piątek, 29 września 2023

Zamek w Náchodzie. Pizza ze smażonym serem

Náchod jest czeskim miastem położonym blisko granicy z Polską w rejonie Kudowy-Zdroju. Mimo tego niewielu turystów z naszego kraju docenia to miejsce, będące wspaniałą bazą wypadową w Góry Stołowe i Orlickie. Z kolei największą atrakcją Náchodu jest barokowy zamek należący w przeszłości do włoskiej rodziny Piccolominich. Skąd wzięli się mieszkańcy Italii w Czechach i co tu po sobie pozostawili?

Pierwsza wzmianka o Náchodzie pochodzi z 1254 roku. Wiadomo, że w tym czasie Hron z rodu Načeradiców założył zamek, aby chronić teren, przez który przebiegał dawny szlak handlowy łączący Pragę z Kłodzkiem i Śląskiem. Z tamtego okresu zachowała się duża wieża. Właściciele zamku często się zmieniali, a wśród najbardziej znanych należy wymienić królów Jana Luksemburskiego i Jerzego z Podiebradów, czeską królową Annę Svídnicką, ród Pernsztejnów oraz ród Smiřičtí z Smiřic, którzy na przełomie XVI i XVII wieku przebudowali pałac na styl renesansowy. Masywna wieża otrzymała krużganek arkadowy; pojawiła się także wieża zegarowa. W głównym budynku zamkowym także pojawiły się arkady, jednak z powodu surowego klimatu, zostały później zabudowane i zastąpione oknami. Na elewacji pojawiło się sgraffito. 


Smiřičtí nie nacieszyli się długo nowym zamkiem, gdyż stracili w ramach konfiskat po wojnie trzydziestoletniej. Kolejnymi właścicielami zostali Trckovie, którzy rozpoczęli budowę fortyfikacji wokół Náchodu, jednak nie rządzili długo - po zabójstwie właściciela w 1634 r. nowym panem majątku został włoski generał i książę Amalfi - Ottavio Piccolomini. Ród Piccolomini zarządzał zamkiem przez kolejnych 150 lat. To im zawdzięczamy przeprowadzoną w latach 1650-1659 obszerną barokową przebudowę zamku. Po wymarciu rodu Piccolomini w 1783 roku Náchod znów często zmieniał właścicieli, z których najdłużej, bo od połowy XIX w. do 1945 r. utrzymali się przedstawiciele niemieckiej rodziny książęcej Schaumburg-Lippe.


Obecnie zamek jest dostępny dla zwiedzających; zobaczyć można zarówno wnętrza - w tym potężną jadalnię, Salę Hiszpańską, jak i wejść na wieżę czy odpocząć w ogrodach. Sam Náchod od 2020 ponownie jest miejscowością uzdrowiskową, a oprócz zamku i długich spacerów nacieszyć się tu można także uroczym rynkiem czy skorzystać z bliskości gór. Urzekła nas ta część Czech nie tylko ciekawymi zabytkami, ale także ciszą i spokojem, o której można zapomnieć w szczycie sezonu po polskiej stronie granicy. 



Zamek w Nowym Mieście nad Metują. Barok, secesja i sztuka ludowa

Czeskie Nowe Miasto nad Metują zostało założone w 1501 na skalistym cyplu nad rzeką. W XVI wieku ród Pernstejnów nadał miejskiej zabudowie niepowtarzalny renesansowy charakter. Największą atrakcją miasta jest zamek, który oprócz secesyjnych wnętrz oferuje także piękny ogród zamkowy z unikalnym drewnianym mostem oraz... barokowe rzeźby krasnoludków. 

Nowomiejski zamek został założony w 1501 roku przez czeskiego szlachcica Jana Czerncickiego z Kacova. W kolejnych latach właścicielami były rody szlacheckie zarówno z Czech, jak i zza granicy. Zamek zmieniał panów nieraz w dość przewrotnych okolicznościach - w XVII wieku jeden  z właścicieli został oskarżony o spisek przeciw cesarzowi Ferdynandowi II  i stracony. W wykonaniu wyroku brał udział szlachcic Walter z Leslie, który następnie otrzymał Nowe Miasto nad Metują od cesarza w podzięce za zasługi. 


W 1908 roku zamek kupiła rodzina Bartoniów - właściciele fabryki tekstylnej w pobliskim Nachodzie. Postanowili uczynić z Nowego Miasta nad Metują swoją siedzibę rodową. W tym celu przystąpili do renowacji i urządzania wnętrz w modnym wówczas stylu secesyjnym. Niektóre pomieszczenia były odnawialne w latach 20. i 30. XX wieku, dlatego można zauważyć w nich styl art-deco, kubizm i funkcjonalizm. Bartoniowie urządzili sobie eleganckie i funkcjonalne wnętrza z elektrycznością, telefonem, windami i centralnym ogrzewaniem. 


Po rewolucji komunistycznej w 1948 roku zamek został upaństwowiony, a część rodziny właścicieli wyemigrowała do Kanady. Kilku przedstawicieli jednak została i nadal mieszkała na zamku, jednak zarządzało nim państwo Czechosłowackie. Po przemianach politycznych w 1989 roku zamek został zwrócony wnukowi pierwszego właściciela. Obecnie majątek znajduje się w rękach jego syna; jest własnością prywatną, ale został udostępniony do zwiedzania. 


Duży wpływ na wystrój zamku miał słowacki architekt Dušan Jurkovič, którego mocno inspirowały motywy ludowe oraz drewniane budynki góralskie. W jego dorobku znalazły się liczne cmentarze wojenne w Beskidzie Niskim; schroniska górskie, takich jak Libušín i Maměnka na Pustevnym w Beskidzie Śląsko-Morawskim bądź Jiráskova chata w Górach Orlickich; a nawet stacja kolei linowej na Łomnicę w Tatrach. 

1. Jiráskova chata
2. Libušín i Maměnka 
Michal Klajban, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0>, via Wikimedia Commons

W nowomiejskim zamku jego twórczość rozpoznać można w drewnianym mostku w ogrodzie zamkowym z 1910. Ponad 30-metrowy most utrzymany jest w charakterystycznym dla Jurkoviča stylu ludowym. W ogrodzie znajdują się także charakterystyczne rzeźby krasnoludków, lecz te zaprojektował barokowy rzeźbiarz Matyáš Bernard Braun - autor alegorycznych rzeźb w opisywanym niedawno przeze mnie szpitalu Kuks. Jurkovič zaprojektował dla Bartoniów również zamkowy ogród zimowy,  który ozdobił mozaiką z kamyków z rzeki Metuje. 


Nasi czescy sąsiedzi słyną z licznych zamków, które chętnie odwiedzamy, ale muszę przyznać, że ten w Nowym Mieście nad Metują jest pod wieloma względami wyjątkowy. Przede wszystkim wrażenie zrobiły na mnie wyjątkowo nowoczesne, XX-wieczne wnętrza utrzymane w stylach, które uwielbiam. Niezwykła jest też historia odzyskania majątku przez przedwojennych właścicieli, co jest rzadkością. Wspaniale było także podziwiać projekty Dušana Jurkoviča, którego twórczość całkiem nieźle znam, ale nigdy nie kojarzyłam jej z tym konkretnym nazwiskiem. Teraz już będę! 




czwartek, 28 września 2023

Klasztor w Broumovie. Diabelska Biblia i święte kości

Barokowy klasztor w Broumovie jest jednym z czeskich zabytków narodowych. Powstał w XIV wieku w miejscu gotyckiego zamku, a swój obecny kształt przyjął w trakcie późniejszych przebudów. Co skrywają mury tej barokowej perły?


Klasztor benedyktyński jest najbardziej okazałym zabytkiem Broumova. Widoczny do dzisiaj barokowy styl nadano mu podczas przebudowy w latach 1728-1733 według projektu architekta Kiliana Ignaza Dientzenhofera. Obecnie działa tu Centrum Edukacyjno-Kulturalne, a także muzeum. Zabytkowe wnętrza można zwiedzić z przewodnikiem, a podczas wycieczki zobaczycie między innymi... 

Reflektarz, czyli miejsce, w którym bracia zakonni spożywali posiłki. Musieli przy tym zachować całkowitą ciszę i słuchać czytania brata lektora. Sala mogła pomieścić do 80 osób. Obecnie w tym pomieszczeniu znajduje się znaleziona w klasztornym kościele kopia Całunu Turyńskiego,  która pochodzi z 1651 r. 


Kolejnym pomieszczeniem jest pięknie zdobiona biblioteka, której wystrój nawiązuje do klasycyzmu. Obowiązkiem benedyktyna było stałe poszerzanie swojej wiedzy, więc bracia spędzali tu po kilka godzin dziennie. Pierwotny księgozbiór biblioteki wynosił około 67 tysięcy woluminów,  jednak za panowania władz komunistycznych wiele ksiąg zostało zniszczonych. Wśród pierwotnych zbiorów znajdowała się księga "Kodex Gigas",  nazywana Diabelską Biblią. Była tu przechowywana w czasie wojen husyckich aż do 1594 r. 



Zdobione drewnem pomieszczenie to zakrystia. Jest ona miejscem przechowywania szat liturgicznych księży i ministrantów oraz przedmiotów liturgicznych. W zakrystii kapłani przygotowują się do odprawiania nabożeństw. 


Ostatnim i najwspanialszym miejscem na trasie zwiedzania jest kościół,  utrzymany, podobnie, jak pozostałe pomieszczenia w stylu barokowym. Oprócz ołtarza warto zwrócić uwagę na zdobione ławki brewiarzowe, a także boczne ołtarze, na których przechowuje się relikwie. 




Po 1945 roku mnisi zostali wysiedleni z klasztoru razem z niemieckojęzycznymi mieszkańcami Broumova. Od lat 50. w opactwie mieścił się obóz dla internowanych duchownych i zakonnic. W 1991 roku klasztor wrócił do Benedyktynów. Obecnie jest to przyjemne miejsce do zwiedzenia, a bliskość Broumovskich Ścian sprawia, że okolica jest wyjątkowo atrakcyjna nawet na kilkudniowy urlop.