„Mnie nikt nic nie dał za darmo. Wszystko musiałem sam odziedziczyć” – to nie jest hasło, którym mógłby się posługiwać Carl Friedrich von Kulmiz. W przeciwieństwie do większości dolnośląskich pałaców – rodowych siedzib związanych z majątkami ziemskimi – jego historia zaczyna się od zera i własnej pracy. Poznaj współtwórcę kolei na Dolnym Śląsku i zobacz, jak dziś prezentuje się nietypowy w swej formie pałac, który do niego należał.
Pałac zbudowany na przemyśle, nie na ziemi
Żarów zanim pojawił się Kulmiz
Żarów to miejscowość o średniowiecznych korzeniach, wzmiankowana już w 1371 roku jako Sarow, której nazwa – wywodząca się od słowa „żary” – nawiązuje do wypalania lasów pod uprawy. Przez wieki była niewielką osadą rolniczą, należącą m.in. do klasztoru w Krzeszowie, a później do rodów szlacheckich, takich jak von Nostitz (właścicieli zamków Czocha i Płakowice) czy von Burghaus. Jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku była to mała wieś z kilkudziesięcioma domami i kilkuset mieszkańcami, utrzymującymi się głównie z rolnictwa i hodowli. Przełom nastąpił dopiero wraz z rozwojem przemysłu i kolei, kiedy działalność Carla Friedricha von Kulmiza całkowicie zmieniła charakter miejscowości – z rolniczej w dynamicznie rozwijający się ośrodek przemysłowy. W 1954 roku Żarów uzyskał prawa miejskie i od tego momentu funkcjonuje jako niewielkie, ale wyraźnie ukształtowane przez XIX-wieczną industrializację miasto Dolnego Śląska.
Jedno odkrycie, które zmieniło wszystko
Budowa pałacu w Żarowie to w gruncie rzeczy historia jednego człowieka i jego biznesowego nosa. Carl Friedrich von Kulmiz sam stworzył swój własny majątek, zaczynając od pracy przy budowie linii kolejowych na Śląsku. Przełom przyszedł w latach 1842–1843, kiedy podczas robót ziemnych natrafiono na złoża węgla brunatnego i kaolinu. Kulmiz nie zmarnował okazji – niemal natychmiast uruchomił produkcję materiałów budowlanych: cegieł, dachówek i kafli, a później także cegieł szamotowych. Do tego dorzucił odlewnię żeliwa i hutę szkła, w której – co ciekawe – jako jeden z pierwszych zastosował opalanie gazowe.
Carl von Kulmiz i historia „od pucybuta do milionera”
Imperium „Silesia” i sieć handlowa
W krótkim czasie zbudował przemysłowe imperium. W 1858 roku powstała fabryka chemiczna „Silesia”, produkująca kwas siarkowy i nawozy sztuczne. Surowce sprowadzał aż z hiszpańskiego Rio Tinto, transportując je Odrą do Wrocławia. Nie ograniczał się do produkcji; stworzył rozbudowaną sieć handlową opartą o kilkadziesiąt stacji kolejowych, z około 30 oddziałami i setkami pracowników. Sprzedawał nie tylko własne wyroby, ale też węgiel, drewno i materiały budowlane. Za swoje zasługi gospodarcze otrzymał w 1866 roku tytuł szlachecki. Gdy stał się potentatem przemysłowym, zaczął potrzebować reprezentacyjnej siedziby.
Pałac Żarów kiedyś i dziś
Neogotycki zamek w środku fabrycznego świata
Architektura, która miała robić wrażenie
Pałac (często mylnie nazywany zamkiem) powstał około 1860 roku na terenie osady przemysłowej Ida und Marienhütte. Budynek zaprojektowano w stylu neogotyckim inspirowanym romantycznymi zamkami angielskimi. Bardzo możliwe, że autorem projektu był Friedrich August Stüler – jeden z najważniejszych architektów Prus, współpracownik Karla Friedricha Schinkla. Bryła pałacu od początku była rozbudowana i „poszarpana”, z ryzalitami, wieżami, wykuszami i gankami. Najstarsza część, północna, jest trzykondygnacyjna, podpiwniczona, z dwuspadowym dachem i elewacją z nieotynkowanej cegły. Detal wykonano z cegły glazurowanej – widać to w obramieniach okien, gzymsach czy fryzach. Całość zwieńczono krenelażem, czyli ozdobnymi „zębami” kojarzącymi się z fortyfikacjami.
Jak pałac zmieniał się przez lata
Kolejne dekady przyniosły liczne rozbudowy. W drugiej połowie XIX wieku wzniesiono skrzydło południowe (dzisiejsze oficyny przy ul. Zamkowej 7, 11 i 13), a także masywne wieże alkierzowe. Jedna z nich pełniła funkcję reprezentacyjnego wejścia, w efekcie czego ze zwartej bryły zrobił się rozległy kompleks z wewnętrznym dziedzińcem. Co ciekawe, pałac od początku nie był wyłącznie prywatną rezydencją. Już za życia Kulmiza część pomieszczeń zajmowały biura „Silesii” oraz mieszkania dla pracowników fabryk.
Dziedzictwo Kulmiza
Po śmierci Kulmiza w 1874 roku rezydencja pozostała w rękach rodziny. Bywał tu m.in. feldmarszałek Helmuth von Moltke spokrewniony z Kulmizami (jego wizerunek mogliście widzieć na Górze Wszystkich Świętych). Kolejne pokolenia zarządzały zarówno majątkiem ziemskim, jak i przemysłowym – a ten był naprawdę rozległy, obejmując kilka tysięcy hektarów i liczne miejscowości (a nawet browar w Sobótce!). XX wiek przyniósł zmianę funkcji. Podczas I wojny światowej w pałacu działał lazaret. Po 1945 roku przez ponad rok stacjonowali tu żołnierze Armii Czerwonej. W 1946 roku budynek zasiedlili pierwsi polscy mieszkańcy i od tego momentu pełni on głównie funkcję mieszkalną.
Pałac w Żarowie dziś
Dziś sytuacja jest dość złożona. Część budynku zajmują mieszkańcy, część różne instytucje – m.in. Teatr Bezdomny im. Bohumila Hrabala, który działa w jednej z dawnych części wejściowych. Taki podział ma swoje konsekwencje – trudno tu o spójną rewitalizację, a stan techniczny i wizualny obiektu pozostawia wiele do życzenia. Do pałacu przylega park z połowy XIX wieku. Zachowały się w nim ciekawe gatunki drzew, m.in. cypryśniki błotne, jodła grecka czy kłęk amerykański. W ostatnich latach park był częściowo rewitalizowany – pojawiły się nowe alejki, uporządkowano zieleń i odnowiono staw.
Patrzę na pałac w Żarowie trochę inaczej niż na typowe rezydencje Dolnego Śląska. Jest to miejsce inne niż większość szlacheckich posiadłości, będących rezydencjami ziemiańskimi związanymi z majątkami rolnymi. Tutaj mamy reprezentacyjną siedzibę przemysłowca, który oprócz tego, że chciał pokazać swoją pozycję, pragnął być także blisko swojego biznesu i ludzi, którzy pomagali mu go budować. Dzisiejszy pałac w Żarowie trudno skojarzyć z bogactwem czy elegancją, ale jego historia niezmiennie przypomina o czasach świetności i potędze, jaką zbudował von Kulmiz.


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz