wtorek, 27 kwietnia 2021

Brama z sobolem - "pałac samobójców" w Glince

Do rezydencji w Glince w internecie przylgnęło miano "pałacu samobójców", choć nikt nie targnął się tu na życie. Stan budynku jest jednak tak zły, że lepiej nie wchodzić do środka w obawie o własne zdrowie. Takich miejsc w Polsce jest mnóstwo, co więc wyróżnia Glinkę na tle innych? Cudem zachowana, kuta bama z sobolem. Zobaczcie sami. 


O Glince - małej wsi w województwie dolnośląskim - pewnie nigdy byśmy nie usłyszeli,  gdyby kilka lat temu internetu nie obiegły zdjęcia tej bramy. To dla niej zdecydowaliśmy się przyjechać. O samym pałacu nie wiadomo wiele. Powstał w XVIII wieku, prawdopodobnie koło 1770 r., dla rodziny Zobeltitz. To właśnie ich symbolem jest soból - ssak z rodziny łasicowatych. Barokowy pałac otoczono parkiem (obecnie nieistniejącym) oraz oficynami, które, choć w kiepskim stanie, są do dziś użytkowane.


Pałac przetrwał II wojnę światową i był przez pewien czas wykorzystywany przez lokalny PGR. Mieściły się w nim między innymi przedszkole, żłobek, mieszkania, biura i stołówka. Opustoszał w latach 90. wraz z upadkiem PGR-u, a nowy dzierżawca nie dbał o obiekt, doprowadzając go do ruiny. Obecnie jest nieużytkowany, a jego stan tylko się pogarsza. 


Zobeltitz-Wappen

O dawnej świetności tego miejsca przypomina tylko ta wyjątkowa brama - prawdziwe dzieło sztuki. Kunsztownie zrobiona, kuta. Aż trudno uwierzyć, że nikt nie połasił się na nią przez te wszystkie lata. Soból Zobeltitzów widział już świetność i upadek rodowego majątku. Czy zobaczy kiedyś jego odbudowę? 

sobota, 24 kwietnia 2021

Krowiarki - najpiękniejszy pałac w Polsce?

Niepozorna wieś Krowiarki w powiecie raciborskim skrywa jeden z najpiękniejszych pałaców w Polsce. Niestety od lat pozostaje on zamknięty i niedostępny dla zwiedzających. Czy kiedyś się to zmieni? Zobaczcie, jak prezentuje się przepiękny pałac Donnersmarcków.

Pierwszą znaczącą budowlą w Krowiarkach był drewniany dwór lub zamek, który wzmiankowano już w 1678 roku jako własność rodziny von Beess. Jednak historia pałacu, jaki dziś podziwiamy, związana jest z rodziną Strachwitz, która w 1826 roku postawiła murowaną rezydencję, rozbudowaną następnie w roku 1846 na modny styl neogotycki już za panowania rodu von Gaschin. 15 maja 1856 r. Hugo II Henckel von Donnersmarck poślubił Wandę von Gaschin i tym samym Krowiarki stały się częścią majątku tej potężnej i znanej na całym Śląsku rodziny. Kolejne przebudowy miały miejsce w latach 1852-77, a po pożarze w 1892 r. zbudowano nowe, eklektyczne skrzydło. 

Palac w krowiarkach
2016 vs. 1908

Hugo i Wanda osiedli w Krowiarkach do 1905 r., kiedy to przenieśli się do pałacu w Brynku. Wracali jednak na dawne włości - 17 maja 1906 r. w Krowiarkach obchodzili swoje złote wesele. Od 1908 r. w pałacu zamieszkiwali kolejno syn Hugona, Edgar Henckel-Gaschin von Donnersmarck, a od 1939 r. wnuk - Jan Henckel-Gaschin von Donnersmarck. Wraz ze zbliżaniem się frontu wschodniego wysłał on swoją żonę za granicę, a sam w marcu 1945 roku uciekł na rowerze przed wojskami Armii Czerwonej do Baborowa na stację, aby stamtąd udać się do Czech pociągiem. Był ostatnim panem pałacu w Krowiarkach, zmarł 15 czerwca 1993 roku w São Paulo.


Po II wojnie światowej w pałacu w Krowiarkach, który przetrwał okres walk w stanie nienaruszonym, mieściły się Szkoła Aktywu Politycznego, a od 1947 roku Państwowy Dom Dziecka i przedszkole. W 1963 roku pałac przejął Szpital Rehabilitacyjno-Ortopedyczny, jednak tylko na 7 lat. Po jego wyprowadzce w 1970 r. rozpoczął się powolny proces niszczenia zabytku. Od 1988 roku znajduje się w rękach prywatnych, jednak kilku kolejnych właścicieli nie potrafiło należycie zadbać o obiekt i jego stan coraz bardziej się pogarszał. Dopiero w 2007 roku kolejny inwestor podjął się należytego remontu pałacu i prace trwają do dziś. 

Niestety mimo prób i chęci nigdy nie udało mi się wejść do środka - wg informacji, jakie mi udzielono przed i podczas wizyty w Krowiarkach, wpuszczane są tylko pary na sesje ślubne za opłatą 200 zł. Każda inna sesja kosztuje 1000 zł. Niestety nie wyjaśniono nam, skąd taka przebitka w cenie. Chyba w końcu będziemy musieli zrobić sobie z małżonkiem sesję, bo lada moment trzecia rocznica ślubu, a my mamy tylko kilka zdjęć z urzędu ;-)

POL Pałac w Krowiarkach Sala Balowa 1965 Sala Mauretańska 1965Wnętrza pałacu

Pałac w Krowiarkach niewątpliwie jest jednym z najcenniejszych zabytków województwa śląskiego. Z całą pewnością po remoncie ma szansę stanąć w czołówce tego typu obiektów w skali Polski. Czekam z niecierpliwością na efekty prac, aby w końcu móc zobaczyć zabytkowe wnętrza tej znamienitej rezydencji.

Zdjęcia zrobiłam w 2016 r.

środa, 21 kwietnia 2021

Pałac Hatzfeldów w Żmigrodzie - niezwykła ruina w mieście smoka

Pałac Hatzfeldów jest prawdziwą ozdobą Żmigrodu. Zdaje się zupełnie nie przeszkadzać mu w tym fakt, że jest on ruiną! To miejsce broni się historią, więc jeśli chcecie zobaczyć, jak można uratować zabytek, gdy niemożliwa jest jego odbudowa; jeśli zastanawia Was, co łączy Żmigród i berlińską Bramę Brandenburską oraz jeśli ciekawi jesteście, jak w mieście przypieczętowano klęskę Napoleona, to koniecznie czytajcie dalej!

W herbie Żmigrodu widnieje smok. Niemiecka nazwa miasta - Trachenberg - może być dosłownie tłumaczona jako smocza góra i analogicznie polski Żmigród to gród żmii, czyli w języku staropolskim smoka. Nie o gadach jednak dziś chcę pisać, a o pałacu. Zanim do niego dojdziemy, wspomnieć należy o zamku. Pierwszy, drewniany, powstał już prawdopodobnie w XIII wieku; kolejny, z wieżą i fosą, w XIV wieku wznieśli książęta oleśniccy. Wielokrotnie zmieniał właścicieli, podlegał też licznym rozbudowom. Na przełomie XVI i XVII w. był dwukrotnie niszczony przez pożary. Od połowy XVII w. aż do końca II wojny światowej jego właścicielami była rodzina von Hatzfeld.

Historia zamku kończy się tam, gdzie zaczyna się historia pałacu. Melchior von Hattzfeld, feldmarszałek austriacki, zlecił przebudowę zamku na okazały barokowy pałac w drugiej połowie XVII wieku. Średniowieczne budynki warowni zostały zburzone i zachowano tylko wieżę. Sto lat później dobudowano nowe, klasycystyczne skrzydło, projektantem którego został Carl Gotthard Langhans - twórca m. in. Bramy Brandenburskiej w Berlinie, Perły Żeliszowa czy pałacu Wallenberg-Pachaly we Wrocławiu oraz koszar na Kępie Mieszczańskiej tamże.

Pałac Wallenberg-Pachaly | Perła Żeliszowa

9 lipca 1813 roku pałac był miejscem historycznego spotkania cara Rosji Aleksandra I oraz króla pruskiego Fryderyka Wilhelm III, którzy wraz z posłami brytyjskim i austriackim opracowywali plan ostatecznego pokonania Napoleona Bonapartego. Ich ustalenia zapisały się na kartach historii jako tzw. protokół trachenberski lub protokół żmigrodzki. Niedługo później Napoleon poniósł klęskę pod Lipskiem w tzw. Bitwie Narodów, a w 1814 r. ostatecznie abdykował.

23 stycznia 1945 wojska XI Korpusu Pancernego 4 Armii Pancernej gen. Dmitrija Leluszenki zdobyły Żmigród broniony przez garnizon niemiecki. Co ciekawe, pałac został zniszczony i spalony już po zakończeniu walk, zapewne w ramach "rozrywki" żołnierzy Armii Czerwonej. Ocalała jedynie zamkowa wieża, która została później odrestaurowana na zewnątrz. W latach 70. dokonano rozbiórki większości ruin pałacu, zostawiając zaledwie ułamek jego zabudowań. Dziesięciolecia mijały i nic się nie zmieniało. Dopiero rok 2007 przyniósł zmiany, a raczej fundusze unijne, dzięki którym udało się odrestaurować wnętrze wieży, a pałac zabezpieczyć w formie trwałej ruiny. 

Dzisiaj pałac w Żmigrodzie jest pięknym przykładem na to,  jak można ocalić to, co wydawało się już dawno być spisane na straty. Oczywiście można snuć wizje odbudowy rezydencji, ale raczej są one mało realne. Zamiast tego mamy w końcu zadbane ruiny i przede wszystkim piękny, zadbany park, w którym aż chce się spędzić wiosenny dzień. Życzę każdemu zapomnianemu pałacowi na Dolnym Śląsku chociaż takiego "happy endu".


niedziela, 18 kwietnia 2021

Zamek w Tworkowie - drugie życie po wyroku śmierci

W cieniu przepięknych pałaców powiatu raciborskiego - Krowiarek i Sławikowa - skrywa się zrujnowany zamek. Jego losy były burzliwe - dwukrotnie strawił go pożar, a po wojnie wydano na niego wyrok śmierci - nakaz wyburzenia. Cudem ocalał i dziś możecie go zwiedzać jako wyjątkowo malowniczą trwałą ruinę. 

Wieś Tworków leży 15 km na południe od Raciborza, niemal przy samej granicy z Czechami. W przeszłości była to ważna granica śląsko-morawska. Nazwa miejscowości pochodzi od... białego sera - twarogu, choć nie bez znaczenia jest też fakt, że za pierwszych właścicieli ziem uznaje się rodzinę Tworkowskich. Tworków powstał w okolicach przełomu XIII-XIV wieku, a pierwsze ślady gotyckiego zamku pochodzą z XIV wieku. 

Majątek pozostał w rękach Tworkowskich aż do XV wieku i to im przypisujemy budowę pierwszego zamku. Później wieś wielokrotnie zmieniała swoich właścicieli. W drugiej połowie XVI wieku sędzia ziemski Kasper Wiskota von Wodnik w miejscu średniowiecznej warowni wzniósł pałac, który miał się stać jego siedzibą rodową. Po jego śmierci pałac znów często przechodził z rąk do rąk. 

Ostatnimi właścicielami okazała się być rodzina von Saurma-Jeltsch, która rezydowała w Tworkowie od 1841 roku. To im zawdzięczamy przebudowę obiektu na styl neorenesansowy. W styczniu 1931 roku w pałacu wybuch pożar, obejmując szybko niemal cały budynek. Od początku podejrzewano planowane podpalenie w celu wyłudzenia odszkodowania. Dyrektor dóbr tworkowskich pozwał ubezpieczyciela przed sąd w Raciborzu, żądając pół miliona marek - ostatecznie w wyniku wyroku przyznano 1/5 tej kwoty. Tworków już nigdy nie podniósł się że zniszczeń. 

Podczas wojny, w 1945 roku, Tworków spłonął po raz drugi - straty oszacowano na 90%! W 1957 zgodzono się na rozbiórkę obiektu (uzasadnienie brzmiało, że "jest to mienie poniemieckie, niestanowiące zabytku, zniszczone w czasie działań wojennych, nie nadające się do odbudowy"). Na szczęście przez lata nikt nie podjął się wyburzeń i przez długi czas zniszczony zamek pozostawał zapomniany. 


Gdy odwiedziłam Tworków w 2016 roku, można było go zwiedzić za symboliczną opłatą, ale jego stan pozostawał wiele do życzenia. Niedługo później, w 2018 roku, dzięki otrzymanemu dofinansowaniu, rozpoczęła się restauracja obiektu. Zrekonstruowano część murów i wieżę zamkową, którą przeznaczono na taras widokowy i udostępniono zwiedzającym. Tworków w końcu, po niemal stu latach, dostał szansę na drugie życie. 

Wybierzcie się tam, by sprawdzić, czy warto było tyle czekać?

Tworków- wieża 

Wieża po rekonstrukcji


Zdjęcia w niniejszym artykule pochodzą z 2016 roku, czyli sprzed rekonstrukcji (chyba że opisano inaczej).

Willa i odlewnia Woźniaków w Sosnowcu. Kobiety mają moc

Dziś pokażę Wam pewną zapomnianą willę w Sosnowcu, ale to nie ona będzie główną bohaterką artykułu. Będzie nią natomiast Małgorzata Woźniak - kobieta, która doskonale odnalazła się w zdominowanym przez mężczyzn świecie przemysłu i zbudowała potężne przedsiębiorstwo. Budynek, który widzicie na zdjęciu, jest tylko punktem wyjścia do historii, którą dziś Wam opowiem.

Dzieje rodziny Woźniaków są mało znane mieszkańcom Sosnowca, co bardzo mnie smuci, bo to niezwykle inspirująca historia. Małżeństwo - Jan i Małgorzata - przybyli do Sosnowca w 1885 roku. On podjął pracę w hucie, a ona prowadziła pijalnię piwa. Mieli trzech synów: Franciszka, Teodora i Andrzeja. Matka zachęciła ich do nauki na kierunkach technicznych, co wkrótce miało się odpłacić. Po śmierci Jana w 1910 r. Małgorzata Woźniak nabyła działkę na pograniczu Starego Sosnowca i Pogoni, gdzie założyła niewielką fabrykę branży metalowej. Początkowo zatrudniano 15 osób, była to firma rodzinna zarządzana przez przedsiębiorczą matkę i jej synów.

Tablica pamiątkowa | Pozostałości po odlewni - zdjęcia z 2020  r.

Pozostałości po odlewni - zdjęcia z 2008 r.

Dzięki wielu wyrzeczeniom udało się rozwinąć zakład. Rozbudowano halę produkcyjną, warsztat mechaniczny wyposażono w nowe maszyny i zwiększono zatrudnienie. W 1912 roku zatrudniano 90, przed wybuchem I wojny światowej - 118 osób, a po odzyskaniu niepodległości - już 300 osób!  Małgorzata zmarła w 1914 roku, pozostawiając prężnie działający zakład swoim synom, którzy z powodzeniem kontynuowali dzieło matki. Podczas II wojny światowej nadzór nad fabryką przejęli Niemcy, a Woźniakowie zostali sprowadzeni do roli szeregowych pracowników, ponieważ nie chcieli podpisać volkslisty. Po II wojnie światowej zakład został upaństwowiony i działał do połowy lat 90. XX wieku. Budynki zostały niemal w całości wyburzone.

Rodzinny grobowiec na cmentarzu przy ul. Smutnej

Sama willa została zbudowana w latach 1926-30 przez Andrzeja Woźniaka w bezpośrednim sąsiedztwie odlewni. Za projekt i budowę domu odpowiadała lokalna firma budowlana W. Filipczyńskiego. Gmach utrzymany jest w stylu neoklasycystycznym, ma dwie kondygnacje, a nad wejściem głównym znajduje się taras wsparty na kolumnach jońskich.  Po wojnie w willi mieściło się WKU, dopiero w 1959 roku udało się rodzinie Woźniaków odzyskać rezydencję. Podobno do dziś pozostaje w rękach spadkobierców Małgorzaty, choć budynek obecnie jest nieużytkowany. Przez wiele lat znajdował się tam komis samochodów. Niestety nigdy nie udało mi się wejść do środka. 

Sosnowiec, jak wiele innych okolicznych miast, rozwinął się w okresie rewolucji przemysłowej dzięki licznym śmiałkom, którzy zdecydowali się prowadzić tu swoje firmy. Jedną z takich rodzin byli zapomniani już nieco Woźniakowie, których wyróżnia to, że głową rodziny była kobieta, co było dość niespotykane w tamtych czasach. O losach rodu przypomina dziś już tylko ta mocno przykurzona willa przy Alei Mireckiego. Czy odzyska jeszcze kiedyś swój blask?