środa, 25 marca 2026

Manfred von Richthofen – Czerwony Baron. Śląski as przestworzy

Manfred von Richthofen, znany jako Czerwony Baron, był najskuteczniejszym asem myśliwskim I wojny światowej. Zasłynął niewyobrażalną skutecznością w powietrznych pojedynkach (80 oficjalnie uznanych zestrzeleń!) w czasach, gdy lotnictwo miało zaledwie kilkanaście lat i było wciąż w powijakach. W ciągu kilkunastu miesięcy stał się twarzą Luftstreitkräfte (poprzednik Luftwaffe) i jednym z najbardziej rozpoznawalnych żołnierzy świata. Prasa śledziła jego kolejne zwycięstwa niemal jak sportowe wyniki, a przeciwnicy znali jego nazwisko równie dobrze, jak własnych dowódców.

Fokker Dr.I w parku w Świdnicy - replika samolotu, którym latał Manfred von Richthofen - Czerwony Baron

Czerwony Baron – 80 zestrzeleń i narodziny legendy

Urodził się  2 maja 1892 r. w Borku – obecnie części Wrocławia – w niezbyt zamożnej, ale należącej do pruskiej arystokracji rodzinie, legitymującej się dziedzicznym tytułem barona. Był drugim z czworga dzieci Albrechta von Richthofena i Kunegundy z rodu von Schickfus und Neudorff. Gdy miał 9 lat, wraz z rodziną przeniósł się do Świdnicy. W tym samym roku bracia Wright odbyli swój pierwszy, trwający zaledwie 12 sekund lot samolotem o napędzie silnikowym. Czy już wtedy zafascynowało go latanie? Kształcił się w szkołach wojskowych, a w 1911 roku rozpoczął służbę w armii, wstępując do kawalerii i trafiając do 1. pułku ułanów Cesarza Aleksandra III.

Manfred von Richthofen - Czerwony BaronKamienica we Wrocławiu, w której urodził się Manfred von Richthofen - Czerwony Baron
Manfred von Richthofen i kamienica we Wrocławiu, w której się urodził

Bez brawury, z chłodną kalkulacją – jak rodził się mistrz przestworzy

W lotnictwie zaczynał jako obserwator w samolocie rozpoznawczym, aż w końcu trafił do myśliwców, które miały się stać jego życiem w kolejnych latach. Początkowo nie wyróżniał się niczym szczególnym – brakowało mu brawury, za to nadrabiał konsekwencją i chłodną kalkulacją. Momentem przełomowym było dla Richthofena spotkanie ze swoim idolem, asem Oswaldem Boelckem, który zaprosił go do swojej eskadry Jagdstaffel 2 i nauczył go bezwzględnej, chłodnej taktyki: atak z przewagi wysokości, słońce za plecami, strzał z bliskiej odległości. To właśnie ta metodyczność szybko zaczęła przynosić efekty: już jesienią 1916 roku zdobył status asa, a kilka miesięcy później był najskuteczniejszym spośród żyjących niemieckich pilotów, przewyższając nawet swojego mentora (który zginął 28 października 1916 roku w powietrznej kolizji).

Oswald Boelcke - mistrz i nauczyciel Czerwonego Barona - Manfreda von Richthofena
Oswald Boelcke

„Krwawy kwiecień” i czerwony Fokker – moment przełomowy

Ale prawdziwy przełom przyszedł w 1917 roku. Jako dowódca Jagdstaffel 11 stworzył elitarną jednostkę, która w krótkim czasie zdominowała niebo nad frontem zachodnim. W samym „krwawym kwietniu” 1917 roku zestrzelił 20 alianckich samolotów, osiągając wynik, który do dziś robi wrażenie. Wtedy też pojawił się jego znak rozpoznawczy pomalowany na czerwono trójpłatowiec Fokker Dr.I. Kolor nie był przypadkowy – Richthofen chciał być widoczny; chciał, by przeciwnik wiedział, z kim ma do czynienia. To była jego psychologia walki i zarazem budowanie własnej legendy. Wkrótce przylgnęło do niego określenie „Czerwony Baron” (ang. Red Baron, niem. Der Rote Baron).

Fokker Dr.I w parku w Świdnicy - replika samolotu, którym latał Manfred von Richthofen - Czerwony BaronFokker Dr.I w parku w Świdnicy - replika samolotu, którym latał Manfred von Richthofen - Czerwony Baron
Świdnicka replika samolotu, którym latał Czerwony Baron

Ostatni lot Czerwonego Barona – co wydarzyło się 21 kwietnia 1918 roku

Sława Czerwonego Barona była tak duża, że próbowano go zdjąć jak cel strategiczny. Brytyjczycy mieli oferować nagrody dla pilota, który go zestrzeli. W Niemczech rozważano odsunięcie go od walki, by nie ryzykować utraty symbolu. On sam odmówił – twierdził, że jeśli on przestanie latać, inni też będą tego chcieli. Do końca pozostał na froncie. 21 kwietnia 1918 roku, dzień przed planowanym urlopem, wystartował do swojego ostatniego lotu. W trakcie pościgu zszedł zbyt nisko i znalazł się pod ostrzałem. Choć oficjalnie jego zestrzelenie przypisano kanadyjskiemu pilotowi, dziś przyjmuje się, że śmiertelny strzał padł z ziemi z australijskiego karabinu maszynowego. Został trafiony w klatkę piersiową; zdołał jeszcze wylądować, ale zmarł po chwili. Miał zaledwie 25 lat.

Wrak Fokkera - samolotu, którym latał i w którym zginął Czerwony BaronŚmierć i pogrzeb Manfreda von Richthofena - Czerwonego Barona
Szczątki samolotu Richthofena | Pogrzeb Czerwonego Barona

Legenda, która nie zgasła – Czerwony Baron w kulturze i w Świdnicy

Jego legenda przetrwała tragiczną śmierć i trwale wpisała się w kulturę, szczególnie w krajach takich jak Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Francja czy Wielka Brytania. Na przestrzeni lat powstały poświęcone Richthofenowi filmy, książki, komiksy, a nawet muzyka (jak utwór „The Red Baron” zespołu Sabaton). W Świdnicy pamięć o nim ma namacalny wymiar – w parku stoi replika jego czerwonego trójpłatowca, a na mapie miasta nie brakuje punktów handlowych czy usługowych nawiązujących do legendy Czerwonego Barona. 

Willa von Richthofenów – świdnicki adres Czerwonego Barona

Drugim, bardziej osobistym śladem, jest willa rodziny von Richthofen przy ul. Sikorskiego. To tutaj dorastał przyszły as zanim trafił do szkół wojskowych. W latach 30., po śmierci lotnika, jego matka urządziła w domu prywatne muzeum pełne pamiątek – od rzeczy osobistych po elementy związane z jego służbą. Po II wojnie światowej willę przerobiono na wielorodzinny budynek mieszkalny, ale nie brakuje zainteresowanych obejrzeniem domu, w którym dzieciństwo spędziła legenda ze Świdnicy.

Willa w Świdnicy, w której mieszkał Manfred von Richthofen - Czerwony BaronWilla w Świdnicy, w której mieszkał Manfred von Richthofen - Czerwony Baron
Willa Richthofenów w Świdnicy dawniej i dziś

Willa w Świdnicy, w której mieszkał Manfred von Richthofen - Czerwony BaronWilla w Świdnicy, w której mieszkał Manfred von Richthofen - Czerwony Baron
Willa Richthofenów w Świdnicy 

I może właśnie w tym tkwi fenomen tej historii – że za jedną z najbardziej rozpoznawalnych legend I wojny światowej stoi bardzo konkretne miejsce na mapie. Dziś między spokojnymi ulicami i zielenią parku z repliką Fokkera trudno wyobrazić sobie skalę tej sławy. A jednak to właśnie tutaj zaczęła się historia człowieka, którego nazwisko znano na całym świecie, a czerwony samolot stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli wojny w powietrzu.

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

wtorek, 24 marca 2026

„Srający Chłopek” – osobliwy pomnik w Świdnicy

W podświdnickiej wsi Zawiszów stoi jedna z najbardziej osobliwych atrakcji Dolnego Śląska – betonowa rzeźba znana jako „Srający Chłopek”. Pomnik przedstawia mężczyznę ze spuszczonymi spodniami, siedzącego na ceglanym wychodku, wykonującego intymną czynność fizjologiczną. Choć jego temat budzi mieszane uczucia, figura stała się symbolem śląskiego humoru i jedną z chętniej odwiedzanych atrakcji Świdnicy, przyciągając turystów z Polski i zagranicy. Mało kto jednak wie, że rzeźba ma niemal 100 lat!

Pomnik „Srającego Chłopka” w Zawiszowie koło Świdnicy – betonowa rzeźba z 1935 r., symbol niemieckiego śląskiego humoru przy oczyszczalni.

Figura powstała w latach 1934–1936 w czasie budowy nowoczesnej biologicznej oczyszczalni ścieków przy ulicy Komunalnej, według projektu niemieckiej firmy Kremer–Kläranlage D. R. P. Berlin Schöneberg. Prawdopodobnie w 1935 roku pracownicy oczyszczalni postawili betonowy odlew dla żartu, umieszczając go na kolektorze ogólnospławnym przy punkcie pomiarowym ścieków. Pomnik przetrwał zamknięcie starej oczyszczalni w 1992 roku i został przeniesiony do nowej oczyszczalni przy ul. Zawiszów 5, gdzie stoi do dziś obok bramy wjazdowej.
„Srający Chłopek” – osobliwa atrakcja turystyczna Świdnicy, betonowa figura mężczyzny przy oczyszczalni ścieków w Zawiszowie.„Srający Chłopek” – osobliwa atrakcja turystyczna Świdnicy, betonowa figura mężczyzny przy oczyszczalni ścieków w Zawiszowie.
„Srający Chłopek” kiedyś i dziś

Przez lata autor pomnika pozostawał nieznany, jednak w 2022 roku odkryto, że stworzył go Hermann Dubois (1895–1958), wrocławski artysta związany z przemysłem (nie mylić ze Stanisławem Dubois, który ma we Wrocławiu swoją ulicę). Figura była kilkakrotnie odnawiana – w 2011 roku odkryto, że pierwotnie mężczyzna miał brodę, a w 2015 roku naprawiono ceglany murek i wykonano nowe zadaszenie. Obecnie ma jaskrawoniebieski fartuch, choć dawniej był czerwony.

Pomnik „Srający Chłopek” w Świdnicy – nietypowa atrakcja turystyczna, figura przy oczyszczalni ścieków, zachowany niemiecki śląski humor.Rzeźba „Srający Chłopek” z 1935 r. w Zawiszowie, Świdnica – betonowa figura mężczyzny siedzącego na wychodku, znany symbol lokalnego humoru.

Pomnik zwraca uwagę nie tylko swoim prowokacyjnym charakterem, ale i historią. Znalazł się w przewodniku Pascala, polskiej edycji National Geographic oraz w opracowaniach naukowych, m.in. dr. Marcina Laberscheka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który badał znaczenie pomników przedsiębiorstw w przestrzeni społecznej. Pomnik doczekał się nawet swojej miniatury – katalońskiego sobowtóra „Caganera”, symbolizującego zdrowie i pomyślność w czasie świąt Bożego Narodzenia.

Dziś „Srający Chłopek” nie jest chroniony prawnie jako zabytek, jednak pozostaje oczkiem w głowie pracowników ŚPWiK. Jak sami podkreślają, pomnik powinien pozostać w oczyszczalni – miejscu, które upamiętnia i w humorystyczny sposób przypomina o znaczeniu oczyszczalni w miejskiej przestrzeni. Od 2020 roku jego wizerunek można nawet zdobyć w formie znaczka turystycznego, stając się symbolem nieoczywistego dziedzictwa Świdnicy.

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

piątek, 20 marca 2026

Dobrocin: pałac, który wali się na naszych oczach

Na Dolnym Śląsku nie trzeba długo szukać, żeby trafić na miejsca z kilkusetletnią historią – problem w tym, że wiele z nich znika na naszych oczach. Dobrocin jest jednym z takich przykładów. Mamy tu potężny pałac, który dosłownie wali się na naszych oczach; strawione przez pożar zabytkowe schody i boazerie oraz zrujnowaną kaplicę cmentarną. A najsmutniejsze jest to, że to jeden z tych pałaców, które nie zostały zniszczone przez wojnę ani PGR, tylko przez lata współczesnych zaniedbań.

Pałac w Dobrocinie – widok elewacji od dziedzińca, neogotycka rezydencja w ruinie Dolnego Śląska

Historia wsi Dobrocin – od templariuszy po von Portatiusa

Dobrocin (koło Dzierżoniowa) jest niewielką wsią, której historia sięga co najmniej przełomu XIII i XIV wieku. Początkowo była związana z dobrami klasztornymi, a według przekazów należała nawet do templariuszy. W kolejnych stuleciach przechodziła z rąk do rąk – od rodu Hochbergów po rodzinę von Seherr–Thoss. Pod koniec XIX wieku majątek trafił do Kunona von Portatiusa, dyplomaty i cesarskiego radcy, który nie tylko scalił rozległe dobra, ale przede wszystkim nadał miejscu reprezentacyjny charakter, przekształcając je w pełnoprawną siedzibę rodową.

Pałac w Dobrocinie nad stawem – odbicie rezydencji w wodzie i malownicza sceneria Dolnego ŚląskaDetal elewacji pałacu w Dobrocinie – neogotycki portal z maswerkami i ornamentami

Pałac w Dobrocinie – neogotycka rezydencja z końca XIX wieku

Sam pałac to przykład neogotyckiej rezydencji przebudowanej w latach 1898–1899 na planie podkowy z otwartym dziedzińcem. Trzykondygnacyjna bryła z wieżami, krenelażem i detalami w formie maswerków wyróżnia się na tle innych dolnośląskich rezydencji. Całość otacza park z końca XIX wieku o powierzchni blisko 8 hektarów, z trzema stawami – w tym jednym z wyspą – oraz zabudowaniami folwarcznymi. W pałacu zachowały się fragmenty dawnego wyposażenia: sztukaterie, stolarka, kominek. Po 1945 roku obiekt został upaństwowiony i pełnił funkcje użytkowe – mieściły się tu m.in. biura, mieszkania, przedszkole i sklep. Dziś, jak głosi podrdzewiała tabliczka, należy do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (dawna Agencja Nieruchomości Rolnych) i mniej więcej od 2010 roku pozostaje nieużytkowany, stopniowo popadając w ruinę.

Fragment pałacowego wnętrza w Dobrocinie – zabytkowa stolarka i dekoracyjne drzwiZniszczone wnętrze pałacu w Dobrocinie – pustka i zdewastowane pomieszczenia

Powolna degradacja zabytkowego pałacu

Odwiedziłam pałac dwukrotnie na przestrzeni niemal 10 lat. Z zewnątrz niewiele się zmieniło, jednak wnętrze pałacu podlega coraz większym dewastacjom. Kulminacją był pożar z 11 maja 2015 roku – ogień pojawił się wcześnie rano i objął przede wszystkim część strychową budynku, szybko rozprzestrzeniając się na pozostałe kondygnacje. Zniszczenia objęły nie tylko dach, ale też wnętrza: parter, pierwsze piętro i klatkę schodową. Przyczyn pożaru nie udało się ustalić. Pewne jest jedno – po 2015 roku pałac wszedł w fazę przyspieszonej ruiny i od tego momentu jego degradacja tylko postępuje.

Ornamenty w pałacu w Dobrocinie – historyczne dekoracje w ruinieSufit z zachowaną sztukaterią w pałacu w Dobrocinie – detale neogotyckiej rezydencji

Zniszczone wnętrze pałacu w Dobrocinie – pustka i zdewastowane pomieszczeniaSchody spiralne w pałacu Dobrocin, klatka schodowa dla służby – fragment neogotyckiej architektury wnętrza

Zrujnowana kaplica z napisem „Dein Reich komme”

Integralną częścią założenia jest także zapomniany cmentarz rodowy z kaplicą, usytuowany na wzgórzu niedaleko pałacu. Wzniesiona pod koniec XIX wieku budowla była obiektem o rozmiarach raczej kościoła niż niewielkiej kaplicy. Dziś pozostały po niej jedynie fragmenty murów i charakterystyczny portal z napisem „Dein Reich komme” („Przyjdź królestwo Twoje”). Jeszcze w latach 70. XX wieku kaplica była jednolitą, zadaszoną bryłą, jednak pożar i następujące po nim dewastacje doprowadziły świątynię do całkowitej ruiny. 

Ruiny kaplicy rodowej przy pałacu w Dobrocinie – fragmenty murów i portal z napisem „Dein Reich komme”Kaplica cmentarna w Dobrocinie – portal i fragmenty murów w ruinie, Dolny ŚląskPozostałości kaplicy w Dobrocinie – widok fragmentów murów wśród drzew i dzikiej roślinności

Pozostałości kaplicy w Dobrocinie – widok fragmentów murów wśród drzew i dzikiej roślinnościPozostałości kaplicy w Dobrocinie – widok fragmentów murów wśród drzew i dzikiej roślinności

To miejsce, które – podobnie jak sam pałac – najlepiej pokazuje skalę zaniedbania, ale też potencjał, jaki wciąż kryje się w tej części Dolnego Śląska. Choć zachwycam się tymi malowniczymi ruinami, to jak bumerang wraca pytanie – czy naprawdę ich los musi zawsze wyglądać tak samo tragicznie?

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Neogotycki pałac w Dobrocinie pod Dzierżoniowem – malownicza, choć opuszczona rezydencja z wieżyczkami na Dolnym Śląsku.Zniszczona klatka schodowa pałacu w Dobrocinie – detale dawnej elegancji w opuszczonym wnętrzu.Imponujące schody pałacowe w ruinie – wnętrza pałacu Dobrocin zachwycają mimo upływu czasu.

Zdobiony sufit w pałacu Dobrocin – zachowane elementy sztukaterii w zrujnowanym wnętrzu.Opuszczone wnętrze pałacu na Dolnym Śląsku – światło wpadające przez wysokie okna tworzy wyjątkowy klimat.Stare drzwi w pałacu Dobrocin – detale stolarki zachowane w ruinie neogotyckiej rezydencji.

Zniszczone wnętrza pałacu Dobrocin – przykład opuszczonego zabytku wymagającego pilnej rewitalizacji.Zniszczone schody pałacowe w Dobrocinie – symbol upadku dawnej arystokratycznej siedziby.Zniszczone schody pałacowe w Dobrocinie – symbol upadku dawnej arystokratycznej siedziby.

W wieży - niezwykłe wnętrze opuszczonej rezydencji na Dolnym Śląsku.

Spiralna klatka schodowa w ruinie pałacu – klimatyczne ujęcie opuszczonego miejsca w Dobrocinie.Dach i więźba pałacu Dobrocin – odsłonięta konstrukcja w zrujnowanym zabytku Dolnego Śląska.

Zdobienia sztukatorskie w pałacu Dobrocin – unikatowe detale w zrujnowanym wnętrzu.Główna klatka schodowa z wysokimi oknami – tajemnicze wnętrze pałacu Dobrocin na Dolnym Śląsku.

Zdobienia sztukatorskie w pałacu Dobrocin – unikatowe detale w zrujnowanym wnętrzu.Zrujnowane wnętrze pałacu Dobrocin – odpadające tynki i dekoracje świadczą o upływie czasu.

Zrujnowane wnętrze pałacu Dobrocin – odpadające tynki i dekoracje świadczą o upływie czasu.Przestronna sala pałacowa w Dobrocinie – opuszczone wnętrze z historią Dolnego Śląska.

Zdobiony sufit w pałacu Dobrocin – zachowane elementy sztukaterii w zrujnowanym wnętrzu.Zabytkowe drewniane drzwi w pałacu Dobrocin – imponujący detal architektoniczny neogotyckiej rezydencji.