzielony granicą polsko-słowacką. Choć do przejścia miałyśmy niewiele, to widoki dopisały, a dwie panoramiczne ławeczki przyciągnęły nas na dłużej.



Zejście ze Skalanki w kierunku Przełęczy Graniczne, również nieoznakowaną dróżką, było już znacznie mniej przyjemne - ostro w dół i po niestabilnych kamieniach. Na szczęście szybko doszłyśmy do osady Skalane i czerwonego szlaku, którym bez problemu dotarłyśmy do Chatki Skalanka - klimatycznego schronu z 1930 r., który przez lata należał do Politechniki Śląskiej i wykorzystywany był przez studentów. Obiekt z powodzeniem funkcjonuje do dziś, choć od 2012 roku już nie jest własnością uczelni, i oferuje swoim gościom turystyczny klimat, jak za dawnych lat, gdy schroniska były schroniskami, a nie hotelami górskimi.



To nie jedyne takie miejsce w okolicy. Dosłownie pięć minut marszu dzieli nas od Schroniska górskiego "Chata Pod Skalanką" - strzelistego domu z bali, który oferuje noclegi i skromną gastronomię. Wędrowcy mogą przespać się w jednym z pięciu pokoi, a wieczorem ogrzać się we wspólnej sali przy kominku. Z tego punktu miałyśmy już zaledwie parę kroków do samochodu i tym samym zakończyłyśmy naszą krótką pętlę wokół Skalanki.






Zachód słońca na Rachowcu

Ku dalszej wędrówce poprowadziła nas ponownie Aleja Zakochanych. Podjechałyśmy i zostawiłyśmy auto na rozwidleniu dróg przy szlaku na Rachowiec (954 m n.p.m.). Możecie kojarzyć tę nazwę ze sportami zimowymi - znajduje się tu najdłuższy w okolicy, mierzący 1200 metrów wyciąg orczykowy, a tradycje narciarskie w tym miejscu sięgają międzywojnia. Szczyt nie jest porośnięty lasem i słynie z rozległych panoram - rozpościera się z niego widok na Wielką Raczę, Rycerzową, Będoszkę i Muńczoł, a także na Małą Fatrę. Dostrzegłam także Ochodzitą, Łysą Górę - najwyższy szczyt Beskidu Śląsko-Morawsiego, a także... Tatry!



Po krótkiej, lecz żmudnej wspinaczce dotarłyśmy na wierzchołek. Podeszłyśmy na moment do wieży widokowej, a następnie wróciłyśmy w okolice górnej stacji wyciągu, skąd widoki są najpiękniejsze. Usiadłyśmy na kocu, wyciągnęłam czekoladę i... spaghetti w plastikowym pojemniku i zrobiłyśmy sobie małą ucztę o zachodzie słońca. Słońce powoli chowało się za górami, niebo stawało się coraz bardziej czerwone... To było przepiękne doświadczenie na pożegnanie lata. Do samochodu wróciłyśmy już od zmroku i, w pełni usatysfakcjonowane, udałyśmy się na kwaterę. 









Wycieczka na Skalankę i Rachowiec to propozycja dla każdego, kto chce poznać urok Beskidu Żywieckiego bez długich i wymagających tras. Krótkie szlaki blisko Zwardonia oferują piękne widoki, schroniska z klimatem dawnych lat i niezapomniany zachód słońca na szczycie Rachowca. To miejsce, w które warto się wybrać choćby na szybką wycieczkę. 

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to