Wszystkie drogi w tej okolicy prowadzą... na Pilsko. Ten wyróżniający się szczyt, drugi najwyższy po Babiej Górze w całych Beskidach, przyciąga zimą na narty, a latem na malownicze wędrówki. A może połączyć jedno z drugim? Nie było to moje pierwsze wejście na Pilsko, ba, nie było nawet pierwsze zimowe, ale muszę przyznać, że takich widoków ze szczytu nie miałam jeszcze nigdy!
Początek tego roku. Sypnęło śniegiem, dopisał mróz. Idealne warunki, aby ruszyć w góry... na narty. Ale będąc pod Pilskiem, szkoda by było nie wykorzystać jednego dnia na zdobycie tego pięknego szczytu. Miałam kupiony karnet, więc wycieczkę zaczęłam od „drogi na skróty” – wjechałam wyciągiem na tzw. Szlakówkę (1098 m n.p.m.), obok której biegnie zielony szlak. Podczas zimowej wędrówki trzeba mieć na uwadze, że ten szlak w dolnym odcinku biegnie stokiem narciarskim, więc pokonanie go pieszo wiąże się z koniecznością znalezienia obejścia np. pod wyciągiem. Ze Szlakówki ruszyłam lekko pod górę w kierunku Hali Miziowej, rozkoszując się świeżym śniegiem i słońcem, które rzadko pojawia się o tej porze roku.
Hala Miziowa – serce przyrody i turystyki
Hala Miziowa leży w miejscu dawnego potężnego osuwiska, które zaburzyło naturalne stosunki wodne i doprowadziło do powstania bezodpływowej misy z unikatowymi torfowiskami i roślinami rzadkimi w skali całych Karpat. To właśnie tutaj, na wysokości 1274 m n.p.m., działa schronisko PTTK, otwarte w obecnej formie w 2003 roku, które kontynuuje tradycję sięgającą 1930 roku. Na Hali Miziowej znajdują się wyciągi i trasy narciarskie, niestety mimo obfitości śniegu na początku 2026 r. są nieczynne.
Granica polsko-słowacka i dwa wierzchołki Pilska
Z Hali Miziowej biegnie czarny szlak na Górę Pięciu Kopców (1543 m n.p.m.), który łączy się z niebieskim i żółtym, czyli tak zwany „polski szczyt” Pilska. Pilsko ma dwa szczyty – polski i słowacki – choć wygląda jak jeden stożek. Przez górę przebiega granica polsko-słowacka i zanim Polska znalazła się w Strefie Schengen, nie było możliwe legalne wejście na właściwy wierzchołek znajdujący się na terytorium Słowacji. Zdobycie Góry Pięciu Kopców było uznawane za zdobycie Pilska – ale to już pieśń przeszłości i obecnie można dotrzeć na właściwy szczyt.
Szlaki turystyczne i narciarskie na Pilsko
Podejście na Pilsko z Hali Miziowej zawsze daje mi popalić – w końcu do pokonania jest aż 280 metrów przewyższenia na odcinku 1700 metrów. Świeże opady śniegu przyciągnęły narciarzy skiturowych, których ślady przecinały stok. Piesze podejście nie należało do najłatwiejszych, ale coś mnie tknęło i pierwszy raz zabrałam ze sobą w góry rakiety śnieżne. Jaki to był game-changer! W rakietach mogłam iść jak burza, praktycznie nie zapadając się w puchu, a kolce uniemożliwiały zsuwanie się na stromym stoku. Wejście w nich to jedno, ale zejście to była prawdziwa bajka. Podejrzewam, że latem nie miałam takiego tempa, a wyprzedzić mnie mogli tylko narciarze.
Widoki z Pilska – panorama Beskidów, Tatr i odległych szczytów
Kopuła szczytowa Pilska jest rozległa i zaskakująco płaska, porośnięta kosodrzewiną i trawami, z których wyrastają krzyż i ołtarz polowy, gdzie latem odprawiana jest msza przez mieszkańców orawskiej wsi Mutne. To jedno z najlepszych miejsc widokowych w Beskidach: przy dobrej pogodzie widać stąd Tatry, Beskid Śląski i Żywiecki, Małą oraz Wielką Fatrę, a przy wyjątkowej widoczności nawet odległe Sudety, choć przy mgle masyw potrafi być zdradliwy orientacyjnie. Widoczność tego dnia była doskonała, co częściowo zawdzięczaliśmy mrozowi, który sięgał -15°C.
Nie zabawiłam na wierzchołku długo z powodu wiatru i temperatury. Zeszłam tą samą drogą do schroniska, gdzie czekały na mnie ulubione rydze na maśle. Powrót do hotelu oznaczał powrót na zielony szlak, jednak tym razem nie skorzystałam z wyciągu. Poruszając się częściowo wzdłuż brzegu stoku narciarskiego, zakończyłam swoją wycieczkę. Na koniec dnia pożegnały mnie piękne widoki z Babią Górą i Tatrami w rolach głównych.





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz