Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkopolskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 maja 2021

Jak malowany. Pałac w Rogalinie

Wielkopolska wieś Rogalin skrywa jeden z najcenniejszych przykładów architektury rezydencjonalnej w Polsce. Przed wojną w pałacu znajdowała się najcenniejsza kolekcja malarstwa współczesnego na ziemiach polskich, a jej większą część podziwiać możemy do dziś. Jednak na mnie - molu książkowym - największe wrażenie zrobiła... dwukondygnacyjna biblioteka, a to tylko kilka ze wspaniałych skarbów Rogalina. Zobaczcie sami. 

Historia pałacu sięga końca XVIII wieku, a dokładniej lat 1770-76. Kazimierz Raczyński (pełniący funkcję pisarza koronnego, a następnie starosty generalnego Wielkopolski i marszałka nadwornego koronnego) postawił w podpoznańskim Rogalinie późnobarokowe założenie pałacowe w typie entre cour et jardin. Rezydencja przetrwała do dziś w niemal niezmienionym kształcie. 


Wnuk Kazimierza, Edward Raczyński, w latach 1817-20 wzniósł w pobliżu pałacu mauzoleum-kościół wzorowany na rzymskiej świątyni maison carree w Nimes, a w pałacu przebudował salę balową na neogotycką zbrojownię. Pod koniec XIX wieku Edward Raczyński przeprowadził kolejny remont pałacu, przekształcając dawną barokową salę jadalną na neobarokową bibliotekę zaprojektowaną przez Zygmunta Haendla. Przed wojną mieściła ponad 11 tysięcy woluminów, które niestety zostały zniszczone podczas działań wojennych. 


W 1910 roku powstał budynek galerii, w którym do dziś można podziwiać imponującą kolekcję malarstwa europejskiego i polskiego przełomu XIX i XX w.  (ocalało 250 z 300 obrazów). Przed II wojną światową uznawana ona była za najlepszy zbiór malarstwa współczesnego w Polsce. 

Podczas drugiej wojny światowej pałac był siedzibą szkoły Hitlerjugend, a po 1945 roku został przejęty przez władze PRL. W 1949 stał się oddziałem Muzeum Narodowego w Poznaniu i w jego władaniu pozostaje do dziś. Wnętrza udostępniane są turystom, a po zwiedzaniu można przespacerować się po okazałym parku, w którym zobaczyć można między innymi jedne z najstarszych dębów w Polsce. 

Rogalin jest ważnym miejscem na mapie polskich zabytków. Doskonale odnajdą się tu zarówno miłośnicy pałaców, jak i wielbiciele sztuki. Zespół pałacowo-parkowy Raczyńskich po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. 

piątek, 20 września 2019

Palmiarnia Poznańska - tropiki w środku miasta

Gdzie znajduje się jedna z największych w Europie i największa w Polsce palmiarnia? Z dala od zgiełku Starego Miasta, w malowniczym Parku Wilsona, na odwiedzających czeka Palmiarnia Poznańska. Można ją odwiedzać cały rok, więc jeśli macie już dość chłodów i marzy Wam się wycieczka w tropiki, to koniecznie odwiedźcie Poznań!


Historia powstania palmiarni sięga aż XVIII wieku i związana jest ściśle z Parkiem Wilsona. Już w 1834 roku na Łazarzu powstała szkółka drzew, którą na początku XX wieku przekazano miastu, tworząc pierwszy w Poznaniu ogród botaniczny. Na lata 1910-11 datuje się powstanie samej palmiarni, liczącej początkowo 534 m² powierzchni. W kolejnych latach była ona systematycznie powiększana. Już w 1929 roku w siedmiu pawilonach oprócz roślin prezentowano również ryby, owady i gady (palmiarnia mierzyła wówczas już 1694 m²). Obiekt stał się częścią Powszechnej Wystawy Krajowej odbywającej się z okazji dziesięciolecia odzyskania niepodległości przez Polskę.

Park Wilsona

Druga wojna nie obeszła się łaskawie z Palmiarnią Poznańską. Pierwsze, nieznaczne uszkodzenia pojawiły się już w 1939 roku, jednak prawdziwym dramatem był rok 1941, kiedy to na obiekt spadła ciężka bomba angielska, uszkadzając pawilony oraz doprowadzając do wychłodzenia i zniszczenia części roślin. Podczas wyzwalania Poznania w 1945 roku uszkodzenia szyb sięgnęły 60-90% (różnice wynikają z rozbieżności źródeł), czego efektem było obumarcie niemal całej zieleni. Na szczęście bardzo szybko przystąpiono do odbudowy i już w 1946 roku obiekt został ponownie otwarty, a następnie rozbudowany w 1961 roku. Niestety w 1978 roku zapadła decyzja o zamknięciu palmiarni dla zwiedzających ze względu na jej zły stan techniczny.


Cztery lata później, w 1982 roku, zadecydowano o zbudowaniu nowej palmiarni. Wykorzystano przy tym metodę obudowy, tzn. wokół istniejących pawilonów wznoszono nowe, a po zakończeniu prac rozebrano starą, zniszczoną konstrukcję. Dzięki temu udało się uchronić rośliny przed działaniem niekorzystnych czynników z zewnątrz. Poznańska Palmiarnia została ponownie otwarta w 1992 roku. Dziś na powierzchni 4600 m², w 12 pawilonach, podziwiać można około 1100 gatunków roślin, 170 gatunków ryb oraz około 50 gatunków roślin wodnych. 



Poznań poszczycić się może wyjątkowym obiektem w skali kraju, a nawet Europy. Na szczęście burzliwa historia nie doprowadziła do upadku palmiarni i mimo wielu zawirowań historia tego obiektu trwa do dziś. Ja jesienne słody polecam wycieczkę do Poznania - nie tylko do palmiarni :-)





sobota, 24 lutego 2018

Z widokiem na przyszłość - opuszczona szkoła plastyczna w Poznaniu

W Poznaniu na wzgórzu nad Jeziorem Maltańskim stoi opuszczony budynek dawnej szkoły plastycznej. Choć minęło już wiele lat od zamknięcia placówki, a jej wnętrza zostały niemal całkowicie zdewastowane, to zachował się w tych murach artystyczny klimat z przeszłości.

Trudno dziś sobie wyobrazić, że Wyższa Szkoła Sztuki Stosowanej była kiedyś nowatorskim przedsięwzięciem, jedną z pierwszych niepublicznych uczelni w Poznaniu. Powstała w 1993 roku z inicjatywy prof. Urszuli Plewki-Szmidt początkowo jako szkoła policealna, przekształcona później w uczelnię wyższą z prawem do prowadzenia zajęć na poziomie magisterskim.

Wyróżniała ją niekonwencjonalna architektura z charakterystyczną rozczłonkowaną formą budynku oraz wszechobecny rozmach - była tu sala teatralna, biblioteka z meblami gdańskimi czy 15-metrowej wysokości sala miesząca pracownię gobelinu monumentalnego. Szkoła z problemami finansowymi borykała się od samego początku, zbudowana została za kredyt, a zaległości z biegiem lat rosły. Zamknięto ją w 2006 r., a cały jej majątek przejął syndyk.

Dziś zostały tu tylko puste pomieszczenia, w których hula wiatr. Teren zarósł i w zasadzie trudno nawet zauważyć, że znajduje się tutaj jakiś budynek. Z wyższych kondygnacji niezmiennie rozpościera się piękny widok na Maltę, a mury dawnej szkoły umiłowali sobie artyści graffiti. Na swój pokrętny sposób sztukę kultywuję się tu cały czas. 






poniedziałek, 26 września 2016

Stanął w ogniu nasz wielki dom. Psychiatryk w Owińskach

Jesienią zeszłego roku spędziłam niemal dwa miesiące w Poznaniu. Cały swój wolny czas poświęcałam wówczas na zwiedzanie miasta oraz jego okolic i z tego okresu właśnie będzie dzisiejsza historia. Zapraszam na opowieść o opuszczonym zakładzie psychiatrycznym w Owińskach.

Owińska to wieś położona 8 kilometrów na północ od Poznania. Pewnie mało kto by o niej słyszał, gdyby nie działający tu przez wiele lat zakład psychiatryczny, po którym do dzisiaj zostało już tylko kilka zrujnowanych budynków oraz... liczne historie o duchach i mnożących się w okolicy zjawiskach nadprzyrodzonych. Podchodzę w dużym dystansem do takich opowieści, ale nie można zaprzeczyć, że miejsce to było świadkiem strasznych wydarzeń, o których nie tylko warto, ale wręcz należy pamiętać.


Historia zakładu psychiatrycznego sięga 1838 r. i od tego czasu działał on nieprzerwanie aż do II wojny światowej. Był jednym z najlepiej urządzonych takich szpitali w Niemczech. Po wybuchu wojny w ramach operacji T4 (czyli "eliminacji życia niewartego życia") zamordowano łącznie 1100 pacjentów zakładu. Początkowo ok. 300 osób wywieziono do poznańskiego Fortu VII zaadaptowanego na obóz, gdzie dokonywano egzekucji przy wykorzystaniu eksperymentalnej wówczas metody - komory gazowej w przerobionym do tego celu bunkrze. Ciała zakopywano koło Obornik. Dość szybko jeżdżenie ze szpitala do Poznania, a potem do Obornik okazało się mało wydajne, bo resztę pacjentów szpitala zagazowano już bezpośrednio w pobliżu miejsca masowego pochówku. Użyto w tym celu specjalnie przerobioną ciężarówkę, w naczepie której znajdowała się prawdziwa mobilna komora gazowa. Była to pierwsza tego typu akcja eksterminacji przy wykorzystaniu samochodu. Mordowanie gazem pacjentów szpitala w Owińskach dało początek masowej eksterminacji chorych z innych szpitali psychiatrycznych i zakładów opiekuńczych, w końcu zaś w obozach koncentracyjnych i obozach zagłady.


Od 1943 do stycznia 1945 na terenie zakładu znajdował się Arbeitslager Treskau - oddział niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Po zakończeniu wojny, od 1952 do 1993, w ocalałych zabudowaniach mieścił się Młodzieżowy Zakład Wychowawczy. Obecnie budynki znajdują się w rękach prywatnych i od lat niszczeją. Nie znajduje się w tym miejscu żadna tablica pamiątkowa.


Oprócz zdjęć z Owińsk zamieszczam także fotografie z Fortu VII, który odwiedziłam miesiąc wcześniej i w którym po raz pierwszy zetknęłam się z opisaną przeze mnie historią. Gorąco zachęcam do zwiedzenia znajdującego się na terenie fortu Muzeum Martyrologii Wielkopolan - wstęp kosztuje tylko 2 zł, a robi kolosalne wrażenie. Zwiedzałam muzeum sama - nie było tam nawet żadnego kustosza - i przygnębiający nastrój, światła, cisza oraz realistyczne rzeźby w ciemnych korytarzach sprawiły, że wycieczka ta stała się zapadającym w pamięci przeżyciem.