Nie oszukujmy się: po kilku wizytach w nowoczesnych ogrodach zoologicznych trudno o prawdziwe zaskoczenie. Dlatego jadąc do ZOO w Łodzi, nie liczyłam na fajerwerki, a raczej na porządny, spokojny spacer z dzieckiem i obowiązkowe zaliczenie Orientarium, o którym mówi się wszędzie. Pojechałyśmy we dwie – ja i moja sześciolatka – z prostym planem: zobaczyć zwierzęta i sprawdzić, czy to miejsce rzeczywiście różni się czymś od innych. I choć wydawało mi się, że wiem dokładnie, czego się spodziewać, bardzo szybko okazało się, że to jedno z tych założeń, które warto zostawić przy wejściu. Jeśli zastanawiasz się, czy łódzkie zoo to dobry pomysł na rodzinny dzień, zimową wycieczkę albo wizytę po zmroku w ramach Parku Miliona Świateł – czytaj dalej.
Krótka historia zoo: od Boruty do Orientarium
ZOO w Łodzi powstało w 1938 roku na terenie dzisiejszego Parku na Zdrowiu, na ostatnim skrawku dawnej Puszczy Łódzkiej. Jego pierwszym mieszkańcem był… jeleń Boruta, który wcześniej zabłąkał się w centrum miasta. II wojnę światową ogród przetrwał w stosunkowo dobrym stanie, a po jej zakończeniu trafiły tu m.in. zwierzęta ze zniszczonego zoo we Wrocławiu. W kolejnych dekadach ogród systematycznie się rozbudowywał: powstawały nowe wybiegi, pawilony, akwaria i zaplecze weterynaryjne. Przełomem był XXI wiek i decyzja o budowie Orientarium – ogromnego, nowoczesnego kompleksu poświęconego faunie Azji Południowo-Wschodniej. Po kilku latach prac inwestycja została otwarta w 2022 roku i całkowicie zmieniła skalę oraz charakter łódzkiego zoo.
To nie tylko rozrywka. Czym naprawdę zajmuje się ZOO w Łodzi?
Miejski Ogród Zoologiczny w Łodzi nie jest tylko miejscem, w którym dla rozrywki ogląda się zwierzęta. To instytucja realnie zaangażowana w ochronę zagrożonych gatunków, działalność hodowlaną oraz szeroko pojętą edukację. Zoo jest członkiem najważniejszych międzynarodowych organizacji zrzeszających ogrody zoologiczne – Światowego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów (WAZA) oraz Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów (EAZA). W praktyce oznacza to udział w programach hodowlanych, współpracę z innymi ogrodami na świecie i realny wpływ na zachowanie bioróżnorodności. W łódzkim zoo rodziły się m.in. kazuary hełmiaste, binturongi, tamaryny czy ryś nizinny – gatunki, które w naturalnym środowisku coraz częściej stoją na granicy przetrwania.
Nasza wizyta: spokojny spacer i „gwóźdź programu” na koniec
Zwiedzanie zaplanowałyśmy klasycznie: najpierw cały ogród, a na końcu Orientarium. I to był bardzo dobry wybór, który pozwolił stopniować wrażenia. Spacer po zoo był przyjemny i nienachalny. Duże wybiegi, dobra widoczność zwierząt, sporo przestrzeni przyjaznej dla dzieci. Mapa do zbierania pieczątek, atrakcyjny plac zabaw i pokazowe karmienia sprawiają, że sześciolatek się nie nudzi, a dorosły nie ma poczucia chaosu. Muszę się do czegoś przyznać: takie obiekty nie są dla mnie nowością. Przez kilka lat byłam zawodowo związana z zoo we Wrocławiu i współorganizowałam m.in. wieczorne zwiedzanie Afrykarium czy kolacje w podwodnym tunelu. Myślałam, że naprawdę niewiele może mnie jeszcze zaskoczyć. A jednak...
Orientarium – klasa czy obciach?
Orientarium w Łodzi zrobiło na mnie ogromne wrażenie. I nie chodzi tylko o skalę, choć ta jest imponująca. Największy w Europie wybieg dla słoni, ogromne przestrzenie wspólne dla różnych gatunków, bujna roślinność i światło – to wszystko sprawia, że ma się wrażenie przebywania w holistycznie zaprojektowanym świecie, a nie w klasycznym pawilonie ekspozycyjnym.
Słonie były absolutnym hitem – zarówno dla mnie, jak i dla Natalki. Możliwość obserwowania tych potężnych ssaków zatrzymała nas na długą chwilę, a słonie swobodnie spacerowały, posypywały się piaskiem, niemalże pozując do zdjęć, jak gwiazdy. Równie mocne wrażenie zrobiła na nas część oceaniczna z podwodnym tunelem. Akwaria są ogromne, pełne życia, a rekiny i płaszczki przepływające nad głową działają na wyobraźnię nie tylko dzieci. Do tego orangutany, gawiale, niedźwiedzie himalajskie, ptaki poruszające się swobodnie nad zwiedzającymi. Niezwykła przestrzeń, w której zatracisz się niezależnie od wieku.
Park Miliona Świateł – kolorowy finał po zmroku
Po zwiedzaniu zoo udałyśmy się jeszcze na Park Miliona Świateł. Byłyśmy już wcześniej na podobnej wystawie we Wrocławiu, więc wiedziałyśmy, czego się spodziewać – pięknych iluminacji i zimowego klimatu po zmroku. W Łodzi również się to sprawdziło. Nocą zoo zamienia się w zupełnie inne miejsce, idealne na spokojny spacer i wprowadzenie się w zimowy nastrój. To atrakcja, która dobrze domyka dzień i sprawdzi się zarówno z dziećmi, jak i bez nich. Warto pamiętać, że podobne wystawy organizowane są w wielu miastach w Polsce, więc jeśli macie daleko do Łodzi, warto rozejrzeć się też lokalnie. Piękne zdjęcia gwarantowane!
Miejski Ogród Zoologiczny w Łodzi, znany dziś szerzej jako Orientarium ZOO Łódź, znajduje się przy ul. Konstantynowskiej 8/10, na terenie Parku na Zdrowiu. Założony w 1938 roku, przeszedł ogromną zmianę dzięki kompleksowej przebudowie zakończonej w 2022 roku. To miejsce, które łączy nowoczesne podejście do dobrostanu zwierząt, realną działalność ochronną i po prostu dobrze zaprojektowaną przestrzeń dla odwiedzających. Zarówno dzieci, jak i dorośli znajdą tu coś dla siebie – niezależnie od pory roku. My wyszłyśmy zmęczone, ale bardzo zadowolone. I to chyba najlepsza rekomendacja.












































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz