sobota, 18 listopada 2017

Pociąg do gór - linia kolejowa Kłodzko - Wałbrzych (nr 286)

Linia kolejowa nr 286 z Kłodzka do Wałbrzycha uznawana jest na najbardziej malowniczą trasę w Polsce. Na dystansie zaledwie 52 kilometrów powstały liczne tunele i wiadukty, które miały umożliwić transport kolejowy w trudnym terenie Gór Sowich. Inwestycja była ambitna - zboczami gór miały jeździć pociągi łączące Berlin i Wiedeń. 

Linia została wybudowana w latach 1876-1880 i miała posłużyć skróceniu drogi kolejowej łączącej dwie ważne stolice o 120 kilometrów względem dotychczasowej trasy przez Drezno i Pragę. Najkrótszy dystans oznaczał jednak budowę torów w górzystym terenie u podnóża Wielkiej Sowy i Kalenicy. Pamiętajmy, że pierwszy linie kolejowe (od połowy lat 30. XIX wieku) na terenie Związku Niemieckiego powstawały jako przedsięwzięcia prywatne, bez uwzględnienia całościowego planu komunikacji kolejowej. Z czasem w finansowanie kolei włączało się również państwo, szczególnie tam, gdzie prywatni inwestorzy rezygnowali z budowy np. z powodu trudnych warunków topograficznych. Tak było w przypadku linii 286.

Wiadukt w Ludwikowicach Kłodzkich i nieczynny dworzec kolejowy tamże

Najtrudniejszy do realizacji był odcinek Wałbrzych - Nowa Ruda. Między Wałbrzychem a Ludwikowicami Kłodzkimi wykuto 3 tunele, a między Głuszycą a Nową Rudą wybudowano 8 wielkich stalowych mostów i wiaduktów. Wiadukt w Nowej Rudzie-Zatorzu mierzy około 32 metry wysokości i należy do najwyższych na Śląsku. Tunel pod Małym Wołowcem (między Wałbrzychem a Jedliną-Zdrojem) jest najdłuższym pozamiejskim tunelem kolejowym w Polsce wykonanym metodą drążenia. Są to właściwie dwa równoległe tunele - oddany w 1880 roku mierzy 1560 m (pod koniec lat 90. XX w. został wyłączony z eksploatacji), a ten z 1912 roku (nadal czynny) - 1601 m.

Wiadukt w Nowej Rudzie-Zatorzu (widok współczesny) i tunele pod Małym Wołowcem (1937). Oba zdjęcia pochodzą z dolny-slask.org.pl

Trasa nie została nigdy zelektryfikowana i dziś kursują tędy szynobusy Kolei Dolnośląskich. W tygodniu jest to pięć par pociągów, a w weekendy - cztery. Wykorzystywane są pojazdy Pesy: SA134, SA135 oraz SA139. W sezonie turystycznym można trafić również na przejazd specjalny zabytkowym parowozem. Oprócz ruchu pasażerskiego linia wykorzystywana jest również przez pociągi towarowe. 

Szynobus na stacji Kłodzko Główne i dworzec Wałbrzych Główny

W pierwszy weekend listopada wybraliśmy się na wycieczkę kolejową z Kłodzka do Wałbrzycha, aby na własne oczy przekonać się o malowniczości trasy. Rzeczywiście dało się odczuć, jak od Nowej Rudy pniemy się w górę (między stacją początkową a końcową jest aż 220 metrów różnicy wysokości). W Nowej Rudzie pociąg przejeżdża tuż obok pozostałości po KWK "Nowa Ruda" i duże wrażenie robi widok na budynek niedokończonej Centralnej Rozdzielni Prądu. 


Mnie szczególnie spodobały się mijane stacje kolejowe - w większości opuszczone, zaniedbane, ale wciąż zachowujące urok niemieckiej architektury typowej dla tego obszaru. Napis na dawnym dworcu kolejowym Głuszyca Górna przypomina o burzliwej historii tych ziem. Wprawne oko dostrzeże tutaj aż trzy nazwy: Ober Wüstegiersdorf (1878-1945), Bystrzyck Górny (1945-1948) i Głuszyca Górna (od 1948).

Głuszyca Górna i Jedlina Zdrój

Najlepsze jednak były wiadukty - niemal 150-letnie konstrukcje, które do dziś wzbudzają podziw.  W Nowej Rudzie początkowo włączył mi się lęk wysokości, ale jednak ciekawość nie pozwoliła odsunąć się od okna. Widoki, jakie towarzyszyły nam podczas wycieczki niewątpliwie zostaną na długo w pamięci. Linia nr 286 zachwyca krajobrazami i powoduje, że nabiera się ogromnego respektu dla niemieckich budowniczych. Nawet z dzisiejszą techniką powstanie trasy kolejowej w tak trudnym terenie byłoby nie lada wyzwaniem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz