Aż trudno uwierzyć, że wśród malowniczych lasów i pól słoneczników leży wieś o mrocznej nazwie Trupel. Skąd właściwie wzięło się takie miano? Najbardziej znana jest lokalna legenda o królowej Elli von Stangen, która miała utonąć w jeziorze. Według opowieści sługa, odnajdując jej ciało, miał krzyczeć „trup Elli!”, a od tego okrzyku miały powstać nazwy jeziora i sąsiedniej wsi. To jednak tylko legenda. Faktem natomiast jest zapomniany cmentarz w kształcie liścia lipy i splądrowana kaplica grobowa - nieliczne pamiątki po dawnych właścicielach wsi, którzy przyjechali tu z Anglii i otworzyli nowoczesną hodowlę merynosów.
Trupel - wieś z historią sięgającą średniowiecza
Trupel, dawniej znany również jako Traupel i Trupil, należy do miejscowości o znacznie ciekawszej przeszłości, niż sugerowałby jego dzisiejszy wygląd. Wieś leży na Pojezierzu Iławskim, na północ od jeziora Trupel, około 8 km od Kisielic i 18 km od Iławy (województwo warmińsko-mazurskie). Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z 1326 roku. W średniowieczu mieszkała tu ludność pruska, a sołtys Nikolaus miał między innymi prawo prowadzenia karczmy oraz połowu ryb w jeziorze. Przez kolejne stulecia Trupel wielokrotnie zmieniał właścicieli. Początkowo należał do biskupów pomezańskich, później znalazł się w rękach Erharda von Queisa i Georga von Polenza, a w 1541 roku został przekazany polskiemu szlachcicowi Mikołajowi Chomentowskiemu. Później majątek należał między innymi do rodów von Polentz i von Auerswald, a od 1800 roku pozostawał w rękach Otto Friedricha von Beneckendorffa und von Hindenburga. W XVIII wieku Trupel był już podzielony na Trupel Górny i Dolny, z osobnymi folwarkami. Według zachowanych danych w 1817 roku mieszkały tu 161 osoby, w 1831 roku - 153, a w drugiej połowie XIX wieku liczba mieszkańców przekroczyła 280. Z historią wsi wiąże się też mało znany epizod z czasów napoleońskich. W 1812 roku, podczas przemarszu wojsk francuskich, w Truplu urządzono lazaret dla chorych, wśród których znajdowali się żydowscy kupcy i handlarze. Zmarłych chowano na prowizorycznym cmentarzu przy drodze w kierunku Ogrodzieńca. Nekropolia nie przetrwała - w 1928 roku w tym miejscu powstało boisko szkolne. Co ciekawe, w XIX wieku znaczna część mieszkańców okolicy miała posługiwać się językiem polskim, mimo że miejscowość znajdowała się w granicach państwa pruskiego. Trupel nie był więc wyłącznie spokojną wsią rolniczą. Przez stulecia przecinały się tu wpływy różnych właścicieli, kultur i języków, a największe zmiany przyniósł dopiero XIX wiek.
Anglicy w Truplu. Albersowie budują swój majątek
W 1837 roku Trupel przeszedł w ręce dwóch przybyszów z Anglii - Henry'ego i Christophera Albersów. To właśnie ich nazwisko jest dziś najmocniej związane z historią miejscowości. Bracia kupili majątek od Liny von Polentz, wnuczki Hindenburgów, za zgodą króla Prus. Nie poprzestali na przejęciu istniejącego gospodarstwa. Podzielili dobra na trzy folwarki: Trupel, Trupel Górny i Trupel Dolny, a następnie zaczęli przebudowywać je według wzorów nowoczesnego gospodarstwa angielskiego. W latach 1857-1874 powstały między innymi stajnie, stodoły, spichlerze zbożowe, kuźnie, mleczarnia, dwie owczarnie i dom zarządcy. Albersowie inwestowali również w maszyny rolnicze, drogi oraz meliorację i drenaż pól. Szczególnie ciekawie wyglądała hodowla owiec. Christopher Albers sprowadził z Meklemburgii około 100 sztuk owiec rasy merynos i założył nowoczesne stado rozpłodowe. Rozwój gospodarstwa przynosił efekty, dlatego Albersowie mogli pozwolić sobie na kolejne inwestycje, w tym budowę dużego dworu, który mieszkańcy zaczęli nazywać pałacem. Rezydencję otaczał park krajobrazowy urządzony w stylu angielskim, przechodzący dalej w las. Rozbudowa majątku miała znaczenie nie tylko dla samych właścicieli. Gospodarstwo dawało pracę mieszkańcom, a rozwój folwarków zmieniał również wygląd całej miejscowości. W Truplu działały obiekty związane z produkcją rolną, w tym kuźnie i mleczarnia. Georg Albers, jeden z późniejszych właścicieli, miał ponadto przekazać swoim pracownikom niewielkie działki ziemi. W domu zarządcy Domberta urządził zajazd, sklep z artykułami kolonialnymi oraz małą placówkę pocztową, a jezioro wraz z otaczającym je laskiem wydzierżawił rybakowi Kanowskiemu z Jędrychowa. Rozwój majątku zakończył się wraz z kryzysem gospodarczym lat 30. XX wieku. Georg Albers sprzedał większość dóbr i pozostawił sobie jedynie dwór wraz z parkiem i ogrodem.
Kaplica Albersów i cmentarz na planie liścia lipy
Jednym z najbardziej niezwykłych śladów po dawnych właścicielach jest cmentarz rodowy Albersów, położony na południowym skraju wsi, przy parku. Jego założenie ma nietypowy kształt - alejki obsadzone starymi lipami i dębami tworzą zarys liścia lipy. Drzewa mają dziś około 100-130 lat, dzięki czemu układ cmentarza nadal można odczytać w terenie. Na wzniesieniu w obrębie nekropolii stoi neogotycka kaplica grobowa Albersów, wzniesiona około 1850 roku. Budowlę wykonano z cegły na planie kwadratu, z elementami dekoracyjnymi z piaskowca. Forma kaplicy nawiązuje do angielskiego neogotyku, co dobrze pasuje do pochodzenia rodziny, która sprowadziła ten styl do swojego majątku w Prusach. Według przekazów w kaplicy pochowano członków rodziny Albersów, a przed wejściem zachował się ich herb. Dziś budynek jest już tylko cieniem dawnej budowli. Cmentarz był kiedyś otoczony ceglanym murem, z którego pozostały pojedyncze słupki, między innymi przy dawnym wejściu. Jeszcze bardziej przygnębiający jest stan krypty. Znajdowały się w niej metalowe trumny, które zostały rozbite i ograbione. Wewnątrz pozostały fragmenty blachy, szczątki i śmieci. Obiekt został wpisany do rejestru zabytków w 1983 roku, natomiast sam cmentarz wpisano do rejestru dziewięć lat później. Dziś najważniejszym problemem jest stan techniczny kaplicy, szczególnie dachu. O planach jej remontu wspominano zarówno w dawnym Planie odnowy sołectwa Trupel, jak i w gminnych programach opieki nad zabytkami, jednak poza zabezpieczeniem obiektu nic się nie wydarzyło.
Co zostało po dawnym majątku? Kuźnia, park i ślady pałacu
Po pałacu Albersów nie ma już dziś śladu. Budynek przetrwał okres powojenny w bardzo złym stanie, a w miejscu dawnej rezydencji w latach 60. XX wieku wybudowano szkołę. Według relacji mieszkańców po wojnie we wsi znajdowało się więcej spalonych i zniszczonych zabudowań. Wspomnienia mieszkańców wskazują między innymi na gorzelnię, która miała spłonąć po pojawieniu się w Truplu żołnierzy Armii Czerwonej. Nie zachowały się jednak budynki, które pozwalałyby dziś odtworzyć pełny obraz dawnego majątku. Znacznie więcej można wyczytać z pojedynczych pozostałości. Jedną z nich jest park krajobrazowy nad jeziorem, będący częścią dawnego założenia dworskiego. Drugą - zabudowania folwarczne, które przypominają o przemysłowym wręcz rozmachu XIX-wiecznego gospodarstwa Albersów. Najbardziej konkretnym zabytkiem dawnej infrastruktury gospodarczej jest XIX-wieczna kuźnia stojąca przy drodze z Ogrodzieńca w kierunku Gulbia. Do 1939 roku funkcjonował tu także posterunek celny. W terenie można więc dziś odnaleźć kilka różnych warstw historii: średniowieczną wieś, ślady XIX-wiecznych folwarków, park założony przez Albersów, rodowy cmentarz z neogotycką kaplicą oraz XIX-wieczną kuźnię.

















.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz