wtorek, 2 czerwca 2020

Cerkiew w Chmielu. Niedoszła ofiara Pana Wołodyjowskiego

Z czym kojarzy Wam się Chmiel? Z rośliną? Z piwem? Mnie kojarzy się w cerkwią w Bieszczadach, "Panem Wołodyjowskim" oraz bardzo starą płytą nagrobną. Jesteście ciekawi, o co chodzi? Zaraz Wam wszystko wyjaśnię.

Cerkiew św. Mikołaja w Chmielu powstała w 1906 roku i mało co, a nie przetrwałaby do dziś! W 1968 roku Chmiel wybrano na miejsce kręcenia scen do filmu "Pan Wołodyjowski". Planowano zrealizować tu nagrania pożaru Raszkowa. Uzyskano nawet zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków na to, aby na potrzeby filmu spalić cerkiew. Na szczęście pomysł został mocno oprotestowany i do dewastacji nie doszło.


Od 1969 roku cerkiew służy kościołowi rzymskokatolickiemu. Wcześniej, po 1951 roku była opuszczona i służyła za magazyn Ochotniczej Straży Pożarnej. Na przycerkiewnym cmentarzu znajduje się kilka nagrobków z przełomu XIX i XX wieku oraz płyta nagrobna zawierająca inskrypcję w języku cerkiewnosłowiańskim z roku 1644. Jej inskrypcję tłumaczy się następująco:
Roku Bożego 1644, miesiąca lipca, dnia 17. Tu leży szlachetna Pani Feronia rodzona córka Pana Eustachego Dubianskiego a małżonka Pana Jana Orlickiego. Spoczywa tu w wierze, czeka daru, którym darem obiecane w niebie Królestwo.

Cerkiew w Chmielu jest kolejnym przystankiem na naszym szlaku bieszczadzkich świątyń. Jest ich wiele do odwiedzenia, ale każda kolejna czymś nas zachwyca. Może i Was zainspiruje to do zwiedzania Bieszczadów? Te góry to nie tylko malownicze połoniny, ale też kawał historii...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza