Pierwszy raz w tym roku nadchodzącą jesień poczułam w sierpniu w Gorcach. Niby jeszcze do astronomicznej zmiany pór roku trochę zostało, ale już w pejzażu pojawiły się cieplejsze barwy, a polar, zamiast spędzić całą wycieczkę w plecaku, wylądował na moich plecach. Ten schyłek lata ma swoje magiczne momenty - krzaczki jagód uginające się od dojrzałych owoców. Ciepłe światło na zdjęciach. Szum traw na wietrze. Wszystko to znalazłam podczas wędrówki na Gorc Troszacki i Kudłoń.
Czy ja dobrze znam Gorce? Zadałam sobie kiedyś to pytanie i długo się zastanawiałam. Przedeptałam szlaki wokół Maciejowej, Starych Wierchów oraz, naturalnie, Turbacza. Ale przecież to pasmo ma do zaoferowania dużo więcej niż te popularne szczyty. Tak narodził się pomysł, aby zrobić kolejne podejścia do gorczańskich szlaków. Na wycieczkę wyruszyłam z Lubomierza, a dokładnie - z miejsca o nazwie Trusiówka. Znajduje się tam spory parking, toalety i budka z pamiątkami oraz biletami wstępu do Gorczańskiego Parku Narodowego, a nawet pole biwakowe.
Chciałam zrobić tego dnia pętlę, więc udałam się na ścieżkę przyrodniczą, która doprowadziła mnie do żółtego szlaku. Początek trasy wiódł lasem i ostro pod górę, więc szlak mnie nie oszczędzał. Nie ma to jak porządna rozgrzewka, co jeńców nie bierze.
Jakbym miała wskazać, co najbardziej mi się kojarzy z Gorcami, to bez wahania powiedziałabym - polany. Idąc na Gorc Troszacki, przeszłam najpierw przez Polanę pod Jaworzynką, z której pojawiły się pierwsze widoki na Gorc z charakterystyczną wieżą widokową, a następnie trafiłam na Polanę Podskały. Te otwarte przestrzenie są nieodłącznym elementem gorczańskiego krajobrazu, ale mają też ciekawą historię - ich początki sięgają XIV/XV wieku i wiążą się z przybyciem Wołochów oraz rozwojem gospodarki pasterskiej.
Podskały to jedno z bardziej malowniczych miejsc na tej trasie, położone na wysokości około 940-1020 m n.p.m. Z polany roztaczają się szerokie widoki na Gorce, Babią Górę i Beskid Wyspowy, a zachowane szałasy są pamiątką po dawnym pasterskim wykorzystaniu tego terenu. Ciekawostką jest również roślinność - na zachowanych górskich łąkach wczesną wiosną kwitnie szafran spiski, czyli krokus, którego występowanie jest związane z tradycyjnym użytkowaniem polan.
Z kolei Gorc Troszacki wznosi się na wysokość 1235 m n.p.m. i jest jednym z najwyższych szczytów Gorców. Dawniej jego okolice wyglądały zupełnie inaczej niż dziś - jeszcze po II wojnie światowej rozciągały się tutaj rozległe pastwiska nazywane Halą Gorc, gdzie wypasano owce i bydło. Co ciekawe, przez grzbiet Gorca Troszackiego przebiega również dział wodny między zlewniami Dunajca i Raby. Warto odnotować też samo podejście na szczyt - szlak z Polany Podskały prowadzi nas ostro pod górę, ale wystarczy się obrócić, aby zachwycić się widokiem z coraz większej wysokości.
Od Gorca Troszackiego do Kudłonia idzie się już spokojnie, lekko pod górę około 15 minut. W przeciwieństwie do wcześniej mijanych miejsc, sam Kudłoń pozbawiony jest widoków. Warto jednak wiedzieć, że to właśnie tutaj znajdują się najliczniejsze i najbardziej charakterystyczne wychodnie skalne w całych Gorcach – niektóre zbudowane z piaskowca skałki mają nawet 20 metrów wysokości. Najsłynniejsza z nich, Kudłoński Baca, znajduje się na północnych zboczach. Na szczycie znajdują się tabliczka, krzyż i sporo miejsca do odpoczynku.
Ja jednak postanowiłam przerwę zrobić sobie w innym miejscu. Poszłam za żółtym szlakiem jeszcze kawałek dalej w kierunku zachodnim - na Polanę Pustak. Był to bardzo dobry wybór, bo Pustak okazał się świetnym punktem widokowym. Z wysokości 1215-1235 m n.p.m. można stąd podziwiać Jaworzynę Kamienicką, Mostownicę, Turbacz i Czoło Turbacza, a przy dobrej widoczności panorama sięga aż po Tatry, Pieniny, Beskid Sądecki, Magurę Spiską i Pasmo Babiogórskie. Trudno przejść obok takiego widoku obojętnie, a obiad, choć z termosu, w takim miejscu smakował wyśmienicie.
Nadeszła pora powrotu do samochodu. Czas mnie gonił, więc nie dałam rady iść na Przełęcz Borek, jak pierwotnie planowałam. Zawróciłam więc do Polany Podskały, z której biegnie oznakowana ścieżka przyrodnicza przez las aż do samego parkingu. Zejście początkowo wiedzie ostro w dół, ale druga połowa prowadzi szeroką, łagodną ścieżką. Na liczniku wyszło mi 13 km i około 4 godzin. To był bardzo przyjemny dzień, który tylko zaostrzył mój apetyt na kolejne gorczańskie szlaki.




























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz