poniedziałek, 9 października 2017

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim - jak nie drzwiami, to oknem

W Kamieńcu Ząbkowickim zwiedzić można architektoniczną perełkę - pałac Marianny Orańskiej. Ta ogromna rezydencja była zaledwie "domkiem letniskowym" niderlandzkiej księżnej i wiąże się z nią wiele ciekawych opowieści.



Marianna była córką króla Niderlandów Wilhelma I i w 1830 r. została wydana za mąż za swojego kuzyna Albrechta Hohenzollerna - brata późniejszego cesarza Wilhelma I. Zaaranżowane małżeństwo nie było jednak szczęśliwe - małżonków poróżniła różnica temperamentów, poza tym Marianna znacznie przewyższała inteligencją swojego męża. Ten w dodatku nie był jej wierny, a małżonka, nie pozostając mu dłużna, wdała się w romans z masztalerzem Johannesem van Rossumem.

Marianna Orańska w 1846 r. (akwarela, J. P. Koelman)

Sytuacja wymknęła się spod kontroli, gdy Marianna zaszła z kochankiem w ciążę i urodziła syna. Małżeństwo zakończyło się głośnym rozwodem w 1849 r., a król Fryderyk Wilhelm IV, zakazał księżnej pobytu na terytorium Prus dłuższego niż jeden dzień. Na Mariannę nałożono karę infamii i zabroniono wstępu głównym wejściem do pałacu w Kamieńcu.

Co zrobiła Marianna? Obeszła narzucone zakazy, aby postawić na swoim. W nieodległej wsi Bílá Voda, położonej po austriackiej stronie granicy, kupiła sobie nowy pałac, dojeżdżała z niego do Kamieńca rano i wracała wieczorem. Zakaz wstępu rozwiązała, wchodząc na teren posiadłości przez okno. A ze swoim ukochanym Johannesem van Rossumem żyła szczęśliwie przez 30 lat aż do jego śmierci w 1873, nic sobie nie robiąc z afery, którą rozpętała na pruskim dworze.

Marianna wchodzi oknem do pałacu - zdjęcie z http://zabkowice.express-miejski.pl

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim warto odwiedzić nie tylko ze względu na niezwykle ciekawą historię jego właścicielki. Ta przepiękna posiadłość jest żywym przykładem dewastacji, jakich dopuszczono się po II wojnie światowej. Po 1945 wyposażenie pałacu zostało wywiezione bądź zniszczone, a w lutym 1946 cały kompleks spłonął, podpalony przez żołnierzy radzieckich. Ocalałe marmury z pałacu wywieziono do Warszawy i użyto przy budowie Sali Kongresowej. W latach 90. w jego wnętrzach kręcono serial dla młodzieży, po którym pozostały na ścianach malunki nie mające nic wspólnego z historią pałacu.


Po wojnie nie było pomysłu na to, co zrobić z tak ogromnym obiektem. Pałac ulegał licznym dewastacjom i nie otrzymywał należytej opieki konserwatorskiej. Obecnie podczas zwiedzania na piętrze można zobaczyć "oryginalny" powojenny wystrój - ściany ogołocone do żywej cegły. Ogromny szacunek dla gminy Kamieniec Ząbkowicki, która po odzyskaniu pałacu z rąk prywatnych w 2012 rozpoczęła intensywne prace nad uporządkowaniem terenu i obecnie powoli przywraca go do lepszego stanu. Pałac prawdopodobnie już nigdy nie odzyska dawnego blasku, więc niech będzie chociaż świadectwem na to, jak traktowano poniemieckie dobra po wojnie. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza