piątek, 31 stycznia 2025
Brama do innego świata: Pałac Brühla w Brodach
środa, 25 grudnia 2024
"Wielka ucieczka" wydarzyła się naprawdę. Obóz jeniecki Stalag Luft III w Żaganiu
W 1942 roku Żagań (obecnie woj. lubuskie) znajdował się na terenie Rzeszy i znany był pod nazwą Sagan. Od neutralnej Szwajcarii dzieliło go 600 km, a od najbliższego morza - 300 km. Słabo zaludniona okolica z marnymi perspektywami ucieczki sprawiła, że to właśnie tutaj utworzono obóz jeniecki Stalag Luft III, w którym więziono jeńców wojennych z, między innymi, USA, Australii, Nowej Zelandii, Kanady i krajów europejskich. Ucieczka z obozu uchodziła za niemożliwą, lecz mimo tego znaleźli się śmiałkowie, którym to się udało... Brawurowa ucieczka organizowana dla 200 więźniów i jej potworne konsekwencje poznaliśmy, wędrując po lesie pod Żaganiem.
Stalag Luft III nie był zwykłym obozem jenieckim. Zlokalizowany w piaszczystym lesie, na odludnym terenie, otoczony podwójnym ogrodzeniem z drutu kolczastego stał się tymczasowym domem dla nawet 10 000 jeńców. Oddalenie baraków od granicy obozu, puste przestrzenie pod budowlami, a nawet mikrofony, które wychwytywały podziemną działalność miały zniechęcić do ucieczki. Nie bez powodu trafiali tu za karę jeńcy, którzy już wcześniej podejmowali próby potajemnego opuszczenia innych obozów. Przez długi czas wszystkie podejścia do ucieczki z Stalagu Luft III kończyły się schwytaniem i osadzeniem w karcerze. Zmieniło się to, gdy do obozu trafił Roger Bushell zwany Wielkim X - mózg operacji, która na kartach historii zapisała się jako "Wielka ucieczka".
Plan był brawurowy. W 1943 roku więźniowie potajemnie rozpoczęli budowę trzech tuneli ucieczkowych, które nazwali: "Tom", "Dick" i "Harry". Wrażenie robi nie tylko sam plan, ale jego skala - zaplanowana ucieczka miała dać wolność aż 200 jeńcom! Dzięki paczkom pomocowym Czerwonego Krzyża i pomocy amerykańskiego wywiadu udało się zgromadzić fałszywe dokumenty, cywilne ubrania, walutę, mapy i inne rzeczy przydatne podczas ucieczki. Niestety drążenie tuneli nie przebiegło bez zakłóceń. „Tom” został odkryty podczas jednej z rewizji, a wyjście z tunelu „Dick” w wyniku rozbudowy obozu znalazło się na terenie nowego sektora. Jedyną szansą pozostał "Harry".
Wejście do tunelu znajdowało się w izbie mieszkalnej baraku 104, tuż pod żelaznym piecem. Budowa tunelu rozpoczęła się 11 kwietnia 1943 roku i trwała dziewięć miesięcy. Jego długość wynosiła 111 metrów, a głębokość około 10 metrów. Pod szybem znajdowały się pomieszczenia z pompą powietrzną, magazynem wydobytego piasku oraz warsztatem stolarskim. W tunelu znajdowały się szersze miejsca, zwane mijankami, które otrzymały nazwy znane z londyńskiego metra (Piccadilly Circus i Leicester Square). Tunel był oświetlony elektrycznie, a do jego budowy zużyto 2000 desek i 45 piętrowych łóżek. Z tunelu wydobyto około 132 tony piasku; 12 ton trafiło do tunelu "Dick", 80 ton zostało rozsypanych pod siedzeniami w obozowym teatrze, a 40 ton rozniosła specjalna grupa jeńców, tzw. "Pingwinów", przenosząca piasek w małych workach po terenie obozu.
W styczniu 1944 roku tunel „Harry” został ukończony, a ucieczkę zaplanowano na noc z 24 na 25 marca. Z 200 jeńców, którzy mieli wziąć udział w akcji, 80 udało się wydostać przez tunel. Podczas operacji napotkano szereg niespodziewanych trudności.. Po otwarciu wyjścia okazało się, że tunel jest za krótki, a właz znajduje się na otwartej przestrzeni widocznej z wieży strażniczej. Tunel kilkakrotnie się zawalił, a dodatkowo z powodu ogłoszenia alarmu lotniczego wyłączono światło. O poranku, gdy ostatnich czterech jeńców dotarło do wyjścia, zostali złapani przez wartownika, który natychmiast wszczął alarm. Zatrzymani zostali umieszczeni w areszcie. Z obozu oddaliło się 76 jeńców.
Mimo tylko częściowego powodzenia akcji, "Wielka ucieczka" obiła się szerokim echem w Rzeczy. Podczas szeroko zakrojonych poszukiwań naziści schwytali większość uciekinierów. Decyzją Hitlera wszyscy mieli zostać rozstrzelani, jednak po interwencji Göringa ostatecznie na śmierć skazano pięćdziesięciu lotników. Ucieczka w pełni powiodła się tylko trzem osobom. Byli to Norwegowie Peter Bergsland i Jens Muller oraz Holender Bram van der Stok. Historia obozu dobiegła końca 27 stycznia 1945 roku, kiedy to jeńcy zostali ewakuowani i rozlokowani w innych Stalagach na terenie Rzeszy. Nieprawdopodobna ucieczka pobudzała wyobraźnię jeszcze wiele lat po zakończeniu wojny. W 1963 roku powstał film "Wielka ucieczka" z Charlesem Bronsonem i Stevem McQueenem, a w 1988 roku nakręcono „Wielką Ucieczkę II” z Christhopherem Reeve. Wiosną tego roku wybraliśmy się do Żagania, aby poszukać śladów po Stalagu i uczcić pamięć ofiar obozu.
Zaczęliśmy od podjechania do Muzeum Obozów Jenieckich, które powstało na terenie poobozowym w 1971 roku. Obiekt był akurat nieczynny, ale to nic. Obejrzeliśmy z zewnątrz zrekonstruowaną wieżę wartowniczą, replikę baraku jenieckiego 104 oraz pomnik ofiar Stalagu VIII C - powstałego w 1939 roku obozu jenieckiego dla żołnierzy szeregowych i podoficerów wojsk lądowych. Jednak tym, co wywarło na nas największe wrażenie, była replika tunelu zbudowanego przez jeńców. Model ma 30 metrów długości i znajduje się na głębokości około 1,5 metra. "Przejażdżka" wymaga nie lada siły i odwagi, a to przecież tylko zabawa. Trudno sobie wyobrazić, co musieli czuli uciekinierzy.
Drugim przystankiem podczas wędrówki po Żaganiu, był autentyczny tunel "Harry". Oczywiście został on zasypany, ale jego obecność została zaznaczona tablicami wejścia i wyjścia oraz pomnikiem z nazwiskami uciekinierów. W dodatku trafiliśmy tam niedługo po jakimś międzynarodowym święcie wojskowym, o czym świadczyły pozostawione kwiaty oraz pamiątkowe medaliony w kolorach bieli, czerwieni i granatu. Było to poruszające i zarazem nieco surrealistyczne doświadczenie.
Warto nie poprzestać na tym i zanurzyć się głębiej w las, w którym do dziś zachowało się sporo pozostałości po obozie. Ślady są, rzecz jasna, dość symboliczne - fundamenty budynków, podmurówki baraków, kamienie, cegły... Trzeba wytężyć wyobraźnię, aby cofnąć się w czasie i zobaczyć Stalag Luft III takim, jaki był. A warto dodać, że jeńcy, choć więzieni, mogli liczyć nawet na rozrywki... Służył temu teatr, będący jednym z licznych budynków kulturalno-oświatowych w obozie. Odbywały się tam projekcie filmowe i przedstawienia teatralne. W sektorze brytyjskim oglądano klasykę angielską, a w amerykańskim - współczesne musicale. Teatr jest największą ruiną przypominającą o dawnym przeznaczeniu tych ziem.
Naszym ostatnim punktem na żagańskiej mapie obozowej był cmentarz wojenny. W czasie I wojny światowej pochowani byli tu głównie jeńcy z armii carskiej. W 1920 roku postawiono pomnik dla jeńców rosyjskich z napisami w rosyjskim i niemieckim. W czasie II wojny światowej cmentarz funkcjonował od 1940 do 1945 roku, pochowano tu jeńców Stalagu VIII C, w tym 220 Francuzów i około 40 Włochów. Po wojnie przeprowadzono ekshumacje, a cmentarz zmniejszono. W 1945 roku pochowano tu także żołnierzy Armii Czerwonej. Na początku lat 60. XX wieku cmentarz zmodernizowano, łącząc groby w masowe mogiły.
Tuż obok znajduje się pomnik-mauzoleum - w okresie II wojny światowej obiekt był cmentarzem, na którym grzebano jeńców z obozu Stalag Luft III. PW pojedynczych mogiłach pochowano 6 lotników: czterech amerykanów i dwóch lotników brytyjskich. Latem 1944 roku wybudowany został specjalny grobowiec w formie ołtarza ofiarnego przeznaczony dla 50 urn, które przywieziono do obozu. Należały one do zamordowanych oficerów, uczestników „Wielkiej ucieczki". Na trzech płytach grobowca napisanych jest 50 nazwisk i lotniczych stopni wojskowych. Po wojnie groby poddano ekshumacji i wydobyto urny, które przeniesiono na wojenny cmentarz „Cytadela" w Poznaniu.
Wizyta w Żaganiu była nie tylko podróżą w czasie, ale także lekcją historii, która przypomina o poświęceniu, determinacji i męstwie jeńców Stalagu Luft III. Mimo że ślady po obozie są dziś jedynie symbolicznymi pozostałościami, to każdy kamień, fundament czy tablica przypomina o dramatycznych wydarzeniach, które miały miejsce na tych ziemiach. Odwiedzając muzeum, autentyczne miejsca związane z "Wielką ucieczką" oraz cmentarz wojenny, wkraczamy na ścieżki, gdzie zarysowuje się obraz bohaterstwa i tragedii, które towarzyszyły wojennej rzeczywistości. Żagań to miejsce, które nie tylko upamiętnia ofiary II wojny światowej, ale także staje się symbolem niezłomnej woli człowieka, który mimo największych trudności, nie rezygnował z nadziei na wolność.
Podoba Ci się moja twórczość?
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)
wtorek, 24 grudnia 2024
Od szubienicy do klasztoru – podróż przez wieki w Żaganiu
Żagań – miasto z bogatą historią, które na pierwszy rzut oka może kojarzyć się głównie z garnizonem wojskowym, okazuje się być skarbnicą zabytków i tajemnic. Położony zaledwie 40 km od granicy z Niemcami zachwyca zarówno pasjonatów historii, jak i miłośników architektury. Nasza wiosenna wycieczka do tego miejsca odkryła przed nami fascynującą przeszłość, od średniowiecznych legend po wojenne tragedie, które wciąż tkwią w tej ziemi. Zobacz "włoski" pałac w sercu Śląska; dowiedz się, gdzie powstał pierwszy piorunochron w tym rejonie oraz odkryj bibliotekę inną niż wszystkie.
Według legendy Żagań (woj. lubuskie) został założony ok. 700 roku przez słowiańską księżniczkę Żagannę, która była córką Wandy, a wnuczką króla Kraka. Miasto na przestrzeni wieków należało do książąt piastowskich, do rodu Wettinów, Wallensteinów, następnie króla niemieckiego Ferdynanda Habsburga czy księcia Birona i jego następców. Podczas drugiej wojny światowej pod miastem naziści ulokowali obozy jenieckie, w tym słynący z "Wielkiej ucieczki" Stalag Luft III, a po wojnie, aż do 1993 roku, w mieście stacjonowała Armia Czerwona.
Zwiedzanie Żagania zaczęliśmy dość nietypowo, od udania się na Wzgórze Zamkowe, które dawniej nazywane było szubienicznym ze względu na wykonywane tu wyroki śmierci poprzez powieszenie. Na szczycie pagórka w latach 1908-1909 wzniesiono wieżę Bismarcka według projektu architekta Carla Stahlberga. Konstrukcja wysoka na 20 metrów powstała z głazów narzutowych i granitu. Na pierwszej kondygnacji znajdowała się sala ku czci Ottona von Bismarcka. Na samej górze umieszczono misę, w której rozpalano ogień. Wieża przeszła remont w 2002 roku, ale dziś znów widać po niej upływ czasu i działalność wandali.
Następnie skierowaliśmy się do centrum miasta, które jest prawdziwym skupiskiem zabytków. Gdy w 1627 roku Ferdynand II sprzedał księstwo żagańskie czeskiemu księciu, dowódcy i politykowi, Albrechtowi Wallensteinowi, ten nakazał wyburzyć zrujnowany piastowski zamek i w jego miejscu rozpoczął budowę renesansowej rezydencji obronno-reprezentacyjnej (palazzo in fortezza). Po śmierci księcia budowy zaniechano na 40 lat. Kontynuował Vaclav Eusebius von Lobkowitz, lecz i on ich nie ukończył - zrobił to dopiero książę Piotr Biron, właściciel Żagania od w 1786 roku. Za panowania najmłodszej córki Birona, Doroty de Talleyrand-Perigord, rezydencja przeżyła swój największy rozkwit. Obecnie zabytkowe wnętrza mieszczą instytucje kultury oraz urzędy. Potężny pałac o unikalnej architekturze uchodzi za wyjątkowy zabytek, nie mający swojego odpowiednika w całej Polsce, a otaczający go park krajobrazowy jest jednym z najładniejszych w regionie.
Pałac nie jest jedyną włoską inspiracją w Żaganiu. Pod koniec XIX wieku na rynku wzniesiono ratusz inspirowany florenckim Palazzo Vecchio. Powstał on z wykorzystaniem fragmentów ratusza gotyckiego z XIV-XVI wieku. Na I piętrze przetrwało sklepienie kryształowe z XVI stulecia. Podczas II wojny światowej budynek został poważnie uszkodzony, co sprawiło, że do czasów współczesnych zachowała się tylko wieża.
Bez wątpienia najcenniejszym zabytkiem Żagania jest poaugustiański zespół klasztorny z lat 1284-1810. Po pożarze w 1730 roku został przebudowany na styl barokowy i znacznie powiększony. W tym czasie powstało także obserwatorium astronomiczne i stacja meteorologiczna jako jedne z pierwszych w Europie. Klasztor zasłynął także dzięki bibliotece utworzonej w 1736 r., którą wyróżnia jedno z nielicznych na świecie "sklepień szeptanych", które gwarantuje doskonałą akustykę. Bibliotekę ozdobiły freski śląskiego malarza G. W. Neunhertza. Chętni mogą zwiedzać obiekt; warto się wcześniej zorientować w terminach, bo nam się nie udało wstrzelić. Sercem zespołu klasztornego jest XIII-wieczny kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Obecny trzynawowy kształt bazyliki pochodzi z XIV wieku, a barokowy wystrój pochodzi z XVIII wieku. Ciekawostką jest, że w 1770 roku na wieży kościoła zamontowano pierwszy na Śląsku piorunochron.
Żagań zachwyca różnorodnością. Od średniowiecznych zabytków, przez renesansowe rezydencje, aż po barokowe skarby klasztorne – każde miejsce opowiada swoją własną, niezapomnianą historię. Choć nie udało nam się zwiedzić wszystkich ukrytych perełek, to z pewnością wrócimy tu jeszcze nie raz, by odkryć więcej tajemnic tego niezwykłego zakątka Dolnego Śląska.

































































