środa, 21 marca 2018

Kopciuszek na włościach - pałac Schaffgotschów w Kopicach

Trochę czasu minęło od mojej poprzedniej wizyty w pałacu w Kopicach. Postanowiłam wybrać się na rewizytę, obecnić zmiany, jakie zaszły odkąd pałac ma nowego właściciela, a także poszukać, co kryje się w lesie - dawnym przypałacowym parku. A kryją się tam obiekty niezwykłe...

Pierwszy raz w Kopicach byłam wczesną jesienią 2015 roku. Piękny, choć kompletnie zrujnowany pałac zrobił wtedy na mnie ogromne wrażenie. Wcześniej miałam styczność tylko z ruinami zamków, a tu szok - pałac, który zasługuje na bycie luksusową rezydencją, hotelem, centrum spa - stoi niczym wojenna ruina. Nie bez znaczenia jest też historia pałacu i jego mieszkanców, w tym słynnego "śląskiego Kopciuszka" - Joanny Schaffgotsch, dziedziczki majątku Karola Goduli. O tej bajkowej historii przeczytacie w moim poprzednim wpisie na temat Kopic.

Zdjęcie archiwalne z fotopolska.eu

Co się zmieniło przez te 2,5 roku? Przede wszystkim pałac ma nowego właściciela. A poza tym, to nic. Zabytek został kupiony przez firmę Globucor Luxembourg Polska, która obiecywała odbudowę obiektu i utworzenie w nim siedziby Polsko-Niemieckiego Muzeum Narodowego. Początkowo podjęto się nawet drobnych prac porządkowych we wnętrzach i wycięto stare drzewa rosnące w najbliższym otoczeniu pałacu. Niestety na tym prace się skończyły i już dziś wiadomo, że inwestor nie ma środków na obiecaną odbudowę. Bajka o Kopciuszu po raz kolejny straciła szansę na swój happy end.


Mam smutną świadomość, że być może nigdy nic się tutaj nie zmieni i pewnego dnia pałac zostanie zrównany z ziemią albo sam się zawali. Między innymi z tego powodu zależy mi na udokumentowaniu go na zdjęciach, póki jeszcze jest co fotografować. Przyjechaliśmy do Kopic autem i zaparkowaliśmy przed bramą - obiekt jest pilnowany przez ochronę, więc pod sam budynek nikt niepowołany się nie dostanie. Można jednak go obejść naokoło i tak też zrobiliśmy - najpierw kierując się na jego wschodnią fasadę - tę z dawną oranżerią. Następnie przeszliśmy wzdłuż kaplicy i trafiliśmy na pierwsze ślady dawnych ogrodów - ledwo widoczne pozostałości po altanie, fontannie i licznych schodach oraz barierkach.


Zdjęcia archiwalne z fotopolska.eu

Idąc wzdłuż jeziora, można natknąć się na odnogę ścieżki biegnącą w stronę południową, wgłąb dawnego parku. Po paru minutach marszu spośród drzew wyłoniła się kopuła grobowca rodzinnego Schaffgotschów. Jest on całkowicie zdewastowany, w kryptach walają się sterty śmieci, a kaplica została splądrowana do gołej cegły. Zachował się tylko krzyż - jakby złodzieje przestraszyli się konsekwencji, jakie spotkają ich za kradzież krucyfiksu. Jakby splądrowanie grobowca i profanacja zwłok nie była wystarczającym grzechem.


Zdjęcie archiwalne z fotopolska.eu

W niedalekiej okolicy spotkać można też tzw. Mysią Wieżę - sztuczne ruiny, będące popularnym elementem parków projektowanych w czasach fascynacji średniowieczem i romantyzmem. Ciekawostką jest fakt, że w wieży zachowały się kręte schody i można wejść na jej szczyt.

Zdjęcie archiwalne z fotopolska.eu

Idąc z Mysiej Wieży w kierunku głównego jeziora, natknęliśmy się na kapliczkę. Widać, że jest bardzo stara, ale jako jedyny obiekt w parku nie jest zrujnowana - pomijając fakt, że gdzieś "zniknęła" oryginalna figura Matki Boskiej. Choć sztuczne kwiaty nadają kapliczce kiczowatego wyglądu, to chyba powinniśmy się cieszyć, że w ogóle jeszcze ktoś o niej pamięta. Tyle szcześcia nie miała pbliska glorieta - tzw. Świątynia Diany. Pod jej kopułą można dostrzec pozostałości niemieckiego napisu, niestety ciężko go odtworzyć bez znajomości języka.


Zdjęcie archiwalne z fotopolska.eu

Ostatnią pozostałością po dawnej świetności parku, jaką znaleźliśmy, była kolumna zwycięstwa upamiętniająca wojnę francusko-pruską, niegdyś zwieńczona posągiem Nike. Podobnie jak pozostałe obiekty jest ona całkowicie zdewastowana i pozbawiona podpór. Jej stan jest tak zły, że wygląda, jakby lada moment miała się zawalić. Podobno lokalni mieszkańcy do dzisiaj lubią sobie z niej podbierać budulec...

Zdjęcie archiwalne z fotopolska.eu

Obok pałacu znajduje się też sporo budynków gospodarczych przypominających nam o tym, jak potężnym majątkiem były niegdyś Kopice. Dla mnie najciekawsze są stajnie - okazały budynek wygląda jak mały dworek. Odcina się on mocno od zrujnowanego pałacu - widać, że ktoś włożył w niego sporo pacy i pieniędzy, aby doprowadzić go obecnego stanu.

Zdjęcie z lewej strony z fotopolska.eu - tak stajnie wyglądały jeszcze kilka lat temu. Z prawej moje zdjęcie z 2018 r.

Na sam koniec, już w zasadzie na wyjeździe z Kopic, postanowiłam jeszcze skierować się do Kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, aby zobaczyć drugie mauzoleum rodzinne. To tutaj pochowano Joannę Schaffgotsch - "śląskiego Kopciuszka" i jej męża - Hansa Urlicha Schaffgotscha, ale kto zna historię Kopic, ten wie, że po wojnie ciała dawnych właścicieli majątku zostały "dla żartu" wyciągnięte z grobu i przez pewien czas walały się po okolicy (m. in. wystawiono je przed sklepem albo wrzucono do stawu). Później sprofanowane szczątki pochowano w zbiorowej mogile koło kościoła, ale słyszałam też wersję, że ostatecznie wróciły one do grobowca. Mam nadzieję, że to prawda...


Pałac w Kopicach szczęścliwie przetrwał wojnę w stanie niemal nienaruszonym. Jeszcze w latach 50. zachowana była bogato zdobiona rzeźbami bryła budynku, wyposażenie i park. Niestety w końcu majątkiem zainteresowali się szabrownicy i pałac przez długie lata był niszczony i rozkradany zarówno w majestacie prawa (wywożenie wszystkiego, co mogło się przydać gdzieś indziej), jak i nielegalnie, przez miejscowych. W 1958 roku pałac podpalono w celu zatarcia śladów po szabrach oraz aby nie wyszły na jaw braki zboża, które składowano w rezydencji (!). Podpalenie to jedno - sprawcy, aby utrudnić gaszenie pożaru, wcześniej zapobiegawczo wypuścili wodę ze stawu. Komuś musiało bardzo zależeć na doszczętnym zniszczeniu pałacu. 

Po tych wydarzeniach pałac już nigdy nie podniósł się ze zniszczeń, podobny los spotkał też większość obiektów w jego najbliższym otoczeniu. W takim stanie trwa do dziś.

1 komentarz:

  1. Przykro patrzeć jak zabytki popadają w ruinę, szkoda również zabytkowego ogrodu, który zarasta drzewami :/

    OdpowiedzUsuń