Trafiłam tam, aby zobaczyć doskonale zachowany zabytek industrialny i dopiero po czasie, oglądając film „Młyn nad Bzurą”, aby napisać ten artykuł, zrozumiałam, jak wiele widziały te mury. A mówić mogą już tylko one, choć raczej w niezrozumiałym dla nas języku, bo po bohaterach dzisiejszej opowieści zostały już tylko wspomnienia. Od wędrówki z Górnego Śląska i budowy jednego z najnowocześniejszych młynów nad Bzurą, przez lata gospodarczego sukcesu, wojenną konspirację i represje PRL-u, aż po powolne popadanie w ruinę – historia Strugienic i rodziny Świderskich zamknęła w sobie niemal cały dramat polskiego XX wieku.
Historia Strugienic i początki młyna
Strugienice to wieś o średniowiecznym rodowodzie, wzmiankowana już w XIV wieku. Przez stulecia należała do dóbr arcybiskupów gnieźnieńskich, a jej rozwój był ściśle związany z Bzurą i rolnictwem. W drugiej połowie XIX wieku działał tu młyn napędzany kołem wodnym, który w 1870 roku należał do Emilii Grochowskiej i Karoliny Zakolskiej. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w 1898 roku, gdy obiekt kupili Piotr i Zofia Świderscy – rodzina wywodząca się ze zubożałej szlachty i od pokoleń związana z młynarstwem. Przybyli do Strugienic z Mysłowic na Górnym Śląsku i szybko stworzyli jedno z najnowocześniejszych przedsiębiorstw młynarskich w regionie. Obok zakładu powstał reprezentacyjny dom mieszkalny oraz uporządkowane założenie gospodarcze, które wyróżniało się na tle okolicznych zabudowań.
Młyn nad Bzurą – nowoczesność i potęga produkcji
Młyn w Strugienicach należał do największych i najnowocześniejszych obiektów tego typu na Mazowszu. Dziennie przerabiał ponad 150 kwintali zboża, czyli około 15 tysięcy kilogramów mąki i śruty. Do Strugienic zjeżdżali rolnicy z całej okolicy, ustawiając się furmankami w wielogodzinnych kolejkach. Wspominano huk pasów transmisyjnych, rytmiczny stukot maszyn i ogromne koła napędzane siłą wody z Bzury. Pod koniec lat 20. XX wieku Polska była jednym z największych eksporterów mąki w Europie – wysyłano ją do Francji, Danii, Norwegii, Finlandii, a nawet do kolonialnej Anglii. Strugienicki młyn był częścią tego gospodarczego boomu II RP. Zakład nie miał jednak łatwej historii. W 1915 roku został poważnie uszkodzony podczas działań wojennych, a niespełna dekadę później niemal doszczętnie spłonął. Po pożarze z 1924 roku odbudowano go w latach 1925–1926 jako nowoczesny obiekt przemysłowy, przy którego odbudowie pomagali także mieszkańcy wsi dumni z przedsiębiorstwa Świderskich.
Wojna, działalność konspiracyjna i represje
We wrześniu 1939 roku niedaleko Strugienic rozegrała się jedna z największych bitew kampanii wrześniowej – Bitwa nad Bzurą. Sam młyn przetrwał walki i działał przez całą okupację. Halina Świderska-Koneczna, córka właścicieli i późniejsza profesorka Uniwersytetu Warszawskiego, spędziła wojnę w rodzinnej miejscowości. Opiekowała się chorą matką, prowadziła gospodarstwo brata i uczestniczyła w tajnym nauczaniu młodzieży z okolicznych wsi. Jej brat Leszek zaangażował się w działalność konspiracyjną Armii Krajowej. Żywił okoliczną ludność, wysyłał mąkę do Zakładu Ociemniałych w Laskach i do getta warszawskiego, a jednocześnie dowodził lokalnym oddziałem AK. Po wojnie rodzina została jednak uznana przez komunistyczne władze za „wroga ludu”. W 1950 roku do młyna przyjechali żołnierze radzieccy, a mieszkańców próbowano namówić do zniszczenia budynku pod pretekstem ukrywania „zdrajcy”. Ostatecznie we młynie odnaleziono broń – najprawdopodobniej podrzuconą, by stworzyć podstawę do aresztowania Leszka Świderskiego. Skazano go na 10 lat więzienia we Wronkach i konfiskatę majątku, a młyn został upaństwowiony.
Powojenny upadek i współczesność
Po przejęciu przez państwo młyn działał pod zarządem Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Zdunach, ale stopniowo tracił dawny charakter. Zlikwidowano napęd wodny, przebudowano drewniany most i usunięto stawidła. Po wyjściu z więzienia Leszek Świderski wielokrotnie wracał do Strugienic, remontując dach rodzinnego domu, choć formalnie majątek już do niego nie należał. W latach 70. jego żona i syn wyjechali do Kanady, gdzie syn Jacek podjął pracę jako anestezjolog. Niestety oboje zginęli tragicznie w wypadku samochodowym w 1978 roku. Leszek sprowadził ich prochy do Polski i pochował na cmentarzu w Zdunach, sam zmarł dwa lata później. Młyn funkcjonował jeszcze do 1990 roku, po czym został sprzedany prywatnemu właścicielowi mimo żyjących spadkobierców rodziny Świderskich.
Dziś młyn w Strugienicach nie pełni już swojej pierwotnej funkcji i pozostaje nieużytkowany. Budynek zachował część historycznej substancji, ale wymaga prac zabezpieczających i remontowych. Mimo degradacji jest jednym z ważniejszych zachowanych obiektów przemysłu młynarskiego w regionie łowickim i nadal pozostaje jednym z najciekawszych zabytków przemysłowych regionu łowickiego.
Tekst powstał na podstawie informacji przedstawionych w filmie „Młyn nad Bzurą”, do obejrzenia którego zachęcam.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz