wtorek, 24 listopada 2020

Beskid Mały: Trzonka - dziecinnie prosta!

Kontynuując naszą przygodę z Beskidem Małym, wybraliśmy się na Trzonkę. Szczyt znajduje się w obszarze Beskidu Andrychowskiego, czyli wschodniej części Beskidu Małego. Chcecie poznać urokliwą, widokową trasę, idealną na rodzinny wypad za miasto? Oto ona.

Pod koniec października jesień przybrała swoje najpiękniejsze barwy. Drzewa pokryły się żółtymi i pomarańczowymi liśćmi, słońce lekko przygrzewało, dając ciepłe, miękkie światło. To moja ulubiona pora na fotografowanie pejzaży górskich. Grzechem byłoby nie skorzystać z pięknej pogody, a że dzień coraz krótszy, to padło na krótką, łatwą trasę - Trzonkę w Beskidzie Małym. 

Wędrówkę zaczęliśmy na parkingu przy OSP Porąbka w Wielkiej Puszczy (dokładnie TUTAJ). Skierowaliśmy się ulicą Podhalańską w kierunku Przełęczy Beskid Targanicki, gdzie weszliśmy na szlak zielony. To pierwszy z punktów widokowych, jakie czekały na nas na trasie. Co ciekawe, przez pewien czas szlak biegnie dokładnie granicą województw śląskiego i małopolskiego.

Zielony szlak został z nami na dłużej. Z Przełęczy na Trzonkę mieliśmy około 2,5 km raczej spokojnego podejścia. Początkowo szliśmy wśród zabudowań, po cichu marząc o kupnie kiedyś chatki z takim widokiem. Beskid Mały o tej porze roku prezentował się wyjątkowo pięknie.

Niedługo po tym, jak weszliśmy w las, naszym oczom ukazała się kapliczka Matki Bożej Śnieżnej. Nie wiadomo dokładnie, kiedy powstała, ale prawdopodobnie zbudowano ją w połowie XVIII wieku w podzięce za ocalenie życia. Od 70 lat w pierwszą niedzielę sierpnia organizowane są tu odpusty.

Z kapliczki jest już niedaleko do Przełęczy Bukowskiej, na której znajduje się kolejny punkt widokowy. W zaroślach skrywa się schronisko - drewniana chatka turystyczna „Limba” (nazwa bierze się od pobliskiej zabytkowej alei tych drzew). Niestety była nieczynna.

Kontynuując wędrówkę zielonym szlakiem, dotarliśmy w końcu na Trzonkę (797 m n.p.m.). Na jej stokach znajduje się kilka rozległych polan ze wspaniałymi widokami na wschód w stronę Potrójnej i na zachód w stronę Hrobaczej Łąki oraz Żaru i Kiczery. Nieco powyżej wierzchołka rozłożyliśmy koc, aby trochę odpocząć i dać Natalii rozprostować nogi. To chyba ostatni raz w tym roku, kiedy pogoda pozwoliła na taki swobodny piknik.


Po krótkim odpoczynku postanowiliśmy wracać. Aby urozmaicić sobie wycieczkę, z Przełęczy Bukowskiej obraliśmy żółty szlak do Raztoki. Biegnie on niemal cały czas przez las i pewnie na podejściu wydałby nam się mało atrakcyjny, ale jako szybkie zejście sprawdza się idealnie. I znów urzeka nas jesień.

Po dojściu do drogi w Raztoce czekał nas najmniej atrakcyjny fragment wycieczki. Do auta wracaliśmy wzdłuż drogi, mając do pokonania niecałe 2 km. Po drodze zaliczyliśmy ostatnią "atrakcję" tego dnia - pomnik poświęcony pamięci oddziału AK Garbnik, którym obozował  w tym rejonie w latach 1943-45. Następnie szybkim krokiem doszliśmy do parkingu przy OSP.

Trzonka zaskoczyła nas pięknymi widokami i kolorową jesienią. Spodziewaliśmy się dużo niższej temperatury, a udało nam się złapać ostatnie promienie ciepłej, słonecznej jesieni. Trasa była atrakcyjna i niezbyt wymagająca, dlatego bez problemu pokonaliśmy ją z rocznym dzieckiem. Natalia zresztą bardzo dobrze znosi nasze wycieczki... rośnie nam mała turystka. A w Beskid Mały wróciliśmy jeszcze tydzień później, co niedługo opiszę w kolejnej relacji. 


wtorek, 17 listopada 2020

Pomału. Kościelec Mały w Beskidzie Małym

Tegoroczna jesień upłynęła nam pod znakiem górskim. Spędziliśmy tydzień Bieszczadach oraz robiliśmy sobie spokojne jednodniowe wycieczki w Beskid Mały. Dlaczego akurat tam? To dotychczas mało znane nam pasmo, a szlaki są mniej oblegane niż popularny Beskid Śląski i Żywiecki. Zobaczcie, gdzie można wybrać się na wędrówkę, by uniknąć tłumów.

Może na początek napiszę, gdzie ludzi zawsze jest dużo. Popularnymi miejscami Beskidu Małego niewątpliwie są Magurka Wilkowicka, Hrobacza Łąka i góra Żar (zwłaszcza że można wjechać na nią kolejną). Nieco mniej osób wybiera Potrójną i Leskowiec. A totalnymi pustkami świeci szlak, który dziś opiszę.

Góra Żar

Samochód zaparkowaliśmy w Czernichowie na sporym parkingu naprzeciwko OSP. Wolnych miejsc było dużo, co było miłą odmianą od tego, co doświadczyliśmy w górach na poprzednich wycieczkach. Parking znajduje się nad rzeką Sołą, de facto na szlaku, więc jest to idealny punkt startowy. Obraliśmy czarny szlak, który niemal od razu przeprawia się przez rzekę malowniczą kładką, a następnie biegnie po drugiej stronie nurtu. Z oddali zobaczyć można drewnianą dzwonnicę z XIX wieku.


Czarny szlak dochodzi do żółtego w Międzybrodziu Żywieckim, kończąc swój bieg. Odbiliśmy w prawo (no dobra, najpierw w lewo, bo mieliśmy nieplanowany powrót małżonka do auta po zapomnianą torbę z pieluchami dla młodej)... a zatem po godzinie mogliśmy w końcu odbić na ten żółty szlak w kierunku Lasu Czarnociego. Idzie się przez las, podejście jest momentami dość konkretne - niech Was nie zmyli ten Beskid "Mały". On czasami powinien się nazywać Beskid Ostry. Po drodze przebijają się ładne widoki na okolicę.


Z Lasu Czarnociego zdecydowaliśmy się odbić szlakiem żółto-niebieskim, a następnie niebieskim na Kościelec Mały (795 m n.p.m.). Nie jest to jakoś wybitnie znany czy atrakcyjny szczyt, ale fajnie było jednak jakąś górę podczas wędrówki zaliczyć. Kościelec oznaczony jest tabliczką na drzewie, wśród drzew widać kawałek góry Żar. Można stąd kontynuować wędrówkę w stronę Wielkiej Cisowej Grapy, my jednak zawróciliśmy.


Po drodze mijaliśmy bardzo atrakcyjne miejsce - Polanę Kowalówkę. Roztacza się z niej cudowny widok na Beskid Mały i Śląski oraz na Jezioro Żywieckie. To dobre miejsce na rozłożenie koca i zjedzenie drugiego śniadania. Na polanie znajduje się znak kierujący do mogiły żołnierza, jednak nie udało nam się jej znaleźć. Co to za grób - to najwyraźniej pozostanie dla nas tajemnicą.

Aby urozmaicić sobie wędrówkę, w dół ruszyliśmy niebieskim szlakiem w kierunku elektrowni wodnej. Ścieżka była przyjemna i malownicza, co dodatkowo podkreślała wchodząca powoli do lasu jesień.  Na dole naszym oczom ukazała się zapora wodna, będąca częścią elektrowni z 1966 r., która wykorzystuje naturalny przepływ Jeziora Żywieckiego. Jej praca reguluje możliwości energetyczne elektrowni Żar. Następnie brzegiem rzeki dotarliśmy do parkingu.


Przeszliśmy tego dnia prawie 11 km - to była przyjemna, niezbyt wymagająca wycieczka. Idealna trasa na wędrówkę z dzieckiem. Największym jej plusem była jednak cisza i spokój - przez cały dzień na szlaku spotkaliśmy tylko parę osób. Warto wybrać czasem mało znane szlaki, aby oderwać się od zgiełku. Beskid Mały jest pod tym względem idealny.

niedziela, 15 listopada 2020

Świadek koron(n)y - jak zdobyłam Koronę Gór Polski

Korona Gór Polski - 28 szczytów poszczególnych pasm naszego kraju, lista z założenia zawierająca najwyższe wierzchołki każdego z górskich łańcuchów znajdujących się na terenie Polski. 15 sierpnia tego roku zdobyłam mój ostatni szczyt zaliczany do Korony - Lackową w Beskidzie Niskim. Droga do tego osiągnięcia była fascynującą, inspirującą podróżą. Podzielę się z Wami moimi odczuciami z tej wyboistej wędrówki pod górę - a nawet 28 gór!

Dzięki konsekwencji można zajść wysoko - Pieniny, Wysoka | Lackowa - mój ostatni szczyt Korony

Korona Gór Polski - skąd pomysł?
Nie pamiętam już dokładnie, jak to się zaczęło, ale z całą pewnością nie było tak, że zieloniutka jak szczypiorek na wiosnę postanowiłam: "zacznę chodzić po górach i zrobię Koronę". Miałam już na swym koncie kilka lat łażenia po górach i to takiego dość "zaawansowanego", między innymi schodziłam Tatry wzdłuż i wszerz łącznie z najtrudniejszym szlakiem - Orlą Percią. Na najwyższych szczytach Beskidów - Babiej Górze czy Skrzycznem byłam już po kilka razy, niekoniecznie myśląc o nich w kategoriach "koronowych". Od maja 2016 roku mieszkam we Wrocławiu i to właśnie wtedy stanęły przede mną otworem zupełnie nieznane mi wcześniej Sudety - a w nich aż 15 szczytów KGP. Pomyślałam, że obranie ich wszystkich jako cel będzie dobrym sposobem na poznanie nowych terenów i zarazem świetną motywacją do wyjazdów. I tak to się zaczęło.

Bieszczady - Tarnica w 35-stopniowym upale i Śnieżka - Karkonosze przy -20 st.

Babia Góra, Biskupia Kopa i Kłodzka Góra

Korona Gór Polski - po co i dla kogo ona jest?
Ilu ludzi, tyle powodów. Na pewno jest to duża motywacja do regularnych wyjazdów w góry i zarazem świetny sposób na zachowanie dobrej formy fizycznej. Każdy kolejny zdobyty szczyt sprawia niezwykłą radość i choć to droga jest celem, to zdobycie Korony jest satysfakcjonującym osiągnięciem. Myślę także, że może to być świetny pomysł dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z górami i chcą poznać różnorodne krajobrazy, zaczynając od łatwiejszych gór, a kończąc na tych najtrudniejszych, takich jak Babia Góra, Tarnica czy same Rysy. A duma ze zdobycia ostatniego szczytu jest ogromna, tylko uwaga - później zostaje taka pustka w sercu, jak po zakończeniu ulubionego serialu czy serii książek.

Widok z okolic Skalnika na Śnieżkę oraz "widok" ze Skrzycznego na mgłę

Wielka Sowa oraz Ślęża

Korona Gór Polski - czy zbierać pieczątki?
KGP można zdobywać na dwa sposoby - na odznakę lub dla samej satysfakcji. Jeśli pewnego dnia obudzicie się i postanowicie: "od przyszłego miesiąca robię Koronę, zaczynam od szczytu numer jeden i idę na kolejnych 27", to warto rozważyć zapisanie się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski. Dostaniecie książeczkę, do której będziecie zbierać pieczątki, aby na koniec wymienić ją na odznakę. Po szczegóły zajrzyjcie na stronę KZKGP. U mnie to wyglądało inaczej - jak pisałam, miałam już część szczytów zdobytych w sposób nieudokumentowany, a moje doświadczenia z książeczką GOT PTTK są takie, że jednak nie chce mi się później tych pieczątek regularnie weryfikować, bo nie zależy mi na odznakach. Mam większość szczytów potwierdzonych zdjęciami i pieczątkami w książeczce GOT, ale niestety Klub Zdobywców KGP tego nie respektuje. Robiłam to dla własnej satysfakcji.

Łysica i Jagodna

Turbacz i Lubomir

Korona Gór Polski - skąd wziąć pieczątki?
Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma problemu ze zdobyciem pieczątek, jak już zdecydujecie się je zbierać. Najłatwiej dostać je w schronisku, w punkcie kasowym lub na szczycie ze specjalnej skrzynki. Poniżej zamieszczam listę pieczątek, z których ja korzystałam - uwaga, może się dezaktualizować.


Rysy - Tatry: Schronisko PTTK przy Morskim Oku, punkt kasowy w Palenicy Białczańskiej
Babia Góra - Beskid Żywiecki: Schronisko PTTK Markowe Szczawiny
Śnieżka - Karkonosze: Schronisko Dom Śląski (i inne okoliczne schroniska), punkt kasowy KPN, czeska poczta na szczycie
Śnieżnik - Masyw Śnieżnika: Schronisko PTTK Na Śnieżniku
Tarnica - Bieszczady Zachodnie: punkt kasowy BPN w Wołosatem, schronisko Kremenaros w Ustrzykach Górnych
Turbacz - Gorce: Schronisko PTTK Turbacz, Schronisko PTTK Stare Wierchy
Radziejowa - Beskid Sądecki: Bacówka na Obidzy (Przełęcz Gromadzka)
Skrzyczne - Beskid Śląski: Schronisko PTTK Skrzyczne
Mogielica - Beskid Wyspowy: pieczątka na szczycie
Wysoka Kopa - Góry Izerskie: Chatka Górzystów, schronisko Wysoki Kamień
Rudawiec - Góry Bialskie: Chata Cyborga w Bielicach
Orlica - Góry Orlickie: Schronisko PTTK Orlica
Wysoka (Wysokie Skałki) - Pieniny: pieczątka na szczycie, baza namiotowa Pod Wysoką
Wielka Sowa - Góry Sowie: wieża widokowa na szczycie, Schronisko Orzeł, Schronisko PTTK Zygmuntówka
Lackowa  - Beskid Niski: pieczątka na szczycie
Kowadło - Góry Złote: Chata Cyborga w Bielicach
Jagodna - Góry Bystrzyckie: Schronisko PTTK Jagodna w Spalonej
Skalnik - Rudawy Janowickie: Schronisko PTTK Szwajcarka, parking przy Kolorowych Jeziorkach
Waligóra - Góry Kamienne: Schronisko PTTK Andrzejówka
Czupel - Beskid Mały: Schronisko PTTK Na Magurce
Szczeliniec Wielki - Góry Stołowe: Schronisko Na Szczelińcu
Lubomir - Beskid Makowski: Schronisko PTTK na Kudłaczach
Biskupia Kopa - Góry Opawskie: Górski Dom Turysty Pod Biskupią Kopą
Chełmiec - Góry Wałbrzyskie: wieża widokowa na szczycie
Kłodzka Góra - Góry Bardzkie: pieczątka na szczycie
Skopiec - Góry Kaczawskie: pieczątka na szczycie
Ślęża - Masyw Ślęży: na szczycie w Domu Turysty i w kościele, a na dole w Domu Turysty Pod Wieżycą
Łysica - Góry Świętokrzyskie: Ośrodek Wypoczynkowy "Jodełka" w Świętej Katarzynie, a w sezonie także w punkcie kasowym

Chełmiec i Mogielica

Największy sukces - Rysy i przyjemny Śnieżnik

Korona Gór Polski - czy było warto?
To retoryczne pytanie - jasne, że warto! Każda okazja, aby wyjść z domu, spędzić aktywnie czas na świeżym powietrzu i zobaczyć coś nowego jest wartościowo spędzonym czasem. Pamiętajcie, że nie trzeba mieć od razu doskonałej kondycji, aby zacząć od łatwiejszych szczytów - ona przyjdzie z czasem. Wystarczy odpowiednie obuwie, wygodny plecak i można zaczynać - do Rysów daleka droga ;-) Na szczyty zwykle prowadzą różne szlaki i można zaplanować zarówno całodniowe wycieczki na 30 km, jak i krótsze spacery na 10-15 km. Łączy je jedno - będzie najpierw pod górę, a potem z górki. W czasie swoich wędrówek widziałam różnych ludzi, starszych i młodszych, widziałam nawet rodziców z maleńkimi dziećmi w chustach, zbierających pieczątki do książeczki KGP. Koronę można zdobyć szalonym tempem w dwa miesiące, można i na spokojnie w kilka lat. A zapewniam, że jak już zaczniecie, to szkoda będzie zrezygnować.

Nie wszystkie szczyty Korony Gór Polski udało mi się opisać na blogu, ale te, którym  poświęciłam osobne wpisy, znajdziecie TUTAJ.

To co... w góry? :-)

Skopiec, Szczeliniec i Wysoka Kopa


Kowadło, Rudawiec i Waligóra


Orlica, Radziejowa oraz Czupel

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to