Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cmentarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cmentarze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2026

Trupel – opuszczona kaplica grobowa. Królowie merynosów na pruskiej wsi

Aż trudno uwierzyć, że wśród malowniczych lasów i pól słoneczników leży wieś o mrocznej nazwie Trupel. Skąd właściwie wzięło się takie miano? Najbardziej znana jest lokalna legenda o królowej Elli von Stangen, która miała utonąć w jeziorze. Według opowieści sługa, odnajdując jej ciało, miał krzyczeć „trup Elli!”, a od tego okrzyku miały powstać nazwy jeziora i sąsiedniej wsi. To jednak tylko legenda. Faktem natomiast jest zapomniany cmentarz w kształcie liścia lipy i splądrowana kaplica grobowa - nieliczne pamiątki po dawnych właścicielach wsi, którzy przyjechali tu z Anglii i otworzyli nowoczesną hodowlę merynosów. 


Trupel - wieś z historią sięgającą średniowiecza

Trupel, dawniej znany również jako Traupel i Trupil, należy do miejscowości o znacznie ciekawszej przeszłości, niż sugerowałby jego dzisiejszy wygląd. Wieś leży na Pojezierzu Iławskim, na północ od jeziora Trupel, około 8 km od Kisielic i 18 km od Iławy (województwo warmińsko-mazurskie). Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z 1326 roku. W średniowieczu mieszkała tu ludność pruska, a sołtys Nikolaus miał między innymi prawo prowadzenia karczmy oraz połowu ryb w jeziorze. Przez kolejne stulecia Trupel wielokrotnie zmieniał właścicieli. Początkowo należał do biskupów pomezańskich, później znalazł się w rękach Erharda von Queisa i Georga von Polenza, a w 1541 roku został przekazany polskiemu szlachcicowi Mikołajowi Chomentowskiemu. Później majątek należał między innymi do rodów von Polentz i von Auerswald, a od 1800 roku pozostawał w rękach Otto Friedricha von Beneckendorffa und von Hindenburga. W XVIII wieku Trupel był już podzielony na Trupel Górny i Dolny, z osobnymi folwarkami. Według zachowanych danych w 1817 roku mieszkały tu 161 osoby, w 1831 roku - 153, a w drugiej połowie XIX wieku liczba mieszkańców przekroczyła 280.  Z historią wsi wiąże się też mało znany epizod z czasów napoleońskich. W 1812 roku, podczas przemarszu wojsk francuskich, w Truplu urządzono lazaret dla chorych, wśród których znajdowali się żydowscy kupcy i handlarze. Zmarłych chowano na prowizorycznym cmentarzu przy drodze w kierunku Ogrodzieńca. Nekropolia nie przetrwała - w 1928 roku w tym miejscu powstało boisko szkolne.  Co ciekawe, w XIX wieku znaczna część mieszkańców okolicy miała posługiwać się językiem polskim, mimo że miejscowość znajdowała się w granicach państwa pruskiego. Trupel nie był więc wyłącznie spokojną wsią rolniczą. Przez stulecia przecinały się tu wpływy różnych właścicieli, kultur i języków, a największe zmiany przyniósł dopiero XIX wiek.

Anglicy w Truplu. Albersowie budują swój majątek

W 1837 roku Trupel przeszedł w ręce dwóch przybyszów z Anglii - Henry'ego i Christophera Albersów. To właśnie ich nazwisko jest dziś najmocniej związane z historią miejscowości. Bracia kupili majątek od Liny von Polentz, wnuczki Hindenburgów, za zgodą króla Prus. Nie poprzestali na przejęciu istniejącego gospodarstwa. Podzielili dobra na trzy folwarki: Trupel, Trupel Górny i Trupel Dolny, a następnie zaczęli przebudowywać je według wzorów nowoczesnego gospodarstwa angielskiego. W latach 1857-1874 powstały między innymi stajnie, stodoły, spichlerze zbożowe, kuźnie, mleczarnia, dwie owczarnie i dom zarządcy. Albersowie inwestowali również w maszyny rolnicze, drogi oraz meliorację i drenaż pól.  Szczególnie ciekawie wyglądała hodowla owiec. Christopher Albers sprowadził z Meklemburgii około 100 sztuk owiec rasy merynos i założył nowoczesne stado rozpłodowe. Rozwój gospodarstwa przynosił efekty, dlatego Albersowie mogli pozwolić sobie na kolejne inwestycje, w tym budowę dużego dworu, który mieszkańcy zaczęli nazywać pałacem. Rezydencję otaczał park krajobrazowy urządzony w stylu angielskim, przechodzący dalej w las. Rozbudowa majątku miała znaczenie nie tylko dla samych właścicieli. Gospodarstwo dawało pracę mieszkańcom, a rozwój folwarków zmieniał również wygląd całej miejscowości. W Truplu działały obiekty związane z produkcją rolną, w tym kuźnie i mleczarnia. Georg Albers, jeden z późniejszych właścicieli, miał ponadto przekazać swoim pracownikom niewielkie działki ziemi. W domu zarządcy Domberta urządził zajazd, sklep z artykułami kolonialnymi oraz małą placówkę pocztową, a jezioro wraz z otaczającym je laskiem wydzierżawił rybakowi Kanowskiemu z Jędrychowa. Rozwój majątku zakończył się wraz z kryzysem gospodarczym lat 30. XX wieku. Georg Albers sprzedał większość dóbr i pozostawił sobie jedynie dwór wraz z parkiem i ogrodem. 


Kaplica Albersów i cmentarz na planie liścia lipy

Jednym z najbardziej niezwykłych śladów po dawnych właścicielach jest cmentarz rodowy Albersów, położony na południowym skraju wsi, przy parku. Jego założenie ma nietypowy kształt - alejki obsadzone starymi lipami i dębami tworzą zarys liścia lipy. Drzewa mają dziś około 100-130 lat, dzięki czemu układ cmentarza nadal można odczytać w terenie.  Na wzniesieniu w obrębie nekropolii stoi neogotycka kaplica grobowa Albersów, wzniesiona około 1850 roku. Budowlę wykonano z cegły na planie kwadratu, z elementami dekoracyjnymi z piaskowca. Forma kaplicy nawiązuje do angielskiego neogotyku, co dobrze pasuje do pochodzenia rodziny, która sprowadziła ten styl do swojego majątku w Prusach. Według przekazów w kaplicy pochowano członków rodziny Albersów, a przed wejściem zachował się ich herb. Dziś budynek jest już tylko cieniem dawnej budowli. Cmentarz był kiedyś otoczony ceglanym murem, z którego pozostały pojedyncze słupki, między innymi przy dawnym wejściu. Jeszcze bardziej przygnębiający jest stan krypty. Znajdowały się w niej metalowe trumny, które zostały rozbite i ograbione. Wewnątrz pozostały fragmenty blachy, szczątki i śmieci. Obiekt został wpisany do rejestru zabytków w 1983 roku, natomiast sam cmentarz wpisano do rejestru dziewięć lat później.  Dziś najważniejszym problemem jest stan techniczny kaplicy, szczególnie dachu. O planach jej remontu wspominano zarówno w dawnym Planie odnowy sołectwa Trupel, jak i w gminnych programach opieki nad zabytkami, jednak poza zabezpieczeniem obiektu nic się nie wydarzyło.


Co zostało po dawnym majątku? Kuźnia, park i ślady pałacu

Po pałacu Albersów nie ma już dziś śladu. Budynek przetrwał okres powojenny w bardzo złym stanie, a w miejscu dawnej rezydencji w latach 60. XX wieku wybudowano szkołę. Według relacji mieszkańców po wojnie we wsi znajdowało się więcej spalonych i zniszczonych zabudowań. Wspomnienia mieszkańców wskazują między innymi na gorzelnię, która miała spłonąć po pojawieniu się w Truplu żołnierzy Armii Czerwonej. Nie zachowały się jednak budynki, które pozwalałyby dziś odtworzyć pełny obraz dawnego majątku. Znacznie więcej można wyczytać z pojedynczych pozostałości. Jedną z nich jest park krajobrazowy nad jeziorem, będący częścią dawnego założenia dworskiego. Drugą - zabudowania folwarczne, które przypominają o przemysłowym wręcz rozmachu XIX-wiecznego gospodarstwa Albersów. Najbardziej konkretnym zabytkiem dawnej infrastruktury gospodarczej jest XIX-wieczna kuźnia stojąca przy drodze z Ogrodzieńca w kierunku Gulbia. Do 1939 roku funkcjonował tu także posterunek celny.  W terenie można więc dziś odnaleźć kilka różnych warstw historii: średniowieczną wieś, ślady XIX-wiecznych folwarków, park założony przez Albersów, rodowy cmentarz z neogotycką kaplicą oraz XIX-wieczną kuźnię.


Dzisiaj Trupel nie przypomina już miejsca, które w XIX wieku musiało robić wrażenie rozmachem majątku Albersów. Zostały pojedyncze zabudowania, park, stare drzewa, kuźnia i cmentarz ukryty na skraju wsi. Najbardziej przyciągnęła mnie oczywiście neogotycka kaplica - wymowna pamiątka po rodzinie, która przez kilkadziesiąt lat tak mocno zmieniła tę niewielką pruską wieś.

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która pomoże mi finansować kolejne wyprawy :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak dojechać do kaplicy w Truplu?

Warto zobaczyć w okolicy:



piątek, 21 sierpnia 2026

Pokój na końcu torów. Wędrówka granicą polsko-białoruską

Krążąc po Podlasiu, wybrałam się w podróż wzdłuż granicy polsko-białoruskiej. Choć chodziło mi o przejazd między meczetem w Kruszynianach a ruinami kościoła w Jałówce, to droga okazała się niezwykłym doświadczeniem. Senne wioski, szutrowe drogi, przydrożne krzyże... i dużo więcej. Ta droga była celem samym w sobie.


Polska-Białoruś i zamknięta granica

Wiosna 2025 roku była dość specyficznym okresem na granicy polsko-białoruskiej. Część przejść granicznych była zamknięta, a tereny styku państw były intensywnie patrolowane przez mundurowych. Dawało to efekt znajdowania się w jakiejś innej rzeczywistości, a pojazdy wojskowe i żołnierze tworzyli niezwykły kontrast z sielankowym krajobrazem Podlasia. Jadąc z Kruszynian, minęłam całkowicie wyludnione przejście drogowe Bobrowniki–Bierestowica. Następnie zjechałam na szutrową drogę i skierowałam się do maleńkiej wioski Gobiaty, położonej praktycznie na samej granicy.


Zapomniany pomnik żołnierzy Armii Czerwonej

Jest to wieś o XVI-wiecznych korzeniach, położona nad graniczną dziś rzeką Świsłoczą, która przez wieki stanowiła część pogranicznego obszaru związanego z Grodnem. Po II wojnie światowej wieś początkowo znalazła się po stronie ZSRR, ale w ramach korekty granicy w 1948 roku wróciła do Polski. Dziś Gobiaty to kilkanaście domów, które na stałe zamieszkuje zaledwie kilka osób. W niewielkim zagajniku dokonałam niezwykłego odkrycia – natknęłam się bowiem na zamalowany czerwoną farbą skromny pomnik.


Bohaterom Armii Radzieckiej, poległym w walce z hitlerowskim najeźdźcą w roku 1941. Społeczeństwo powiatu białostockiego. Gobiaty, 8.09.1961 – głosi ledwo widoczny napis. Jest to mogiła zbiorowa żołnierzy Armii Czerwonej poległych w czerwcu 1941 roku podczas walk z wojskami niemieckimi po rozpoczęciu operacji „Barbarossa”. Według współczesnej ewidencji spoczywa tu 149 żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w walkach w rejonie Gobiat i Świsłoczy. O tragicznych wydarzeniach w tym miejscu przypomina dziś tylko ta zapomniana mogiła ukryta wśród zieleni.


Nieczynne kolejowe przejście graniczne i brama z napisem „МИР”

Do Gobiat ściągnęło mnie jednak coś innego. Do 1992 roku w tym miejscu działało towarowe przejście kolejowe Zubki Białostockie–Bierestowica, a pamiątką po dawnej granicznej kolei jest stojąca przy torach charakterystyczna brama z napisem „МИР” („Pokój”). Dość wymowne w kontekście polityki zagranicznej Białorusi oraz działań wojennych na Ukrainie. Choć przejście jest nieczynne od ponad 30 lat, w okresie wzmożonej kontroli granicznej utworzono tuż przy nim posterunek Straży Granicznej. Nie chciałam ryzykować nieprzyjemnego spotkania, więc zrobiłam tylko kilka zdjęć z oddali. Brama z napisem robi wrażenie...




Świsłoczany, czyli wieś na pograniczu polsko-białoruskim

Ruszyłam na południe, zostawiając za sobą tumany kurzu. Kolejny drogowskaz – Świsłoczany – prowadził mnie do następnego elementu tego samego pogranicznego świata, który po wojnie został przecięty granicą. W 1944 r. Świsłoczany zostały włączone do gminy Gródek, a ostateczny przebieg granicy w tym rejonie ustalano jeszcze w latach 1947–1948. Jadąc, dostrzegłam kilka drewnianych chat, przydrożny krzyż z napisem w cyrylicy oraz drewniany mostek. To niezwykle malownicza okolica.



Mostowlany – wieś z cerkwią starszą niż granica

Dwa kilometry dalej trafiłam do Mostowlan. To musiała być większa wieś o wyższym statusie, bowiem powstała tu cerkiew. Parafia prawosławna istniała tu już na początku XVI wieku, a pierwsza wzmianka o miejscowej świątyni pochodzi z 1540 roku. Dzisiejsza świątynia pod wezwaniem św. Jana Teologa pochodzi z XIX wieku – w źródłach pojawia się rok 1840, natomiast rejestr zabytków datuje obecny obiekt na około 1862 rok, kiedy zakończono jego gruntowną odbudowę i remont. Wcześniej parafia przeszła przez okres unicki, a w 1837 roku powróciła do prawosławia. Sama cerkiew jest niewielka, drewniana i bardzo charakterystyczna dla architektury prawosławnej tego regionu; w 1905 roku przebudowano ją, m.in. dodając dzwonnicę przy wejściu.



Po kolejnych kilometrach drogą szutrową wróciłam w końcu do „cywilizacji” – asfaltowych dróg i większych miejscowości. Kulminacją była oczywiście malownicza ruina kościoła w Jałówce, której tragiczną historię opisywałam już wcześniej. To była ciekawa podróż na granicy państw i doświadczeń.

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która pomoże mi finansować kolejne wyprawy :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jak dojechać do Gobiat i w ich okolice?

środa, 19 sierpnia 2026

Kolorowe cerkwie Podlasia: Narew, Łosinka, Nowoberezowo, Juszkowy Gród

Drewniane świątynie, malownicze i zadbane, razem piszą spójną historię Podlasia, którą można odnaleźć niemal w każdej wiosce. Historię naznaczoną codziennym życiem, duchowością, ale też wojną, przymusową tułaczką i powrotami w rodzinne strony. Poznajmy tę historię, odwiedzając cerkwie w Narwi, Łosince, Nowoberezowie i Juszkowym Grodzie.


Cerkiew w Narwi - jedna z najstarszych parafii prawosławnych na Podlasiu

Cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Narwi ma historię sięgającą XVI wieku, choć według części źródeł jej początki wiąże się nawet z 1529 rokiem. Pierwsza pewna wzmianka o prawosławnej cerkwi pochodzi z rejestru pomiary włócznej z 1560 roku. Z miejscem związana jest legenda o księciu Iwanie Wiśniowieckim, który miał zobaczyć tutaj ikonę św. Antoniego Pieczerskiego i ufundować świątynię ku jego czci. Obecna drewniana cerkiew powstała w latach 1881-1885 i została poświęcona 9 maja 1885 roku. Jest to budowla na planie krzyża łacińskiego, z konstrukcją wieńcową, szalowanymi ścianami i kopułą nad skrzyżowaniem naw. Jej historia była jednak znacznie bardziej burzliwa niż sugeruje spokojna drewniana bryła. W 1915 roku miejscowych prawosławnych dotknęło bieżeństwo (masowa ewakuacja ludności prawosławnej w głąb Rosji w 1915 roku - więcej tutaj), a część wyposażenia cerkwi wywieziono. W 1990 roku świątynię strawił pożar, który wybuchł w Wielki Czwartek podczas nabożeństwa czytania Ewangelii pasyjnych. Spłonęło niemal całe zabytkowe wyposażenie, w tym XVIII-wieczny wizerunek Matki Boskiej Bolesnej, a jeden z wiernych zginął podczas próby ratowania krzyża ołtarzowego. Cerkiew odbudowano dzięki zaangażowaniu parafian i ponownie konsekrowano w 1994 roku. Co ciekawe, kult Matki Boskiej Bolesnej przetrwał w Narwi nawet po przejściu parafii na prawosławie, choć ten typ przedstawienia Maryi nie należy do tradycji bizantyjskiej. Drugim szczególnie czczonym wizerunkiem był obraz św. Antoniego Pieczerskiego.



Jak dojechać do cerkwi w Narwi?


Cerkiew św. Jana Teologa w Nowoberezowie - XVIII wiek i niezwykłe odkrycie na strychu

Cerkiew św. Apostoła Jana Teologa w Nowoberezowie jest znacznie starsza od większości drewnianych świątyń w tej części Podlasia. Obecną cerkiew ufundowała w 1771 roku Izabela Branicka i pierwotnie była to świątynia unicka. W 1839 roku, po kasacie unii brzeskiej, przeszła na prawosławie, a pod koniec XIX wieku straciła status cerkwi parafialnej po wybudowaniu w Nowoberezowie nowej, murowanej cerkwi Wniebowstąpienia Pańskiego. Drewniana świątynia zachowała jednak niemal oryginalną bryłę. Jest zbudowana w konstrukcji zrębowej, oszalowana i stoi na kamiennej podmurówce. Wewnątrz zachowały się polichromie na suficie, między innymi przedstawienia Ostatniej Wieczerzy i Wniebowstąpienia. Największą ciekawostkę przyniosły jednak dopiero prace inwentaryzacyjne prowadzone w 2023 roku. Na strychu znaleziono ponad 20 elementów XVII-wiecznego ikonostasu – ikony z rzędów proroków i Apostołów, fragmenty wrót oraz dekoracyjnych elementów. Według materiałów źródłowych jest to najstarszy znany ikonostas na Podlasiu. Odkrycie jest tym cenniejsze, że wyposażenie dawnych cerkwi unickich w XIX wieku często wymieniano, a starsze elementy niszczono lub usuwano. Przy cerkwi znajduje się również studnia, przy której podczas świąt odbywa się poświęcenie wody, a w jej otoczeniu zachowały się stare groby i krzyże wotywne. Kolorowe cerkwie Podlasia to domena nie tylko Krainy Otwartych Okiennic. 



Jak dojechać do cerkwi w Nowoberezowie?


Cerkiew św. Apostoła Jakuba w Łosince - fundacja Izabeli Branickiej i cerkiew z Nowoberezowa

Historia cerkwi św. Apostoła Jakuba syna Alfeusza w Łosince zaczyna się w 1778 roku, kiedy Izabela Branicka ufundowała tutaj parafię. Co ciekawe, pierwsza świątynia wcale nie powstała z nowego materiału. Do Łosinki przewieziono siedemnastowieczną cerkiew cmentarną z pobliskiego Nowoberezowa. Drewniana świątynia szybko zaczęła jednak wymagać remontów, a w XIX wieku jej stan był tak zły, że proboszcz uważał ją właściwie za przeznaczoną do rozbiórki. Dlatego w 1882 roku parafianie zdecydowali o budowie nowej cerkwi. Powstała drewniana świątynia na planie krzyża, na kamiennym fundamencie, z charakterystyczną kopułą. Szczególną uwagę warto zwrócić na ikonostas – jego wykonanie powierzono wileńskiemu szlachcicowi Izaakowi Cypkinowi, a prace trwały ponad dwa lata. Cerkiew uroczyście poświęcono 30 sierpnia 1887 roku. Łosinka, podobnie jak Narew i Nowoberezowo, mocno odczuła skutki bieżeństwa. W 1915 roku większość mieszkańców parafii wyjechała w głąb Rosji, a część wyposażenia cerkwi wysłano do Kazania i Jarosławia. Z pięciu dzwonów wywiezionych wówczas z Łosinki udało się odzyskać w 1923 roku tylko dwa. Świątynia przetrwała jednak wojny i kolejne kryzysy, a w XXI wieku została gruntownie wyremontowana. Ciekawym uzupełnieniem wizyty jest stojąca na terenie parafii cerkiew cmentarna św. Jerzego oraz XVIII-wieczna kapliczka z ikoną Ukrzyżowania, którą według lokalnej tradycji wystawiono jako wotum związane z epidemią.




Jak dojechać do cerkwi w Łosince?


Cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Juszkowym Grodzie - świątynia przerwana przez bieżeństwo

Cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Juszkowym Grodzie jest najmłodszą z czterech opisywanych świątyń - powstała w 1912 roku, zaledwie trzy lata po utworzeniu miejscowej parafii wydzielonej z parafii w Jałówce. Budowa szybko została jednak przerwana przez wydarzenia I wojny światowej. W 1915 roku miejscowa ludność prawosławna udała się na bieżeństwo, a świeżo wzniesiona cerkiew została porzucona. Po wojnie powracający wierni nie mogli od razu ponownie otworzyć świątyni - nowe władze początkowo nie wyraziły na to zgody, a budynek zaczął podupadać. Dopiero w 1930 roku ustanowiono tutaj filię parafii jałowskiej, a parafianie odnowili cerkiew własnymi składkami. Po II wojnie światowej odzyskała ona status świątyni parafialnej i pozostaje czynna do dziś. Architektonicznie jest typowym przykładem drewnianej cerkwi podlaskiej inspirowanej rosyjskim budownictwem sakralnym. Wzniesiono ją na planie krzyża greckiego, z wysoką centralną nawą i czterema niższymi ryzalitami. Nad nawą znajduje się dach namiotowy z latarnią i cebulastą kopułą, natomiast od frontu wyrasta dwukondygnacyjna wieża-dzwonnica. We wnętrzu zachował się drewniany ikonostas z początku XX wieku. Cerkiew była wielokrotnie remontowana, między innymi w 1992 roku, kiedy wymieniono jej dach i kopuły. Do rejestru zabytków wpisano ją w 2003 roku.


Jak dojechać do cerkwi w Juszkowym Grodzie?



Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która pomoże mi finansować kolejne wyprawy :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Warto zobaczyć w okolicy:






Monaster w Supraślu