piątek, 24 maja 2019

Kościół Wang - świątynia, która przewędrowała pół Europy

Być w Karpaczu i nie zobaczyć Świątyni Wang to jak być Krakowie i nie pójść na rynek. Bez wątpienia jest to największa atrakcja Karpacza, która przez cały rok przyciąga rzesze turystów. Duża popularność na szczęście nie ujmuje kościółkowi jego uroku ze względu na jego położenie i niezwykłą historię. Jak to się stało, że świątynia przywędrowała z Norwegii do Karpacza i ile gwoździ zużyto do jej budowy?


Drewniany kościółek, który dziś możemy podziwiać u podnóży Karkonoszy, zbudowany został na przełomie XII i XIII wieku w miejscowości Vang na południu Norwegii. Oprócz niego w całym kraju powstało około tysiąc podobnych budowli, jednak do czasów współczesnych przetrwało zaledwie kilkadziesiąt. Obecnie uchodzi za najstarszy kościół w Polsce. Zbudowano go z sosnowych bali bez użycia ani jednego gwoździa, korzystano jedynie z drewnianych złączy - tak samo powstawały łodzie wikingów. 


Skąd właściwie wziął się norweski kościół w Karpaczu? W XIX wieku świątynia była za mała na potrzeby mieszkańców Vangu, więc aby uzyskać środki na budowę nowego kościoła, parafianie postanowili ją sprzedać do berlińskiego muzeum. Król pruski, Fryderyk Wilhelm IV, wyraził zgodę na zakup i w 1841 roku kościół rozebrano i przewieziono do Szczecina, a następnie do Berlina. Zaprzyjaźniona z królem hrabina Fryderyka von Reden przekonała jednak monarchę, aby budowlę zrekonstruować w Karpaczu, który nie miał wówczas swojego kościoła. Tak też się stało i w 1842 roku elementy świątyni dotarły do Karpacza. 



Rekonstrukcja trwała do roku 1844 i wymagała sporo pracy. Wielu fragmentów brakowało i trzeba było je odtwarzać na podstawie rysunków. Wzniesiono również kamienną wieżę, która miała chronić drewnianą konstrukcję przed silnymi górskimi wiatrami oraz dobudowano krużganki, aby docieplić wnętrze świątyni. Podczas ustalania nowej lokalizacji kościoła wzięto pod uwagę nie tylko dogodny czas dojścia dla mieszkańców pobliskich miejscowości, ale też atrakcyjne położenie. Widok na Karkonosze ze Śnieżką i na Rudawy Janowickie do dziś wzbudza zachwyt odwiedzających. 


Wraz z przeniesieniem kościoła do Karpacza utworzono wokół niego nekropolię, będącą początkowo cmentarzem parafialnym. Oprócz starych, niemieckich mogił, znajdziemy tu dwa groby zasłużonych dla polskiej kultury osób - poety Tadeusza Różewicza (1921-2014) oraz Henryka Tomaszewskiego (1919-2001), twórcy teatru pantomimy. 


Świątynia Wang jest czynnym po dziś dzień kościołem parafii ewangelicko-augsburskim. Można ją zwiedzać przez cały rok oprócz godzin, w których odbywają się nabożeństwa. Warto się tam udać na spokojnie, w dzień, w którym nie będzie tłumów. Poznać na spokojnie niezwykłą historię kościoła, który przewędrował pół Europy zanim trafił do Karpacza. Usiąść na przykościelnej ławeczce i rozkoszować się widokiem na Karkonosze. To niezwykle urokliwe miejsce potrafi oczarować. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza