sobota, 8 lutego 2025

Od dźwięków fortepianu po ciszę modlitwy. Pałac w Krzyżanowicach

W tych murach rozbrzmiewały dźwięki muzyki Beethovena i Liszta, ale także echa dramatycznych wydarzeń historii. Pałac-Klasztor w Krzyżanowicach to nie tylko dawna siedziba arystokratów, lecz także miejsce, które przetrwało wojenne zawieruchy, zmieniając swoje oblicze z rezydencji książąt w schronienie dla potrzebujących. Każdy zakamarek tego budynku kryje opowieść o potędze, sztuce i przemijaniu – a jego historia to fascynująca podróż przez epoki.

W sercu Krzyżanowic, pośród zielonych krajobrazów, wznosi się budowla, której początki giną w mrokach dziejów. Choć dokładna data jej powstania pozostaje zagadką, historyk ks. dr Weltzel wskazuje, że już w 1699 roku hrabia Johann Bernard Praschma stworzył tu okazałą siedzibę, znaną jako "Dom Pana". Na przestrzeni stuleci rezydencja wielokrotnie zmieniała właścicieli i wygląd, by ostatecznie przyjąć dzisiejszą formę.

Na początku XVIII wieku pałac stał się własnością Carla Gabriela von Wengersky'ego. Po jego śmierci w 1736 roku rezydencję przejął hrabia Anton von Wengersky, który zakończył życie w tych murach 9 maja 1775 roku, mając zaledwie 34 lata. Od tego momentu przez ponad 150 lat Krzyżanowice pozostawały w rękach wpływowego rodu von Lichnowsky. Ich rządy nie tylko wpłynęły na kształt pałacu, ale również na życie kulturalne regionu.

Jednym z najbardziej znanych przedstawicieli rodu był książę Carl von Lichnowsky – pasjonat sztuki, przyjaciel i mecenas samego Ludwiga van Beethovena. Wielki kompozytor gościł w rezydencji w latach 1806–1811, a jej wnętrza prawdopodobnie były świadkami powstawania niejednego muzycznego arcydzieła. Nie był to jedyny wybitny artysta, który przekroczył progi pałacu – w latach 1843–1848 częstym gościem był tu także węgierski wirtuoz i kompozytor Franciszek Liszt.

Pod rządami księcia Carla von Lichnowsky'ego pałac przeszedł istotne zmiany. W połowie XIX wieku dobudowano charakterystyczną okrągłą wieżę, imponującą salę rycerską (dziś pełniącą funkcję kaplicy) oraz monumentalną bramę wjazdową. W 1861 roku cesarz Wilhelm I wyróżnił ród tytułem "Durchlaucht", czyli "Jaśnie Oświecony", podkreślając ich znaczenie w pruskiej arystokracji.

Rok 1930 przyniósł przełom – ostatni Pan Majoratu, książę Wilhelm von Lichnowsky, zdecydował się sprzedać rezydencję Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek. W ten sposób arystokratyczne mury stały się miejscem kontemplacji i pomocy bliźnim. Sala rycerska przekształciła się w kaplicę, a siostry od samego początku miały wizję stworzenia tu Domu Starców.


Podczas II wojny światowej Niemcy przekształcili klasztor w szpital polowy dla rannych żołnierzy. 20 kwietnia 1945 roku pałac został zajęty przez wojska radzieckie. Po zakończeniu konfliktu siostry kontynuowały swoją misję, opiekując się chorymi w warunkach dramatycznie pogarszającej się sytuacji zdrowotnej spowodowanej epidemią tyfusu.

Siostry do dziś prowadzą tu Dom Pomocy Społecznej, oferując wsparcie osobom niepełnosprawnym. Pałac, który przez stulecia był świadkiem arystokratycznego splendoru, dramatycznych wydarzeń wojennych i kulturalnych uniesień, dziś spełnia swoją nową rolę – niosąc pomoc i opiekę potrzebującym. Jego historia jest dowodem na to, że nawet najbardziej okazałe rezydencje mogą zmieniać swoje przeznaczenie, pozostając jednak ważnym elementem dziedzictwa.




Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

piątek, 7 lutego 2025

Pałac myśliwski w Gorzycach - podkowa bez szczęścia

Na pograniczu polsko-czeskim, niepozornych Gorzycach, wyrosły aż dwa pałace. Obok reprezentacyjnej siedziby hrabiego von Arco na początku XX wieku nowy właściciel wzniósł pałacyk myśliwski... choć określanie go tym zdrobnieniem w żaden sposób nie oddaje ogromu rezydencji z potężną wieżą. 

Pałac Dolny, znany również jako pałac myśliwski, został wzniesiony w 1914 roku przez magnata węglowego Friedländera-Fulda. Choć budowa była wyjątkowym przedsięwzięciem, sam właściciel nie miał okazji długo cieszyć się swoją nową rezydencją – zmarł zaledwie kilka lat po jej ukończeniu. Pałac zaprojektowany przez architekta Schulze-Naumberga ma kształt podkowy, a centralnym elementem jest czworoboczna wieża, która wyróżnia się neobarokowym hełmem z lukarnami (niewielkimi okienkami dachowymi). 

W tej charakterystycznej wieży mieści się brama przejazdowa, a powyżej niej znajduje się herb, który niegdyś zdobił budowlę. Początkowo pałac był parterowy, z dachem spadowym, w którym znajdowały się tzw. "wole oczy" – specyficzne okna zapewniające naturalne światło. Na końcach pałacu, na obu skrzydłach, umieszczono pawilony, które również zwieńczono mansardowymi dachami z lukarnami, nadającym budowli elegancki, klasyczny wygląd.

Współczesny stan pałacu znacząco różni się od tego, jaki panował za czasów jego świetności. Przez pewien okres pałac stanowił część kopalni „1-go Maja”, która postanowiła przekształcić go w „Dom Górnika”. Planowano wtedy rozbudować budynek, ale rozpoczęte prace zostały nagle wstrzymane. 

Dziś pałac myśliwski stoi opuszczony, ogrodzony, powoli zamieniając się w ruinę. Choć nadal można dostrzec w nim elementy dawnej okazałości, jego obecny wygląd to już tylko cień dawnej świetności, a otwarty dziedziniec, który kiedyś tętnił życiem, dziś jest jedynie wspomnieniem.


Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Szept przeszłości wśród starych drzew - pałac hrabiego von Arco w Gorzycach

Kiedy zbliżam się do Gorzyc, niewielkiej miejscowości na południowo-zachodnim krańcu województwa śląskiego, zaledwie kilka kilometrów od granicy z Czechami, krajobraz przechodzi stopniowo z miejskiego w leśno-wiejski. Tuż za centrum wiedzie mnie wąska, malownicza ulica Zamkowa. To przy niej, w otoczeniu szarych szpitalnych budynków, zachowała się klasycystyczna bryła pałacu hrabiego Aleksandra von Arco. 

 

Historia tych ziem sięga XVII wieku, kiedy to posiadłość należała do rodu Donnersmarcków. Kolejni właściciele rzadko doglądali majątku i dopiero przybycie hrabiego Wilhelma von Arco w 1839 roku odmieniło oblicze Gorzyc. To jego syn, Aleksander von Arco, w 1886 roku wybudował klasycystyczny pałac, którego prostokątna bryła i czterospadowy dach nadają budowli elegancki, a jednocześnie dość skromny wygląd. 

Po śmierci Aleksandra w 1892 r. i krótkich rządach wdowy, posiadłość przeszła przez ręce von Oppersdorffów, by ostatecznie trafić do Fritza von Friedländera-Fuldy – magnata węglowego, który około dwa kilometry dalej postawił neobarokowy pałac myśliwski. Dziś oba obiekty, odległe od siebie o około 750 metrów, łączy już tylko historia – pałac “dolny” czeka bowiem na odbudowę, a “górny” stał się częścią zespołu budynków Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia.

W 1922 roku kompleks został nabyty przez magistrat Katowic i zaadaptowany na dom dziecka. Po II wojnie światowej budynki wykorzystywano jako dom wypoczynkowy dla najmłodszych. W latach 50. część pomieszczeń przeznaczono na dom starców, a następnie otwarto Dom Pomocy Społecznej. Niestety, skromne wyposażenie pałacu uległo stopniowemu rozkradzeniu – do dziś wnętrza zdobi jedynie oryginalny kominek z płaskorzeźbami ptaków na gałązkach oliwki i medalionem przedstawiającym głowę w hełmie. Kominek, ozdobiony motywami myśliwskimi i rzeźbą bogini Diany z jeleniem, jest jak milczący świadek wszelkich zmian, które przez ostatnie dekady przetoczyły się przez Gorzyce.

Dwa pałace – klasycystyczny (tzw. pałac górny) i neobarokowy (tzw. pałac dolny) – niegdyś połączone były malowniczymi alejkami. Górny pałac o kształcie kwadratu, z wysokim tympanonem zdobionym herbem Katowic, zaprasza dziś do swoich murów pacjentów i personel Wojewódzkiego Ośrodka Lecznictwa Odwykowego oraz Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Mimo że fasada wydaje się nieco przygaszona, wciąż robi wrażenie: taras wsparty na czterech kolumnach prowadzi do ogrodu, gdzie schody rozchodzą się w trzech biegach, jakby zachęcając do spaceru wśród, dziś już całkiem zdziczałej, roślinności. 

Pałac ma też swoje legendy. Miejscowi opowiadają o duchu Wilhelma von Arco, który zginął, spadłszy z konia i do dzisiaj słychać w nocy tętent jego wierzchowca. Czy to prawda? Najlepiej sprawdzić samemu. Mimo sporego zaniedbania mury dawnych rezydencji mają w sobie nieodparty urok. Warto na chwilę przystanąć, wsłuchać się w szum drzew i dać się uwieść niezwykłej historii, która w Gorzycach wciąż żyje własnym rytmem.

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to