Ostatnie, czego się spodziewałam w tej maleńkiej, zapomnianej wsi, to największa rezydencja Mazur. Rzeczywistość już nie raz mnie zaskoczyła, więc stojąc pod bramą pałacu w Drogoszach, wiedziałam, że odkrywam coś niezwykłego. Oczami wyobraźni przeniosłam się do przepastnych salonów gustownie urządzonych przez rodzinę Dönhoffów, podziwiałam ich kolekcje sztuki i próbowałam policzyć wszystkie 365 okien. Dopiero głośny grzmot nadchodzącej letniej burzy przypomniał mi, że czasy świetności tego potężnego pałacu dawno minęły...
Dawne dzieje miejsca i pierwsze rezydencje
Teren, na którym wzniesiono pałac w Drogoszach, ma historię sięgającą epoki neolitu. Znalezione na tym obszarze cmentarzyska całopalne, kurhany oraz liczne osady świadczą o ciągłości osadnictwa od czasów kultury lużyckiej po późne średniowiecze. W grobach odkryto bogate ozdoby z brązu, elementy uzbrojenia i monety, które wskazują, że lokalna ludność pruska wciąż kultywowała dawne obrzędy, nawet po przyjęciu chrześcijaństwa. Pierwsze źródła pisane o wsi Wilkowo Wielkie pochodzą z 1361 roku, a kolejne pokolenia właścicieli, od Wolffersdorffów po von Rautterów, zaczęły kształtować tę ziemię, stawiając w 1605 roku pierwszą okazałą rezydencję otoczoną parkiem i hodowlą danieli, prezentem od króla Jana II Kazimierza.
Budowa i złoty wiek rodu Dönhoffów
Nowy etap historii rozpoczął się wraz ze ślubem hrabiego Bogusława Fryderyka von Dönhoff z przedstawicielką rodziny von Rautter, co pozwoliło mu przejąć majątek i rozpocząć budowę obecnego pałacu w latach 1710–1714. Budowla, wzorowana na rezydencji we Friedrichstein pod Królewcem, zaprojektowana prawdopodobnie przez Johanna von Collasa według koncepcji Jeana de Bodt, stała się największą rodową rezydencją na Mazurach. Jej barokowa bryła mierzyła niemal 100 metrów długości, posiadała 365 okien, 52 pokoje i 12 kominów, a w skrzydłach mieściły się teatr, apartamenty gościnne, oranżeria i kaplica, czyniąc z pałacu tzw. „królewską rezydencję” – był przygotowany tak, aby mógł przyjąć podróżującego po Prusach monarchę. Nic dziwnego, że odwiedzili go Napoleon Bonaparte oraz cesarz Wilhelm II Hohenzollern, co potwierdzają wpisy w księdze gości pałacu.
Rozwój, kolekcje i zmiany w XIX wieku
W XVIII i XIX wieku pałac przeszedł szereg modernizacji – dobudowano boczne skrzydła, przebudowano schody i podjazd, a wnętrza zyskały klasycystyczny charakter. Hrabina Angelika zu Dohna znacząco rozwinęła park krajobrazowy, przebudowała kaplicę w stylu neogotyckim i upiększyła wnętrza. Rodzina Dönhoffów gromadziła bezcenne kolekcje: flamandzkie arrasy, chińskie wazy, kolekcje egzotycznych motyli, a w bibliotece znajdowały się tysiące woluminów, w tym zwoje egipskich papirusów oraz księga gości z wpisami Napoleona i cesarza Wilhelma II. Pałac stał się symbolem bogactwa i prestiżu, często określanym mianem Wschodniopruskiego Wersalu.
Losy po II wojnie światowej i współczesność
Po II wojnie światowej pałac został ograbiony – większość dzieł sztuki i mebli trafiła do muzeów lub została rozproszona, a w 1945 r. przez pewien czas mieściły się tam biura NKWD. W kolejnych dekadach, już pod polską administracją, budynek służył jako Ośrodek Szkolenia Rolników, który starał się utrzymać obiekt w stanie przynajmniej częściowo konserwowanym. Od 1993 roku pałac i park znajdują się w rękach prywatnych, jednak większość wnętrz i otoczenia uległa degradacji – zabudowania gospodarcze i stawy są zaniedbane, a park krajobrazowy niemal utracił swoje pierwotne walory. Mimo tego obiekt wciąż pozostaje największą i najlepiej zachowaną rezydencją szlachecką Mazur, z bogatą historią i unikalnym dziedzictwem kulturowym.
Zwiedzanie dziś i refleksja
Do pałacowej bramy można swobodnie podjechać, a za zgodą stróża, przekroczyć ją i obejrzeć zabytek z bliska. Niestety nie zostałam wpuszczona do środka, mimo że wiedziałam, że czasami niektórym to się udaje. Na uzyskanie pozwolenia właściciela raczej też nie ma co liczyć, bo podobno jest całkowicie nieuchwytny. Dzięki temu, że pałac jest pilnowany, zachował się jeszcze w całkiem niezłym stanie, ale równocześnie bez konserwacji i remontu taki stan nie będzie trwał wiecznie.






























































