poniedziałek, 11 marca 2024

Łóżko z widokiem. Opuszczony Hotel Daliaa

Pomysł wkomponowania budynku w naturalne ukształtowanie górskiego stoku wzbudził mój zachwyt, a przecież projekt ma prawie 60 lat! Dawny Dom Wypoczynkowy Chemik, współcześnie - Hotel Daliaa, zdaje się płynąć Doliną Jaszowca. Pamiętam, że jako dziecko spałam podczas wycieczki szkolnej w takim właśnie hotelu z przeszklonymi klatkami schodowymi i wielkimi oknami z widokiem na góry. Czy to była Daliaa? Niestety nie wiem, ale wspomnienia wróciły, ożywiając na chwilę ten opuszczony hotel.


Hotel Daliaa położony jest w Dolinie Jaszowca, na zboczu Równicy w Beskidzie Śląskim. Obiekt składa się z pięciu pawilonów połączonych ze sobą (dawniej) przeszklonymi korytarzami. Jest to przykład pomysłowego wkomponowania architektury w naturalne ukształtowanie terenu - do budynku wchodziło się na samej górze i schodami w dół docierało do pokoi. Obiekt zbudowano w latach 60. jako Dom Wypoczynkowy "Chemik" dla pracowników Rafinerii Czechowice.


W czasach swojej działalności Daliaa oferowała nocleg dla 55 osób w 20 apartamentach mogących pomieścić od 2 do 4 osób. Każdy z nich składał się z sypialni lub dwóch oraz salonu z kompletem wypoczynkowym, telewizorem i lodówką. Apartamenty posiadały także własne łazienki. Okna na całą  ścianę pozwalały podziwiać widoki na pobliskie góry. Wygląda na to, że Hotel Daliaa był swego czasu obiektem o dość wysokim standardzie.


Ostatnich gości hotel przyjął prawdopodobnie na początku 2010 roku. W 2013 roku ogłoszono licytację komorniczą z ceną wywoławczą 3 miliony złotych. Kolejną, rok później, już z ceną 8 mln. Chętnych na zakup w obu przypadkach nie było. Dziś jest to ruina pozbawiona większości wyposażenia; szyby zostały wybite, a złomiarze ukradli wszystko to, co można było sprzedać. Widok jest doprawdy przygnębiający.


Chodząc po Dalii nie opuszczało mnie wrażenie, że jako dziecko spałam w tym lub podobnym hotelu. Pamiętam te przeszklone ściany i długie korytarze ze schodami. Czy było to tutaj, czy w podobnym hotelu - trudno dziś stwierdzić. Mimo że Daliaa jest już tylko ruiną, przywołała we mnie wspomnienia o wycieczce sprzed wielu lat.



sobota, 9 marca 2024

Urbex z mozaiką. Dom Wypoczynkowy "Smrek"

Dom wczasowy "Smrek" w Wiśle powstał prawdopodobnie na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. W ramach popularnego w PRL Funduszu Wczasów Pracowniczych wypoczywali tu z rodzinami górnicy z kopalni Staszic w Katowicach. Dziś jest to kompletna ruina, jednak coś się w niej zachowało z dawnej "świetności". Niezwykłe "kryzysowe" dekoracje, jakie spotkać można było tylko w Polsce Ludowej...


"Smrek" zbudowano na zboczach Partecznika w Wiśle dla pracowników Kopalni Węgla Kamiennego Sztaszic. Nieco powyżej powstał bliźniaczy obiekt dedykowany Hucie Batory - "Grań". O ile ten drugi funkcjonuje do dziś jako "Hotel pod Jedlami", tak "Smrek" jest nieczynny od około 2006 roku. W ciągu tych osiemnastu lat został niemal kompletnie zdewastowany.

W czasach świetności w "Smreku" istniało 155 miejsc noclegowych w pokojach dwuosobowych z łazienkami, w pokojach typu studio (2 os. + 3 os.) również z pełnym węzłem sanitarnym, w pokojach 4-osobowych z natryskami i w pokojach 1-, 2- i 3-osobowych z umywalkami. Do dyspozycji gości była stołówka, sala telewizyjna, sala szkoleniowa i rekreacyjna. Z pokoi roztaczał się wspaniały widok na Beskid Śląski.

W latach 90. zakłady pozbywały się drogich w utrzymaniu ośrodków wczasowych. Taki los spotkał też "Smreka", który działał jeszcze przez pewien czas w realiach wolnego rynku. Obecnie jest to kompletna ruina bez jakichkolwiek śladów dawnego wyposażenia. Jest jednak coś, co mnie zaskoczyło. W środku zachowało się sporo mozaik z okresu PRL. Są one doprawdy niesamowite - wykonane z potłuczonych luster, talerzy, z wmurowanymi figurkami, maskami, miseczkami, świecznikami. Prawdziwa sztuka kryzysowa, która jakiś cudem oparła się wandalom. Było w tym coś doprawdy fascynującego. 

Zapewne "Smrek" prędzej czy później trafi w ręce jakiegoś dewelopera i zostanie zrównany z ziemią, bo nie wierzę, aby ktokolwiek podjął się remontu tak zniszczonego obiektu. A nawet jeśli, to raczej nikt nie doceni ozdób z okresu PRL, które dziś trącą myszką i prędzej zostaną uznane za symbol obciachu niż elegancji. Mnie jednak oczarowały; może dlatego, że zupełnie nie spodziewałam się czegoś tak radosnego i kolorowego w tym szarym urbexie. 














Niedokończona piramida w Ustroniu. Jak przerwano flagową inwestycję PRL

Postmodernistyczne sanatoria w kształcie piramid stały się jednym z symboli Ustronia, który zgodnie z wizją Jerzego Ziętka miał się stać jednym z największych uzdrowisk w Polsce. Przemiany ustrojowe ukróciły dalsze inwestycje i z planowanych 28 budynków powstało tylko 17. A raczej, jak ostatnio odkryliśmy, 17 i pół...

Czy jest coś lepszego niż zmurszały żelbet wśród zarośli w górach? Przychodzi mi do głowy co najmniej kilkanaście pomysłów, ale to nie był byle jaki żelbet. O nie, to było oczko w głowie Jerzego Ziętka, z inicjatywy którego na stoku Równicy miało powstać 28 sanatoriów w kształcie piramid, czyniąc Ustroń jednym z najpotężniejszych uzdrowisk w Polsce. 

Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Od lat 60. do początku lat 90. zbudowano 17 obiektów, a przemiany ustrojowe roku 1989 doprowadziły do zaniechania budowy kolejnych. O ile opuszczoną piramidę Maciejkę znają chyba wszyscy miłośnicy śląskiego urbexu, tak Dawid znalazł i pokazał mi coś jeszcze lepszego.

Od 30 lat w ustrońskich zaroślach skrywa się jedna piramida, która nigdy nie została ukończona. To solidna, ale i niebezpieczna konstrukcja. Można tu się zabić lub poważnie uszkodzić na wiele różnych sposobów - od złamania nogi na pokrytym błotem stoku po kilkumetrowy lot przez jedną z wielu dziur w konstrukcji. 

Atrakcja to z pewnością specyficzna, ale jako ciekawostka nie ma sobie równych. No, przynajmniej dla niektórych ;-)