wtorek, 13 grudnia 2016

Praga, czyli Paryż i kosmate myśli

Zazwyczaj jak gdzieś wyjeżdżam, to staram się zarezerwować sobie wystarczająco dużo czasu, aby wszystko na spokojnie zobaczyć. Warto jednak zaznaczyć, że "spokój" w moim wydaniu oznacza szybki marsz, tysiąc znaczników na mapie i brak czasu na odpoczynek. Tym razem zawędrowałam do naszych południowych sąsiadów, aby znaleźć odpowiedź na pytanie: czy można zwiedzić Pragę w pół dnia? 



Dlaczego Praga? Mam do tego miasta spory sentyment - w 2009 był to jeden z moich pierwszych wyjazdów za granicę ogarnianych samodzielnie (i na wariata). Jak my się wtedy tam z Olą odnalazłyśmy, to ja do dzisiaj nie wiem. Ale było super i gdy we wrześniu tego roku udało mi się "upolować" bilety na Polskiego Busa za śmieszne pieniądze (45 zł w obie strony), to wiedziałam, że z radością do Czech wrócę. W Pradze spędziłam łącznie 8 godzin i zdążyłam w tym czasie oblecieć większość atrakcji, wejść dwa razy na Hradczany, zgubić się na Wyszehradzie i piętnaście razy zmienić swój plan, mimo że oficjalnie wcale go nie było.

Po kolei.

1. Rynek
Jak na prawdziwą turystkę przystało, w pierwszej kolejności skierowałam się na Stary Rynek z charakterystycznym ratuszem oraz kościołami: św. Mikołaja oraz Marii Panny przed Tynem. Jadąc w grudniu do Pragi, zapomniałam o jednej ważnej rzeczy: jarmarku świątecznym. Powiem krótko - to nie jest miejsce dla aspołecznych introwertyków. Po prostu nie jest.


2. Most Karola i Wieża Staromiejska
Salwowanie się ucieczką w kierunku Mostu Karola nie było mądrym posunięciem. Nic związane z Mostem Karola nie jest mądrym posunięciem. Na Moście Karola byłam drugi oraz ostatni raz w życiu i tym razem to sobie zapiszę, bo najwyraźniej zapomniałam, jak okrutnie zatłoczone jest to miejsce.
Mimo wszystko warto udać się w ten "skażony" ludźmi teren choćby po to, by wejść na Wieżę Staromiejską (Staroměstská mostecká věž). Można stąd podziwiać piękną panoramę miasta i - co mnie zaskoczyło - odpocząć na chwilę od tłumów.



3. Malá Strana
Na zachodnim brzegu Wełtawy rozciąga się najbardziej urokliwa część miasta - Malá Strana. Turystów urzekają romantyczne uliczki, malownicze zaułki i... John Lennon. Kolorowa ściana (Lennonova zeď) zamalowana pacyfistycznymi hasłami w latach 80. była wyrazem sprzeciwu wobec komunistycznego reżimu, a dziś stanowi modne tło do selfie. Taki znak czasów.



4. Hradczany
Tej królewskiej dzielnicy z zamkiem królewskim, Złotą Uliczką i katedrą św. Wita raczej nikomu przedstawiać nie trzeba. Tym razem sobie odpuściłam dokładne zwiedzanie, zwłaszcza że teren jest strzeżony przez wojsko i aby wejść za "bramki" trzeba odstać swoje do kontroli. Zamiast tego postanowiłam wejść na wzgórze dwa razy - najpierw od strony ulicy Thunovskiej, a potem z rejonu stacji metra Malostranska. Wszystko po to, by podziwiać panoramę miasta z dwóch różnych ujęć i zobaczyć przepiękny zachód słońca nad Pragą. Magia, mówię Wam.




5. Wyszehrad
Jak już jesteśmy w temacie wzgórz, to zachciało mi się przejechać na Vyšehrad - dawne wzgórze garnizonowe obecnie pełniące rolę parku. Był to dość spontaniczny pomysł, który przypłaciłam zgubieniem się. No, przepraszam, ja się nie gubię, ja tylko czasami nie jestem na sto procent pewna, gdzie mam iść dalej. A zatem wiedziałam, gdzie mam iść, ale przystanek tramwajowy znajdował się pod wielkim wiaduktem, a ja znajdowałam się na nim. Zdobyłam kolejne cenne doświadczenie: jeśli widzisz nieoświetloną drogę za garażami, to wiedz, że jest to droga słuszna.

Zejście z góry na dół wcale nie było takie proste



6. Obiad!
Wiecie, że Praga słynie z wyjątkowo dużej liczby restauracji wegetariańskich? Nie mogłam nie skorzystać z okazji i wybrałam jedną z najstarszych w mieście o nazwie LEHKÁ HLAVA. Miejsce jest tak oblegane, że można mieć problem ze znalezieniem stolika bez rezerwacji. Miałam szczęście i udało mi się tam zjeść pyszny obiad, ale na przyszłość warto mieć na uwadze popularność lokalu.

Zdjęcia obiadu nie będzie. Nie jestem pokoleniem #insta

7. Josefov - dawna dzielnica żydowska
Bez wątpienia warto poświęcić jej trochę czasu (którego tym razem nie miałam i ograniczyłam się do krótkiego spaceru) i zwiedzić co najmniej jedną z sześciu synagog raz Stary Cmentarz Żydowski. To właśnie na Josefovie w 1883 roku urodził się Franz Kafka. Obecny wygląd dzielnicy wynika z wyburzeń na przełomie XIX i XX wieku, w konsekwencji których nadano dzielnicy nowy kształt inspirowany układem urbanistycznym Paryża.Warto dodać, że ulica Pařížská słynie z eleganckich butików marek takich jak Dior czy Chopard - jak widać nazwa zobowiązuje.

Zdjęcia z 2009 dla wizualizacji cmentarza

8. Náměstí Republiky
Jeden z piękniejszych placów w Pradze, przy którym znajduje się jedna z dawnych bram miejskich (Brama Prochowa) oraz niezwykły secesyjny Miejski Dom Reprezentacyjny wpisany na listę Narodowych zabytków kultury Republiki Czeskiej.



Co jeszcze?
Tak jak wspomniałam, podczas poprzedniej wizyty w Pradze spędziłam w mieście kilka dni. Na co moim zdaniem jeszcze warto zwrócić uwagę, mając więcej czasu?

9. Wzgórze Petřín
...na które można wjechać kolejką linową, a następnie podziwiać panoramę z wieży widokowej inspirowanej wieżą Eiffla. Trzeba przyznać, że sporo jest tego Paryża w Pradze.

Zdjęcia z 2009 r.

10. Niezwykła architektura
Charakterystycznym elementem zabudowy Pragi są budynki utrzymane w stylu kubistycznym. Styl ten rozwinął się po 1910 roku na terenie późniejszej Czechosłowacji i jest unikatowym wkładem tego kraju w XX-wieczną architekturę.

Sporo uwagi przyciąga także tzw. tańczący dom - tančící dům. Jednym się podoba, innych szokuje, ale trzeba przyznać, że ta awangardowa budowla trwale wpisała się w krajobraz miasta i obecnie stanowi jedną z jego atrakcji.

Zdjęcia z 2009 r.

11. Obiekty kultury
Praga to prawdziwa "europejska stolica kultury". Gmachy Teatru Narodowego (Národní divadlo) czy Rudolfinum robią wrażenie nawet z zewnątrz.

Rudolfinum (2016) i Teatr Narodowy (2009)

12. Muzea
Przyznam szczerze, że na zwiedzanie muzeów muszę jeszcze kiedyś przyjechać do Pragi i poświęcić się tylko temu zajęciu. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie: od Muzeum Narodowego, Muzeum Alfonsa Muchy, poprzez Narodowe Muzeum Techniczne, Muzeum Komunizmu i skończywszy na Muzeum Maszyn Erotycznych. Tak, MASZYN.

Muzeum Narodowe - a co byście chcieli? (2009)

13. V cipu
A na koniec, skoro już zeszłam na rubaszne tematy, to muszę polecić odwiedzenie niewielkiej uliczki, na której nie ma nic ciekawego. Nic poza jej nazwą, która tak bardzo śmieszy Polaków. To zdjęcie po prostu trzeba zrobić i przypominać je sobie za każdym razem, jak się ma gorszy dzień :-)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza