wtorek, 30 marca 2021

Głuchołazy - zimny prysznic w pustym uzdrowisku

Podczas naszego niedawnego wyjazdu w Góry Opawskie zatrzymaliśmy się w Głuchołazach. Weekend był intensywny, ale udało mi się wygospodarować chwilę na szybki spacer po okolicy. To bardzo ciekawe miasto o różnorodnej historii - znajdziemy tu zarówno ślady przemysłu wydobywczego, relikty średniowiecznego grodu oraz pozostałości po dawnym uzdrowisku. Poznajcie miejscowość, której Czesi przed laty robili czarny PR i których słowa okazały się samospełniającym proroctwem. 

Mało kto dziś pamięta o tym, że w Głuchołazach wydobywano złoto już w XIII-XIV wieku. W masywnie Góry Parkowej i na terenie Parku Zdrojowego znajdują się pozostałości po sztolniach i wyrobiskach. To właśnie w tym rejonie zaczęłam swój spacer. W XIX wieku wzdłuż rzeki Białej wyznaczono promenadę spacerową, która popularna jest po dziś dzień. Do uzdrowiskowej historii miasta jeszcze wrócimy, a tym czasem zapraszam na przechadzkę ulicą Andersa w kierunku północnym. 

Na tej ulicy znajduje się wiele przepięknych willi i kamieniczek. Każda jedna jest bardziej urocza od kolejnej. W tym sąsiedztwie zaskakująco wyglądają zakłady przemysłowe, które nagle wyrastają wśród okazałych rezydencji. Po prawej stronie widać ogromny budynek z cegieł - to Fabryka oklein mebli "Schattdecor". Z lewej natomiast wyłaniają się Głuchołaskie Zakłady Papiernicze.


Kawałek dalej, mostem św. Andrzeja przeprawiam się do historycznej części Głuchołazów. Od razu w oczy rzuca się gotycko-renesansowa Wieża Bramy Górnej, która stanowiła obronę miasta od strony południowej. Wzniesiono ją prawdopodobnie w połowie XIV wieku. Na jej szczyt wiedzie 105 schodów, ale niestety była tamtego dnia nieczynna, więc nie udało mi się wejść na górę. Druga z wież (południowa) nie przetrwała do czasów współczesnych. 

Spod wieży jest już blisko na rynek. Jest on dość nietypowy - nie zachował się niestety XVI-wieczny ratusz i większość placu pokryta jest zielenią. Urząd miejski znajduje się obecnie w jednej z kamienic. Dobrze zachowane, kolorowe domy są zresztą niewątpliwą ozdobą rynku.

Będąc w Głuchołazach, nie sposób nie wspomnieć o średniowiecznych murach miejskich. Część z nich zachowała się do czasów współczesnych, można je zobaczyć np. w okolicach ulicy Magistrackiej. Warto pamiętać, że miasto od chwili powstania pełniło funkcję warowni przygranicznej. W tej okolicy możemy zobaczyć również niedawno odnowione budynki zespołu dawnego wójtostwa z XVII/XVIII wieku.

W mieście znajdują się także cenne przykłady architektury sakralnej, wśród których koniecznie należy wspomnieć o kościele parafialnym pw. św. Wawrzyńca - najstarszej świątyni w mieście. Podlegała ona kilku przebudowom, ale w doskonałym stanie zachował się unikatowy wczesnogotycki portal z cechami sztuki romańskiej. Wartym wspomnienia jest też kościół gimnazjalny z drugiej połowy XIX wieku, który mijam na ulicy Bohaterów Warszawy. 

Kierując się na południe, w stronę ulicy Jana Pawła II, wchodzę do dawnej dzielnicy zdrojowej. Głuchołazy uzyskały status uzdrowiska w drugiej połowie XIX wieku. Stosowano tu głównie hydroterapię Vincenza Priessnitza. Choć pewnie nigdy o nim wcześniej nie słyszeliście, to jego postać zostawiła trwały ślad w języku polskim. Od jego nazwiska (i popularyzowanych przez niego zimnych wodnych natrysków) pochodzi bowiem słowo prysznic. Niestety po II wojnie światowej miasto utraciło status uzdrowiska, ale nadal (poza pandemią) jest popularnym miejscem na wypoczynek.

W tej części miasta, poza wspomnianymi już willami, znajdują się dawne sanatoria. Niestety w większości straciły wiele ze swojego uroku, jak Hotel Sudety, w którym się zatrzymaliśmy, a który zatracił całkiem swój historyczny charakter. O Górze Zdrojowej i wieży na jej szczycie pisałam w relacji z naszego pierwszego wyjazdu w Góry Opawskie

Na koniec postanowiłam zachować ciekawostkę. Skąd wzięła się nietypowa nazwa miejscowości - Głuchołazy? Dawna nazwa miasta, Kozia Szyja - Ziegenhals, pochodziła od krętego biegu rzeki Białej Głuchołaskiej. Współczesne miano wzięło się od pogardliwego określenia, jakie miastu nadali Czesi. Hluché lázně oznacza puste uzdrowisko. Południowi sąsiedzi, zazdrośni o popularność Głuchołaz, postanowili zrobić konkurencji czarny PR. Po wojnie ktoś przetłumaczył czeską frazę i tak powstały Głuchołazy. A czeska przepowiednia w końcu się spełniła i dziś już nie ma tu kuracjuszy. Tak wyglądała transformacja z Koziej Szyi w puste uzdrowisko. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza