środa, 4 lutego 2026

Pałac w Drogoszach. 365 okien bez widoku na przyszłość

Ostatnie, czego się spodziewałam w tej maleńkiej, zapomnianej wsi, to największa rezydencja Mazur. Rzeczywistość już nie raz mnie zaskoczyła, więc stojąc pod bramą pałacu w Drogoszach, wiedziałam, że odkrywam coś niezwykłego. Oczami wyobraźni przeniosłam się do przepastnych salonów gustownie urządzonych przez rodzinę Dönhoffów, podziwiałam ich kolekcje sztuki i próbowałam policzyć wszystkie 365 okien. Dopiero głośny grzmot nadchodzącej letniej burzy przypomniał mi, że czasy świetności tego potężnego pałacu dawno minęły...

Pałac w Drogoszach i widok od bramy wjazdowej - front

Dawne dzieje miejsca i pierwsze rezydencje

Teren, na którym wzniesiono pałac w Drogoszach, ma historię sięgającą epoki neolitu. Znalezione na tym obszarze cmentarzyska całopalne, kurhany oraz liczne osady świadczą o ciągłości osadnictwa od czasów kultury lużyckiej po późne średniowiecze. W grobach odkryto bogate ozdoby z brązu, elementy uzbrojenia i monety, które wskazują, że lokalna ludność pruska wciąż kultywowała dawne obrzędy, nawet po przyjęciu chrześcijaństwa. Pierwsze źródła pisane o wsi Wilkowo Wielkie pochodzą z 1361 roku, a kolejne pokolenia właścicieli, od Wolffersdorffów po von Rautterów, zaczęły kształtować tę ziemię, stawiając w 1605 roku pierwszą okazałą rezydencję otoczoną parkiem i hodowlą danieli, prezentem od króla Jana II Kazimierza.

Ogród wokół pałacu w DrogoszachWidok pałacu w Drogoszach z boku – część zespołu pałacowo‑parkowego

Budowa i złoty wiek rodu Dönhoffów

Nowy etap historii rozpoczął się wraz ze ślubem hrabiego Bogusława Fryderyka von Dönhoff z przedstawicielką rodziny von Rautter, co pozwoliło mu przejąć majątek i rozpocząć budowę obecnego pałacu w latach 1710–1714. Budowla, wzorowana na rezydencji we Friedrichstein pod Królewcem, zaprojektowana prawdopodobnie przez Johanna von Collasa według koncepcji Jeana de Bodt, stała się największą rodową rezydencją na Mazurach. Jej barokowa bryła mierzyła niemal 100 metrów długości, posiadała 365 okien, 52 pokoje i 12 kominów, a w skrzydłach mieściły się teatr, apartamenty gościnne, oranżeria i kaplica, czyniąc z pałacu tzw. „królewską rezydencję” – był przygotowany tak, aby mógł przyjąć podróżującego po Prusach monarchę. Nic dziwnego, że odwiedzili go Napoleon Bonaparte oraz cesarz Wilhelm II Hohenzollern, co potwierdzają wpisy w księdze gości pałacu.

Front pałacu w Drogoszach na MazurachZaniedbane wnętrza pałacu w Drogoszach – świadectwo przemijającej świetności

Pałac w Drogoszach Dawniej - archiwalne zdjęciaPałac w Drogoszach Dawniej - archiwalne zdjęcia - kaplica z sarkofagami

Rozwój, kolekcje i zmiany w XIX wieku

W XVIII i XIX wieku pałac przeszedł szereg modernizacji – dobudowano boczne skrzydła, przebudowano schody i podjazd, a wnętrza zyskały klasycystyczny charakter. Hrabina Angelika zu Dohna znacząco rozwinęła park krajobrazowy, przebudowała kaplicę w stylu neogotyckim i upiększyła wnętrza. Rodzina Dönhoffów gromadziła bezcenne kolekcje: flamandzkie arrasy, chińskie wazy, kolekcje egzotycznych motyli, a w bibliotece znajdowały się tysiące woluminów, w tym zwoje egipskich papirusów oraz księga gości z wpisami Napoleona i cesarza Wilhelma II. Pałac stał się symbolem bogactwa i prestiżu, często określanym mianem Wschodniopruskiego Wersalu.

Zegar na elewacji pałacu w Drogoszach — klasycystyczny detal architektoniczny nad głównym wejściem.Wejście do pałacu w Drogoszach z monumentalnym portykiem kolumnowymBryła kaplicy z neogotyckimi oknami

Losy po II wojnie światowej i współczesność

Po II wojnie światowej pałac został ograbiony – większość dzieł sztuki i mebli trafiła do muzeów lub została rozproszona, a w 1945 r. przez pewien czas mieściły się tam biura NKWD. W kolejnych dekadach, już pod polską administracją, budynek służył jako Ośrodek Szkolenia Rolników, który starał się utrzymać obiekt w stanie przynajmniej częściowo konserwowanym. Od 1993 roku pałac i park znajdują się w rękach prywatnych, jednak większość wnętrz i otoczenia uległa degradacji – zabudowania gospodarcze i stawy są zaniedbane, a park krajobrazowy niemal utracił swoje pierwotne walory. Mimo tego obiekt wciąż pozostaje największą i najlepiej zachowaną rezydencją szlachecką Mazur, z bogatą historią i unikalnym dziedzictwem kulturowym.

Herb rodu Stolberg‑Wernigerode na elewacji pałacu w Drogoszach — kamienny kartusz z datą i insygniami rodowymi.Detal architektoniczny na elewacji pałacu w Drogoszach.

Detal architektoniczny – ozdobna głowica kolumny w pałacu w Drogoszach.Medalion z ozdobnym reliefem na fasadzie pałacu w Drogoszach

Zwiedzanie dziś i refleksja

Do pałacowej bramy można swobodnie podjechać, a za zgodą stróża, przekroczyć ją i obejrzeć zabytek z bliska. Niestety nie zostałam wpuszczona do środka, mimo że wiedziałam, że czasami niektórym to się udaje. Na uzyskanie pozwolenia właściciela raczej też nie ma co liczyć, bo podobno jest całkowicie nieuchwytny. Dzięki temu, że pałac jest pilnowany, zachował się jeszcze w całkiem niezłym stanie, ale równocześnie bez konserwacji i remontu taki stan nie będzie trwał wiecznie. 

Wejście do pałacu w Drogoszach z monumentalnym portykiem kolumnowymKamienne detale portyku wejściowego pałacu w Drogoszach — kolumny i ozdobne reliefy.Ozdobna klamka w pałacu w Drogoszach

Ozdobny detal - waza - w pałacu w Drogoszach,element dekoracji ogrodowejNeogotyckie okno z ostrołukowym zwieńczeniem, maswerkami oraz rozetami w pałacu w Drogoszach - kaplica.Dekoracyjne gzymsy i pilastry pałacu w Drogoszach — detale fasady w stylu barokowym.

Dekoracyjne gzymsy i pilastry pałacu w Drogoszach — detale fasady w stylu barokowym.Dekoracyjne gzymsy i pilastry pałacu w Drogoszach — detale fasady w stylu barokowym.

Wejście do pałacu w Drogoszach z monumentalnym portykiem kolumnowymDekoracyjne gzymsy i pilastry pałacu w Drogoszach — detale fasady w stylu barokowym.

Pałac w Drogoszach - pozostałość fontanny, zniszczona misa fontanny, element dawnego ogroduZaniedbane wnętrza pałacu w Drogoszach – świadectwo przemijającej świetności

Dekoracyjne gzymsy i pilastry pałacu w Drogoszach — detale fasady w stylu barokowym.Detal ozdobny w Pałacu w Drogoszach

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Prosna – ruina z kaflami. Mazurski pałac von Eulenburgów

Uchodził za najbardziej romantyczny pałac w całych Prusach Wschodnich. Rozciągający się w zakolu rzeki park angielski, górująca nad założeniem ceglana wieża i arkadowa galeryjka tworzyły zachwycający przykład neogotyckiej architektury rezydencjonalnej. Dziś po pałacu Eulenburgów w Prośnie została zarośnięta ruina, w której tylko wprawne oko dostrzeże nieliczne zachowane detale – XVIII-wieczne kafle czy mozaikę podłogową. Bezkarny szaber, wywożenie tajemniczych pakunków pod osłoną nocy, wieloletnie zaniedbania – Prosna to wszystko przeżyła, lecz nigdy nie doczekała się szczęśliwego zakończenia. 

Widok ruin pałacu Eulenburgów w Prośnie z ceglaną wieżą i fragmentem arkadowej galeryjki

Najbardziej romantyczny pałac Prus Wschodnich

Prosna w województwie warmińsko-mazurskim (dawniej Prassen) pojawia się w źródłach już w 1376 roku, kiedy wieś lokowano na prawie chełmińskim. Z miejscem na blisko 450 lat związał się ród von Eulenburg, który przybył do Prus z Saksonii jako najemnicy Zakonu Krzyżackiego w czasie wojny trzynastoletniej. Zamiast żołdu otrzymali nadania ziemskie, a po serii pożarów pobliskiego Sątoczna pod koniec XVI wieku przenieśli swoją główną siedzibę właśnie do Prosny. Eulenburgowie należeli do pruskiej elity – piastowali wysokie urzędy państwowe, a w XVIII wieku otrzymali tytuł hrabiowski. Majątek systematycznie rósł: na początku XX wieku obejmował ponad 3 tysiące hektarów, kilkanaście folwarków, mleczarnie, cegielnię i młyny.

Detal neogotyckiego okna w pałacu Eulenburgów w ProśnieZachowane kafle z XVIII wieku w pałacu Eulenburgów w Prośnie

Ród von Eulenburg i początki Prosny

Pierwszy murowany dwór w Prośnie powstał około 1610–1620 roku. W latach 1667–1668, z inicjatywy Jerzego Fryderyka von Eulenburga, przekształcono go w barokowy pałac według projektu Józefa Naronowicza-Narońskiego – inżyniera, kartografa i architekta związanego m.in. z dworem Radziwiłłów. Była to regularna rezydencja z korpusem głównym, skrzydłami i parkiem krajobrazowym założonym w zakolu rzeki Guber. Pałac stanowił centrum rozbudowanego zaplecza gospodarczego, którego elementy – jak szachulcowa stajnia ze spichlerzem z 1737 roku czy kuźnia z XIX wieku – zachowały się do dziś.

Czerwony neogotycki pałac von Eulenburgów w Prośnie – widok elewacji z zachowanymi detalami architektonicznymiPozostałości neogotyckiej wieży widokowej pałacu w ProśniePozostałości neogotyckiej wieży widokowej pałacu w Prośnie

Dwór, barok i neogotycki zamek

Najbardziej rozpoznawalny kształt pałac otrzymał w drugiej połowie XIX wieku. W latach 1860–1875 Ryszard Botho von Eulenburg przebudował rezydencję w duchu neogotyku angielskiego, nadając jej formę romantycznego zamku. Powstała nieregularna bryła na planie litery L, wzniesiona z czerwonej cegły klinkierowej, z maswerkowymi oknami, sterczynami, lukarnami i potężną narożną wieżą widokową. Wnętrza miały reprezentacyjny charakter – zachowały się wzmianki o bogatej stolarce, rzeźbionych schodach i kolekcjach dzieł sztuki. Całość dopełniał park angielski z monumentalnym starodrzewem i kamienną grotą nad rzeką.

Detal neogotyckiego okna z maswerkiem w pałacu Eulenburgów w ProśnieWidok ruin pałacu Eulenburgów w ProśnieZachowane kafle z XVIII wieku w pałacu Eulenburgów w Prośnie

Upadek pałacu i tajemnice powojenne

Pałac przetrwał działania frontowe zimą 1945 roku, ale zniszczenie dopiero miało nadejść. Najpierw został splądrowany przez Armię Czerwoną, która stacjonowała tu do 1946 r., później był systematycznie szabrowany przez ludność napływową. Po wojnie ulokowano tu PGR – w murach działała świetlica, klub i przedszkole. Niestety brak remontów i dewastacja szybko doprowadziły obiekt do ruiny. Najbardziej zagadkowym epizodem pozostaje wydarzenie z 1947 roku: jak relacjonują mieszkańcy, nocą do pałacu przyjechała ciężarówka z uzbrojoną grupą, która wyniosła z obiektu tajemnicze pakunki. Następnego dnia odkryto opróżnioną, wcześniej zamurowaną skrytkę w piwnicach. Co skrywała – tego nie dowiemy się już nigdy. Od 1997 roku ruiny rezydencji Eulenburgów wraz z otaczającym go terenem są własnością prywatną.

Fragment elewacji pałacu z zachowanym oknem o neogotyckiej ornamentyceFragment mozaikowej posadzki w pałacu Eulenburgów w Prośnie

Dziś w Prośnie stoją już tylko mury i wieża, ale historia tego miejsca nadal ma kilka wyraźnie niedomkniętych wątków. Jak wiele rezydencji na tzw. ziemiach odzyskanych, pałac rozpala wyobraźnię – i na tym się kończy. Brak realnych działań i inwestycji sprawia, że XXI wiek jedynie konsekwentnie domyka proces zniszczeń zapoczątkowany przez Armię Czerwoną i pogłębiony w czasach PGR-u.

Pałac w Prośnie – połączony widok korpusu głównego i narożnej wieży neogotyckiejPozostałości wnętrza pałacu w ProśnieRuiny reprezentacyjnego pomieszczenia w pałacu Eulenburgów w Prośnie

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pilsko – Książę Beskidu Żywieckiego: zimowa wędrówka na drugi najwyższy szczyt Beskidów

Wszystkie drogi w tej okolicy prowadzą... na Pilsko. Ten wyróżniający się szczyt, drugi najwyższy po Babiej Górze w całych Beskidach, przyciąga zimą na narty, a latem na malownicze wędrówki. A może połączyć jedno z drugim? Nie było to moje pierwsze wejście na Pilsko, ba, nie było nawet pierwsze zimowe, ale muszę przyznać, że takich widoków ze szczytu nie miałam jeszcze nigdy!

Kopuła szczytowa Pilska pokryta śniegiem i kosodrzewiną, z widokiem na Tatry

Początek tego roku. Sypnęło śniegiem, dopisał mróz. Idealne warunki, aby ruszyć w góry... na narty. Ale będąc pod Pilskiem, szkoda by było nie wykorzystać jednego dnia na zdobycie tego pięknego szczytu. Miałam kupiony karnet, więc wycieczkę zaczęłam od „drogi na skróty” – wjechałam wyciągiem na tzw. Szlakówkę (1098 m n.p.m.), obok której biegnie zielony szlak. Podczas zimowej wędrówki trzeba mieć na uwadze, że ten szlak w dolnym odcinku biegnie stokiem narciarskim, więc pokonanie go pieszo wiąże się z koniecznością znalezienia obejścia np. pod wyciągiem. Ze Szlakówki ruszyłam lekko pod górę w kierunku Hali Miziowej, rozkoszując się świeżym śniegiem i słońcem, które rzadko pojawia się o tej porze roku.

Rozległa polana Hali Miziowej w Beskidzie Żywiecko-Orawskim, pokryta świeżym śniegiem, z widocznym schroniskiem PTTKSzlak na Halę Miziową w zimowej scenerii

Hala Miziowa – serce przyrody i turystyki

Hala Miziowa leży w miejscu dawnego potężnego osuwiska, które zaburzyło naturalne stosunki wodne i doprowadziło do powstania bezodpływowej misy z unikatowymi torfowiskami i roślinami rzadkimi w skali całych Karpat. To właśnie tutaj, na wysokości 1274 m n.p.m., działa schronisko PTTK, otwarte w obecnej formie w 2003 roku, które kontynuuje tradycję sięgającą 1930 roku. Na Hali Miziowej znajdują się wyciągi i trasy narciarskie, niestety mimo obfitości śniegu na początku 2026 r. są nieczynne.

Ośnieżona Babia Góra widziana z Hali MiziowejRozległa polana Hali Miziowej w Beskidzie Żywiecko-Orawskim, pokryta świeżym śniegiem, z widocznym schroniskiem PTTK

Granica polsko-słowacka i dwa wierzchołki Pilska

Z Hali Miziowej biegnie czarny szlak na Górę Pięciu Kopców (1543 m n.p.m.), który łączy się z niebieskim i żółtym, czyli tak zwany „polski szczyt” Pilska. Pilsko ma dwa szczyty – polski i słowacki – choć wygląda jak jeden stożek. Przez górę przebiega granica polsko-słowacka i zanim Polska znalazła się w Strefie Schengen, nie było możliwe legalne wejście na właściwy wierzchołek znajdujący się na terytorium Słowacji. Zdobycie Góry Pięciu Kopców było uznawane za zdobycie Pilska – ale to już pieśń przeszłości i obecnie można dotrzeć na właściwy szczyt.

Stok narciarski i wyciągi w Hali Miziowej, śnieg i nieczynne wyciągi w zimowym krajobrazieSzlakowskaz i tabliczka na Górze Pięciu KopcówZimowy szlak na szczyt Pilska

Szlaki turystyczne i narciarskie na Pilsko

Podejście na Pilsko z Hali Miziowej zawsze daje mi popalić – w końcu do pokonania jest aż 280 metrów przewyższenia na odcinku 1700 metrów. Świeże opady śniegu przyciągnęły narciarzy skiturowych, których ślady przecinały stok. Piesze podejście nie należało do najłatwiejszych, ale coś mnie tknęło i pierwszy raz zabrałam ze sobą w góry rakiety śnieżne. Jaki to był game-changer! W rakietach mogłam iść jak burza, praktycznie nie zapadając się w puchu, a kolce uniemożliwiały zsuwanie się na stromym stoku. Wejście w nich to jedno, ale zejście to była prawdziwa bajka. Podejrzewam, że latem nie miałam takiego tempa, a wyprzedzić mnie mogli tylko narciarze.

Nogi turystki w czerwonych rakietach śnieżnychOśnieżony stok Pilska z panoramą na Beskidy

Widoki z Pilska – panorama Beskidów, Tatr i odległych szczytów

Kopuła szczytowa Pilska jest rozległa i zaskakująco płaska, porośnięta kosodrzewiną i trawami, z których wyrastają krzyż i ołtarz polowy, gdzie latem odprawiana jest msza przez mieszkańców orawskiej wsi Mutne. To jedno z najlepszych miejsc widokowych w Beskidach: przy dobrej pogodzie widać stąd Tatry, Beskid Śląski i Żywiecki, Małą oraz Wielką Fatrę, a przy wyjątkowej widoczności nawet odległe Sudety, choć przy mgle masyw potrafi być zdradliwy orientacyjnie. Widoczność tego dnia była doskonała, co częściowo zawdzięczaliśmy mrozowi, który sięgał -15°C.

Panoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzieńPanoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzień

Ołtarz polowy i krzyż na najwyższym punkcie Pilska, z panoramą Beskidów i TatrTurystka na szczycie Pilska - śnieżka zima, w tle Tatry

Panoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzieńPanoramiczny widok ze szczytu Pilska na Tatry, Beskid Żywiecki i Małą Fatrę w słoneczny, mroźny dzień

Nie zabawiłam na wierzchołku długo z powodu wiatru i temperatury. Zeszłam tą samą drogą do schroniska, gdzie czekały na mnie ulubione rydze na maśle. Powrót do hotelu oznaczał powrót na zielony szlak, jednak tym razem nie skorzystałam z wyciągu. Poruszając się częściowo wzdłuż brzegu stoku narciarskiego, zakończyłam swoją wycieczkę. Na koniec dnia pożegnały mnie piękne widoki z Babią Górą i Tatrami w rolach głównych.

Stok narciarski i wyciągi w Hali Miziowej, śnieg i nieczynne wyciągi w zimowym krajobrazieStok narciarski i wyciągi w Hali Miziowej, śnieg i nieczynne wyciągi w zimowym krajobrazie

Działający wyciąg krzesełkowy Jontek w zimowej scenerii, w tle Babia GóraOśnieżone szczyty Tatr

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to