Czy wiesz, że na Dolnym Śląsku istniał jeden z pierwszych mostów żeliwnych w kontynentalnej Europie – i to właśnie w niewielkich Łażanach? A że tuż obok stoi dziś pałac, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu był pełnoprawną rezydencją, a dziś jest już tylko efektowną ruiną? Łażany to wieś, która na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie, ale wystarczy zatrzymać się na chwilę, żeby zobaczyć, jak wiele historii się tu nawarstwiło. Odkryjmy wspólnie tajemnicze ruiny, zapomniane epitafia oraz niezwykłą historię tej dolnośląskiej wsi.
Łażany – wieś z historią sięgającą średniowiecza
Łażany leżą na Wzgórzach Strzegomskich, w dolinie Strzegomki, i od początku czuć, że to miejsce z długą i nie zawsze łatwą historią. Początki sięgają przełomu XII i XIII wieku, kiedy osadę założono na wykarczowanym fragmencie lasu – i właśnie od tego najpewniej pochodzi jej nazwa (łaz oznacza miejsce w lesie oczyszczone pod uprawę). Pierwsza wzmianka źródłowa pojawia się w 1335 roku, ale już wcześniej funkcjonował tu kościół i zaplecze osadnicze.
Przez kolejne stulecia Łażany przechodziły z rąk do rąk – od rodu von Seidlitz, przez von Mühlheim, von Zedlitz, aż po von Nostitz i później von Burghauss oraz von Pfeil-Burghauss. Wieś przez długi czas stanowiła centrum większego majątku ziemskiego z rozbudowanym folwarkiem, młynem, browarem i stawami rybnymi. W XVIII i XIX wieku rozwijano tu nowoczesne jak na tamte czasy rolnictwo, regulowano rzekę i rozbudowywano zaplecze gospodarcze.
Pałac w Łażanach – renesansowa rezydencja zamieniona w ruinę
Do Łażan przyjechałam głównie dla pałacu – i to on, wraz z folwarkiem i kościołem, stanowi dominantę w przestrzeni miejscowości. Pierwsza siedziba rycerska istniała tu już w XIV wieku (wzmianka z 1369 roku), ale obecny kształt założenia to efekt budowy z przełomu XVI i XVII wieku. Wtedy powstał czteroskrzydłowy, otoczony fosą dwór obronny na planie prostokąta, z wewnętrznym dziedzińcem. Budowę zakończono przed 1622 rokiem. Pałac był później przebudowywany dwukrotnie – na przełomie XVII i XVIII wieku oraz w latach 50. XVIII wieku. Nadano mu wtedy barokowy charakter, ale zachowano część starszych, renesansowych elementów, jak kamienne portale. Całość była dwukondygnacyjna, z wysokim dachem kryjącym jeszcze jedną kondygnację.
Historia pałacu kończy się brutalnie. W 1945 roku został uszkodzony podczas ostrzału artyleryjskiego; później przejęła go Armia Radziecka, która doprowadziła do całkowitego splądrowania wnętrz. Kiedy obiekt trafił w ręce polskich władz, właściwie nie było już czego ratować. Opuszczony i niezabezpieczony, bardzo szybko popadł w ruinę. Dziś pałac znajduje się pod opieką fundacji Polskie Pałace na Źródle, która działa na rzecz ratowania podobnych obiektów.
Kościół Bożego Ciała i ślady dawnych mieszkańców
Tuż obok pałacu stoi kościół filialny Bożego Ciała. Świątynia powstała około 1300 roku, była później przebudowywana i powiększana, ale zachowała średniowieczny układ. To jednonawowy, orientowany kościół z prostokątnym prezbiterium i wieżą od zachodu. W środku zachowało się barokowe wyposażenie z początku XVIII wieku, a na wieży dzwon z 1618 roku. Całość otacza kamienny mur o charakterze obronnym, z widocznymi śladami otworów strzelniczych, co jest bezpośrednim nawiązaniem do czasów wojny trzydziestoletniej.
Moją uwagę przykuło wykonane z piaskowca epitafium (Otto Sigmunda von Nostitz) oraz płyty nagrobne Sigmunda i Anny von Mühlheimów. Z kolei przy kamiennym ogrodzeniu znajduje się niewielkie kolumbarium stworzone ze starych nagrobków z nieistniejącego już cmentarza przykościelnego. Przykre jest to, że w 2008 roku z epitafium Nostitza ktoś odkuł i ukradł dwa cherubinki... Zewnętrzne mury kościoła zdobi także niedawno odrestaurowany zegar słoneczny oraz inskrypcja z 1569 r. z herbami rodów von Mühlheim i von Nimptsch, które ufundowały rozbudowę świątyni.
Folwark i park – zaniedbane, ale najbardziej klimatyczne miejsce
Obok pałacu znajdują się zabudowania dawnego folwarku – dziś w złym stanie, ale nadal czytelne jako część dużego, dobrze zorganizowanego gospodarstwa. Szczególnie spodobał mi się niewielki budynek dawnej kuźni.
Spore wrażenie zrobił też na mnie mierzący 7,5 ha park, a raczej to, co w nim znalazłam. Ogród powstawał w pierwszej połowie XIX wieku jako założenie krajobrazowe w stylu angielskim. Plan był ambitny, ale nigdy nie został w pełni zrealizowanym za to dziś przetrwała (niestety jako ruina) monumentalna pergola – pawilon ogrodowy o klasycystycznej formie. Założona na planie prostokąta, z kolumnowymi ścianami i murowanymi zamknięciami, mimo złego stanu robi ogromne wrażenie. Na kolumnach widać wyraźnie ślady po kulach – zapewne pamiątkę po żołnierzach zza wschodniej granicy.
Most w Łażanach – zapomniany pionier techniki
Na koniec coś, czego już właściwie nie ma, ale przytoczę to jako ciekawostkę. W Łażanach znajdował się jeden z pierwszych mostów żeliwnych w kontynentalnej Europie. Powstał pod koniec XVIII wieku z inicjatywy Nikolausa Augusta Wilhelma von Burghauss, który chciał usprawnić transport węgla. Była to konstrukcja łukowa, jednoprzęsłowa, o nowatorskiej formie jak na swoje czasy. Projekt nadzorował inżynier John Baildon, a elementy wykonano w hucie Małapanew. Most oddano do użytku w 1796 roku. Niestety został wysadzony w lutym 1945 roku przez wycofujące się wojska niemieckie. Dziś jego fragmenty wydobyte z rzeki można zobaczyć m.in. we Wrocławiu, ale na miejscu nie ma już właściwie nic.
Łażany nie są miejscem „ładnym” w klasycznym rozumieniu. To raczej przestrzeń, w której wszystko jest trochę niedopowiedziane – pałac bez dachu, park bez dawnej kompozycji, most, którego już nie ma. A mimo to trudno przejść obok tego obojętnie. Mam wrażenie, że to właśnie takie miejsca zostają w głowie najdłużej...



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz