sobota, 24 sierpnia 2019

Wytwórnia wódek, zaginiony rycerz i końskie łby - wrocławski "Trójkąt Bermudzki"

Przez lata za wrocławskim "Trójkątem Bermudzkim", czyli części Przedmieścia Oławskiego, ciągnęła się zła sława, która zaowocowała takim niechlubnym przydomkiem. Są jednak tacy, którzy w tych zniszczonych kamienicach potrafią odnaleźć wiele (przemijającego) piękna. Pokażę Wam dziś parę zdjęć będących efektem spaceru po okolicach ulicy Traugutta, podczas którego dostrzegłam miejsca, które mnie szczególnie kojarzą się z tą częścią Wrocławia.

Dawna wytwórnia wódek Carla Schirdewana

Trudno w to uwierzyć, ale przed II wojną światową była tu niezwykle reprezentacyjna dzielnica Wrocławia. Podczas oblężenia Festung Breslau obszar Przedmieścia Oławskiego został zniszczony w około 60% (najbardziej ucierpiały okolice Placu Wróblewskiego). Po 1945 roku grasowały tu bandy szabrowników, a sporą część nowych mieszkańców stanowił lumpenploretariat, współczynnik przestępczości był dość wysoki i w efekcie po latach do okolicy przylgnęła nazwa "Trójkąt Bermudzki". Dziś powoli podejmowane są próby rewitalizacji terenu. Zaniedbane kamienice mają jednak swój atut - na ulicy Mierniczej powstało wiele filmów, między innymi Steven Spielberg kręcił tu „Most Szpiegów” z Tomem Hanksem w roli głównej.

ulica Miernicza

Wiele razy spacerowałam po "Trójkącie" z aparatem, między innymi szukając "Pocztówek z Breslau", czyli niemieckich napisów. Tym razem postanowiłam zrobić zdjęcia takim miejscom, które dla mnie są symbolem okolic ulicy Traugutta. Symbolem utraconego piękna, które wciąż jednak przypomina o lepszych czasach tej okolicy. Czy daje też nadzieję na odzyskanie blasku przez "trójkąt"?

ulica Prądzyńskiego - dawna piekarnia

Już na wstępie ulica Traugutta kojarzy mi się z dwoma detalami kamienic. Narożny budynek przy placu Zgody zdobią piękne drzwi z płaskorzeźbami rycerzy. Albo raczej zdobiły, bo w zeszłym roku fragment jednego ze skrzydeł zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach... Czy posłużył jakiemuś nieuczciwemu koneserowi sztuki, czy pomógł komuś rozpalić zimą w piecu - pewnie nigdy się nie dowiemy.

Te same drzwi w 2016 i 2019 roku

Drugi detal znajdziemy przy bramie kamienicy o numerze 97. Końskie głowy spoglądające na nas z góry sugerują, że kiedyś w oficynie działały zakłady kowalskie, wozownia i firma transportowa. Chyba tylko fakt, że zdobienia umieszczono dość wysoko sprawił, że zachowały się w tak dobrym stanie. Pozostała część frontowej elewacji kamienicy jest niestety dość zaniedbana.


To nie jedyne końskie łby, jakie spotkamy w tym rejonie. Nie mam tu na myśli nierównej drogi - wystarczy wejść na podwórko kamienicy o numerach 102-104, aby znaleźć się w innym świecie, zupełnie odizolowanym od gwaru ulicy. Oficyna zaskoczy niemal każdego - oto znajdujemy się w dawnej wytwórni wódek Carla Schirdewana z XIX wieku. To niesamowite, z jak wielką pieczołowitością niegdyś projektowano budynki przemysłowe! Oficyna jest zaniedbana i obskurna, ale rzeźba kobiety i dwa medaliony z końskimi głowami oraz wieżyczka zegarowa sprawiają, że poczujemy się, jak w jakiejś bajce... a może koszmarze? Niestety mimo wielu dających nadzieję doniesień medialnych kamienica wciąż nie doczekała się rewitalizacji.


Do kolejnego obiektu, który przypomina o dawnej świetności "Trójkąta" musimy podejść na Żabią Ścieżkę. W sąsiednie budynki dosłownie wklejony jest wyróżniający się formą budynek Kościoła Chrystusowego z połowy XIX wieku. Od lat powojennych niszczeje i kwestią czasu była całkowita dewastacja zwieńczona zawaleniem się dachu. Przez pozbawione witraży okna zobaczyć można resztki zdobień zachowanych na sklepieniu łukowym. Chwilową nadzieję daje żółta tablica z informacją o budowie... ale dość szybko okazuje się, że to tylko manifest artystyczny.


Na deser zostawiłam sobie kamienicę, o której istnieniu dowiedziałam się dzięki audycjom Joanny Mielewczyk w Radiu RAM. Na rogu Prądzyńskiego i Łukasińskiego znajduje się jedna z najpiękniejszych secesyjnych kamienic we Wrocławiu z niezwykłą płaskorzeźbą kobiety zwanej Martą. Zresztą co tu dużo pisać - posłuchajcie co do powiedzenia na temat historii tego miejsca ma Pani Barbara Kwiatkowska - mieszkanka kamienicy od ponad 70 lat. Link do audycji. 


Tak wygląda moje subiektywne spojrzenie na "Trójkąt Bermudzki", na jego najbardziej charakterystyczne miejsca i detale. Ten krótki spacer oczywiście nie wyczerpuje tematu, a po starych uliczkach i bramach kamienic można krążyć godzinami. Czy znajdziemy tam nadzieję na rewitalizację dzielnicy, czy nadal będzie się ona kojarzyć z zaniedbaniem i przestępczością? Chciałabym być optymistką, dlatego dostrzegam w tych detalach wiele piękna, ale też wiem, że dużo tu jeszcze musi się zmienić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz