niedziela, 16 stycznia 2022

Babia Góra - Królowa Beskidów w zimowej szacie

Jeśli szukacie aktualnych warunków pogodowych na Babiej Górze, to źle trafiliście. Dziś zapraszam na wycieczkę sprzed paru lat i pewnie nigdy bym jej nie opisała, gdybym nie natrafiła w swoim archiwum na te piękne zdjęcia. Szkoda by było się nimi nie pochwalić ;-) Ale nawet one nie oddają prawdziwego uroku Babiej Góry zimą. 

Babia Góra. Najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Wymagająca, kapryśna, wietrzna, a mimo to przyciąga jak magnes. Gdy pierwszy raz na nią dotarłam, nie wiedziałam na co się piszę, a znajomy zafundował nam 20-kilometrowy "spacer" z Korbielowa, nocleg w spartańskich warunkach (nowe schronisko było w budowie) i wspinaczkę Percią Akademików z ciężkimi plecakami. Za drugim razem już wiedziałam, z czym się to je, ale po nieprzespanej nocy w schronisku tego dnia opadałam z sił i Babia dała mi popalić (w pokoju wieloosobowym ekipa urządziła sobie wieczór kawalerski, więc żeby zmrużyć choć na chwilę oko, spałam na podłodze na korytarzu). Za trzecim razem uznałam, że jak tamte razy mnie nie zabiły, to i zimą dam radę. 

Perć Akademików

Mianem Babiej Góry określa się cały masyw, którego najwyżej wznoszącym się szczytem jest Diablak (1725 m n.p.m.). Jest to także najwyższa poza Tatrami góra w Polsce. Na jej zboczach znajduje się jeden z najciekawszych szlaków w Beskidach - Perć Akademików - biegnący najbardziej stromym, północnym zboczem. Najtrudniejszym miejscem na szlaku jest ośmiometrowa pionowa ściana o nazwie Czarny Dziób, na którą trzeba się wspiąć. Dla ułatwienia zamontowano łańcuchy i klamry. Szlak jest jednokierunkowy i zamknięty zimą. 


W tamten lutowy poranek w 2015 r. na Babią Górę szłam z Przełęczy Krowiarki. To były jeszcze te fajne czasy, gdy dało się tam koło 10:00 zaparkować ;-) Pogoda była idealna - śnieg skrzypiał pod butami, słońce świeciło i widoczność była perfekcyjna. Z Krowiarek na Diablak jest jakieś 4,5 km, według mapy 2,5 h. Po drodze mija się pięć wierzchołków - pierwszym z nich jest Sokolica 1367 m n.p.m. z atrakcyjnym punktem widokowym. Z kolei najwięcej śmiechu wywołuje zawsze Gówniak mierzący 1617 m n.p.m.


Po wymagającej dobrej kondycji wędrówce udało się dotrzeć na Diablak - najwyższy wierzchołek Babiej Góry. Nazwa pochodzi od legendy o diable, który na szczycie budował swoje zamczysko, jednak gdy zapiał kur, budowla zawaliła się. Na Diablaku znajduje się też kilka całkiem realnych obiektów, między innymi kamienny mur budowany przez turystów jako wiatrochron; polowy ołtarz czy obelisk upamiętniający wejście na szczyt palatyna Węgier, arcyksięcia Józefa Habsburga w 1806 roku. Co ciekawe, na Babiej Górze znajdowały się także dwie tablice upamiętniające wizytę Włodzimierza Lenina w 1912 r., ale nie przetrwały do dzisiaj. Najciekawsze w tym miejscu jednak są widoki, zwłaszcza ten na południe, na Tatry.



Ze szczytu zeszliśmy na Przełęcz Brona, a następnie do schroniska na Markowych Szczawinach na "popas". Chyba nawet był pomysł, aby wdrapać się na Małą Babią Górę,  ale jednak zmęczenie zrobiło swoje i wygrała wizja schroniska. Powrót do samochodu i Przełęczy Krowiarki niebieskim szlakiem jest nudny, żmudny, ale trzeba go przejść. To prawie dwie godziny i ponad 6 km deptania przez las, ale na szczęście już bez żadnych trudności i przewyższeń. 



I w ten sposób dobiegliśmy do końca moich wspominek zimowej wyprawy na Babią Górę. Królowa Beskidów potrafi zachwycić o każdej porze roku, lecz muszę przyznać, że biała szata dodaje jej pewnego nadzwyczajnego uroku. Przypomina mi wtedy Tatry Zachodnie i coś w tym jest - w końcu z jej wierzchołka najwyższe polskie góry zdają się być na wyciągnięcie ręki. 




sobota, 15 stycznia 2022

Wielka Rycerzowa w Beskidzie Żywieckim. Powrót na stare szlaki

Pierwszą moją wycieczką w roku 2022 była wędrówka w dawno przeze mnie nie odwiedzany Beskid Żywiecki. Na Wielkiej Rycerzowej byłam już kilka razy, ale po raz pierwszy szłam malowniczym szlakiem z Soblówki. Po mało aktywnych dwóch miesiącach poczułam, jak wracam na właściwe tory... i szlaki! Pogoda była wyśmienita, na wyciągnięcie ręki zdawała się być nie tylko Babia Góra i Mała Fatra, ale nawet Tatry!


W Soblówce auto można zostawić koło kościoła lub tuż za nim. Z tej miejscowości jest możliwość zrobienia pętli i mimo że dystans do pokonania nie jest bardzo długi, to czeka nas ponad 650 metrów przewyższenia. Na początku wybieramy szlak "ukraiński", czyli niebiesko-żółty. Początkowo idzie się przyjemnie i dopiero na wysokości 850 m n.p.m. na rozwidleniu szlaków "Nad Soblówką" zaczyna się ostrzejsze podejście. Kontynuujemy żółtym szlakiem, niebieski odbija na Przełęcz Kotarz. 


Przed nami najbardziej żmudny odcinek trasy. Idzie się konkretnie w górę, a do tego szlak jest śliski, momentami całkowicie pokryty grubą warstwą lodu. Bez raczków ani rusz i całe szczęście, że mamy je ze sobą. Trudy wspinaczki wynagradzają widoki - jak tylko wychodzimy z lasu, to pojawia się wspaniała panorama m. in. na Pilsko, Babią Górę, doskonale widać też Tatry. Pogoda jest piękna - lekki mróz, przejrzystość powietrza doskonała. Idziemy dalej, a do szlaku żółtego dołącza zielony. 



Choć po chwili pojawia się możliwość odbicia prosto do bacówki, to polecam trzymanie się szlaku zielonego. Prowadzi nas on na Małą Rycerzową (1207 m n.p.m.), a z niej podziwiać można jeszcze lepsze widoki. Tatry wyłaniają się niemal w całej okazałości, a do tego całkiem wyraźnie rysuje się słowacka Mała Fatra i jeden z jej najwyższych szczytów - Wielki Rozsutec (1610 m n.p.m.). Panorama jest obłędna! 

Mała Fatra i Tatry


Z Małej Rycerzowej schodzimy do hali, na której znajduje się schronisko, ale to jeszcze nie czas na odpoczynek. Idziemy na Wielką Rycerzową (1226 m n.p.m.). Wierzchołek tej góry jest całkowicie zalesiony, ale podziwiać widoki możemy na podejściu czerwonym szlakiem. Warto się zatrzymać, żeby złapać oddech (przewyższenie daje się odczuć) i żeby porobić zdjęcia. Wyżej już tego dnia nie wejdziemy :-)



Przyszedł w końcu czas na odpoczynek w schronisku. Bacówkę na (Hali) Rycerzowej zbudowano w latach 1974-75. Była ona pierwszą z serii identycznych bacówek, które powstały w tamtych czasach w polskich górach. Oferowały one skromne warunki i  miały być alternatywą dla schronisk nastawionych na duże grupy turystów. Ciekawostką jest fakt, że początkowo istniał projekt przetransportowania gotowej, złożonej bacówki helikopterem z Soblówki na halę, ale okazało się to niemożliwe z powodów technicznych. Dziś w tym kameralnym schronisku można przenocować i zjeść np. pyszne racuchy z sosem borówkowym.


Przyszedł czas na powrót. Do samochodu wróciliśmy czarnym szlakiem, domykając zgrabną pętlę. Udało nam się załapać na ostatnie widoki przy zachodzącym już słońcu. Babia Góra  zasnuła się chmurami - nawet w tak piękny dzień Królowa Beskidu Żywieckiego bywa kapryśna. Zejście nie było łatwe, bo szlak był mocno oblodzony i ponownie ratowaliśmy się raczkami. To był świetny górski początek roku. Dla mnie trochę nowy początek, bo po paru latach czuję, że odkrywam Beskid Żywiecki na nowo.