Ni to Beskid Śląski, ni Żywiecki, a tym bardziej nie Śląsko-Morawski… Oto Międzygórze Jabłonkowsko-Koniakowskie – region geograficzny o charakterze pogórza, położony w Beskidach Zachodnich, na pograniczu polsko-czesko-słowackim. Mówi Wam coś trójstyk granic albo Ochodzita? Jeśli nie, to czym prędzej nadrabiajcie zaległości. A jeśli już znacie te miejsca, to ruszajcie ze mną na wycieczkę do jednego z najprzyjemniejszych czeskich schronisk… z widokiem na Małą Fatrę.
Spędzałam weekend w Wiśle i po intensywnym dniu jazdy na nartach potrzebowałam rozruszać inne mięśnie. Szybki rzut na mapę i już miałam plan na ciekawą wycieczkę. Udałam się do Jaworzynki – wsi, która wraz z Istebną oraz Koniakowem współtworzy tzw. Trójwieś Beskidzką. Na południu miejscowości znajduje się trójstyk granic Polski, Czech i Słowacji, który warto odwiedzić, będąc w okolicy. Ja już go znałam, więc tym razem ruszyłam prosto na szlak. Samochód zostawiłam w okolicy kościoła i dałam się prowadzić zielonemu szlakowi.
Pierwsza część wędrówki wiedzie asfaltem wśród domów, ale im dalej, tym ciekawiej się robi – pojawiają się widoki na słowackie wzniesienia oraz imponującą drogę ekspresową. Można dostrzec także Grúň oraz Trojak/Kikulę, przez które biegnie malownicza trasa, polecana przeze mnie już jakiś czas temu. Z zielonego szlaku skręciłam w żółty, który doprowadził mnie na dawne przejście graniczne Hrčava–Jaworzynka. O istnieniu aktywnej granicy w tym miejscu przypomina dziś już tylko mocno zrujnowany budynek dawnej celnicy…
Dalsza droga wiodła przez przysiółki wsi Hrčava (Herczawa) – Dílek i Komorovský Grúň. Jest tu przyjemnie, sielsko i nawet nie czuć, że idzie się pod górę. Nawet nie zauważyłam, kiedy szlak przeszedł w ścieżkę oznaczoną kolorem czerwonym, która prędko wprowadziła mnie w las.
Girowa – szczyt na styku trzech państw
Podejście zrobiło się ostrzejsze, ale malowniczy bukowy las wynagradzał trudy wędrówki. Gdy ścieżka się rozgałęziła, wybrałam wariant w prawo – prosto na szczyt Girowej (Gírová, 840 m n.p.m.). Idąc w lewo, doszłabym bezpośrednio do schroniska o tej samej nazwie. Z górą wiąże się mroczna legenda o krwawej walce pasterzy ze zbójnikami, po której miejsce pochówku tych ostatnich uznano za przeklęte i omijane szerokim łukiem. Opuszczona i owiana złą sławą Girowa uchodziła za teren spotkań czarownic, a skalne urwisko pod szczytem nazywano „Czarcimi Młynami” (Čertovy mlýny). Nieprzypadkowo na dawnych mapach funkcjonowała ona pod dwiema nazwami: Girowa oraz Hexenberg, czyli Góra Czarownic.
Mimo mrocznej legendy szczyt nie zrobił na mnie nieprzyjemnego wrażenia – wręcz przeciwnie. Drewniana wiata okazała się świetnym miejscem na odpoczynek i posiłek, a widoki – zwłaszcza ten na Małą Fatrę – sprawiły, że nie miałam ochoty nigdzie się ruszać. Ze szczytu istnieje skrót prowadzący prosto do schroniska, jednak w warunkach odwilży strome zejście nie wzbudziło mojego zaufania, dlatego postanowiłam obejść je ścieżką biegnącą na zachód.
Czarcie Młyny – skalna legenda Girowej
Schodząc, trafiłam na punkt widokowy z ławką oraz wspomniane Czarcie Młyny. Są to rozległe formacje skalne z systemem szczelin i jaskiń, powstałe w wyniku ruchów mas skalnych zapoczątkowanych przez nacisk lądolodu nordyckiego oraz późniejsze osuwanie się warstw piaskowców po nasiąkniętych wodą glinach. Ich niezwykła forma przez wieki pobudzała wyobraźnię – według legend miały tu kryć się zbójnicy, zbierać czarownice, a diabły planować zmielenie ludzi w kamiennych młynach, czego śladem miał być odciśnięty w skale czarci kopyt.
Horská chata Gírová – jedno z najprzyjemniejszych schronisk w Czechach
Ze skałek doszłam do czerwonego szlaku i schroniska. Horská chata Gírová to schronisko górskie położone na wysokości 790 m n.p.m., tuż pod szczytem Girowej, w czeskiej części Beskidu Śląskiego. Powstało w 1932 roku z inicjatywy Klubu Czechosłowackich Turystów z Karwiny i mimo burzliwej historii związanej ze zmianami granic oraz II wojną światową dziś znów służy turystom jako czynne schronisko administrowane przez Klub Czeskich Turystów. Obiekt oferuje noclegi i wyżywienie, zachowując charakter klasycznego górskiego schroniska z długą tradycją. Według turystów jest to jedno z najprzyjemniejszych i najbardziej przyjaznych schronisk górskich w Czechach – chyba będę musiała wrócić tu na nocleg, by sprawdzić, ile prawdy kryje się w tych opiniach.
Robiło się późno, więc rozpoczęłam powrót do auta. Schronisko położone jest przy czerwonym szlaku, którym szłam wcześniej i który opuściłam, by wejść na szczyt. Powrót tą samą drogą zajął mi niecałe półtorej godziny. Przyjemna wycieczka dobiegła końca, a ja do dziś miło wspominam ten nieco dłuższy spacer. To wspaniała trasa dla tych, którzy cenią mniej wymagające wędrówki i szlaki wolne od tłumów.





















