Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Opawskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Opawskie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 marca 2021

Korona w czasach korony. Srebrna i Biskupia Kopa w Górach Opawskich

Nasz ostatni wyjazd w Góry Opawskie przypomniał mi beztroskie czasy, kiedy słowo "korona" kojarzyło mi się z Koroną Gór Polski, a nie z wirusem. W tych trudnych dla turystyki czasach wróciliśmy w znane nam rejony, odkryliśmy kilka nowych szlaków i atrakcji, ale największa różnica była taka, że tym razem wędrowaliśmy we troje. I wiecie co? Było równie fajnie, jak kilka lat temu!

Góry Opawskie, będące częścią czeskich Jesioników, nie są najpopularniejszym pasmem w Polsce i właśnie dlatego wybrałam je na spontaniczny wyjazd. Nie pomyliłam się - ludzi było mało, sporą część trasy pokonywaliśmy samotnie i można było poczuć prawdziwą przyjemność z górskiej wędrówki. Zatrzymaliśmy się w Głuchołazach, z których mieliśmy niecałe 15 minut drogi autem na szlaki.

Głuchołazy

Pierwszy raz wchodziliśmy na Biskupią Kopę w 2018 roku w ramach zdobywania Korony Gór Polski. Wybrałam wtedy dla nas podejście z Jarnołtówka czerwonym szlakiem (Głównym Szlakiem Sudeckim) i zejście żółtym. Tym razem zamarzyło mi się zdobycie również Srebrnej Kopy, więc startowaliśmy z parkingu w Pokrzywnej. Aby dostać się na żółty szlak, którym chcieliśmy iść, musieliśmy wrócić do głównej szosy, przeciąć niebieski szlak i podejść tzw. Saperską Drogą do miejsca, w którym znajdowała się kiedyś skocznia narciarska. Najlepiej widać to na poniższej mapce.

Saperska Droga została zbudowana przed I wojną światową przez żołnierzy garnizonu w Nysie i  obecnie stanowi zabytek techniki. A do skoczni jeszcze wrócimy na sam koniec. Od tego momentu przez pewien czas będziemy się trzymać żółtego szlaku. Idzie się przyjemnie, lekko pod górę. Na razie bez spektakularnych widoków, ale na te jeszcze przyjdzie czas. Mimo tego już zaczyna robić się ładnie, słońce przygrzewa i wędrówka mija nam bez trudności. Szybko dochodzimy na Przełęcz pod Zamkową Górą, na której dołącza szlak czerwony. 

Saperska Droga

Na samą Zamkową Górę nie weszliśmy, ale warto o niej wspomnieć. Od XIV wieku na wzniesieniu stał niewielki zamek, z którego strzeżono granicy między księstwem opawskim a nyskim księstwem biskupim. Wybudowali go Rosenbergowie - założyciele miasta Prudnik. Niestety zamek nie przetrwał do czasów współczesnych.

Przełęcz pod Zamkową Górą

Z Przełęczy pod Zamkową Górą idziemy kawałek pod górę do rozwidlenia szlaków żółtego i czerwonego. Mamy wybór: albo iść tym pierwszym na Przełęcz pod Kopą wygodną, płaską ścieżką, albo piąć się ostro w górę... Pierwsza opcja kusi, ale wybieramy podejście na Srebrną Kopę. No dobra, ja wybieram ;-)

W prawo czy w lewo?

Jak się chce zdobyć szczyt, to trzeba się nieco namęczyć. Szlak prowadzi nas ostro pod górę i szybko zdobywamy wysokość. Niemal od razu wyszliśmy na otwarty teren - wygląda na to, że miała tu miejsce jakaś katastrofa ekologiczna, bowiem zachowały się tylko szczątki drzew. Ma to jednak swoje plusy - widoki są oszałamiające. Mniej więcej w połowie podejścia znajduje się taras widokowy. Choć Biskupią Kopę było widać już dużo wcześniej, przystajemy na chwilę.

A ona, jak zawsze, najlepsze widoki przesypia ;-)

Jeszcze trochę męczącego podejścia i w końcu udaje nam się wdrapać na grań i po chwili na szczyt. Na wierzchołku znajduje się niewielki kamienny schron, z którego jednak nie mamy potrzeby korzystać. Srebrna Kopa mierzy 785 m n.p.m. i jest drugim pod względem wysokości szczytem Gór Opawskich. Nazwa związana jest z poszukiwaniami srebra na jej stokach. Ponownie zachwycają nas widoki - można dostrzec szczyt Pradziad - najwyższy punkt Jesioników (1491 m n.p.m.) z niezwykłą wieżą przypominającą rakietę. Możecie przeczytać o nim więcej TUTAJ.



Ze Srebrnej Kopy schodzimy na przełęcz i czeka nas kolejne podejście, tym razem na Biskupią Kopę (890 m n.p.m.). Poprzednim razem schodziliśmy tym szlakiem, teraz pniemy się nim w górę. Jest stromo, ale idzie się szybko. Ponownie można nacieszyć oko widokami - muszę przyznać, że Góry Opawskie są wyjątkowo malownicze.


Tuż pod szczytem znajduje się wieża przekaźnikowa oraz wzniesiony w 2005 roku Krzyż Pojednania. Na samym wierzchołku z kolei rzuca się w oczy zabytkowa wieża z 1898 roku. Została ona zbudowana z okazji jubileuszu 50-lecia panowania cesarza Franciszka Józefa I i nazwana jego imieniem. Gdy byliśmy tu w 2018 roku, była jeszcze w remoncie. Obecnie nie ma już rusztowań, wywieszono nawet tabliczkę z godzinami otwarcia, ale niestety znów nie udało nam się wejść do środka. Chyba będziemy musieli przyjechać po raz trzeci, licząc na to, że będzie otwarta.


Zdobywszy po raz drugi :-) szczyt do Korony Gór Polski, schodzimy do schroniska na odpoczynek. Górski Dom Turysty "Pod Biskupią Kopą" - bo tak brzmi oficjalna nazwa obiektu jest miejscem o długiej historii. Już pod koniec XIX wieku w rejonie szczytu istniało prywatne schronisko "Rudolfsheim". To obecne otwarto w 1924 roku, a trzy lata później zostało rozbudowane. Po 1945 roku znalazło się w rękach PTTK.

Przyznam, że zeszło nam trochę czasu na zjedzenie schroniskowej zupy na wynos, dochodziła 17:00 i musieliśmy śpieszyć się na dół, by zdążyć przed zmrokiem. Wkroczyliśmy na żółty szlak - tzw. Drogę Langego. Opcje dojścia do Pokrzywnej mieliśmy dwie - żółtym szlakiem do Piekiełka i przez Gwarkową Perć do szlaku niebieskiego lub odbijając z żółtej drogi na zieloną ścieżkę przez Cichą Dolinę. Na szybko wybrałam tę drugą opcję. Czemu była to dobra decyzja? Przekonaliśmy się następnego dnia, próbując sforsować Gwarkową Perć od dołu. Powiem krótko - szlak był bardzo oblodzony i z pewnością mielibyśmy duży problem z pokonaniem go. Dodatkowo na perci znajduje się jedyna w Sudetach drabinka, więc pokonywanie jej z małym dzieckiem mogło nie być zbyt bezpieczną opcją.

Droga Langego i Gwarkowa Perć dnia następnego (którą sobie finalnie odpuściliśmy)

Nie znaczy to, że na zielonym szlaku było łatwo - ścieżka była podmokła, a miejscami oblodzona, mocno zarośnięta (chyba mało osób tędy chodzi), a nawet dwa razy musieliśmy pokonywać strumień w bród... Na szczęście po zejściu na dno Cichej Doliny wyprawa zamieniła się w przyjemny spacer i dotarliśmy do auta przed zmrokiem. Dolina objęta jest rezerwatem i z pewnością mając więcej czasu, bardziej docenilibyśmy jej walory.


Na samym końcu wspomnę jeszcze o dawnej skoczni narciarskiej, którą na początku wycieczki mijaliśmy z góry. Niestety nie zachowały się po niej wyraźne ślady i tylko tablica informacyjna przypomina o jej historii. Skocznia powstała w 1931 roku i była wówczas jedyną na Dolnym Śląsku. Można było z niej skakać na odległość 40 metrów. Niestety niedługo po II wojnie światowej zaprzestano jej użytkowania. Podobno zachowały się jej zarysy, ale nie udało nam się ich dostrzec. Jedynie mostek wskazuje na to, że znajdowała się w tym miejscu jakaś budowla. Jak ja lubię te wszystkie nieistniejące atrakcje! :-)

Góry Opawskie ponownie nas urzekły i trochę zaskoczyły. Czekając na lepsze czasy, łapiemy to, co się da, a góry zawsze są dobrym kierunkiem. Dla tych, co nie lubią zakopiańskich tłumów, będzie to kierunek jak znalazł.


niedziela, 15 listopada 2020

Świadek koron(n)y - jak zdobyłam Koronę Gór Polski

Korona Gór Polski - 28 szczytów poszczególnych pasm naszego kraju, lista z założenia zawierająca najwyższe wierzchołki każdego z górskich łańcuchów znajdujących się na terenie Polski. 15 sierpnia tego roku zdobyłam mój ostatni szczyt zaliczany do Korony - Lackową w Beskidzie Niskim. Droga do tego osiągnięcia była fascynującą, inspirującą podróżą. Podzielę się z Wami moimi odczuciami z tej wyboistej wędrówki pod górę - a nawet 28 gór!

Dzięki konsekwencji można zajść wysoko - Pieniny, Wysoka | Lackowa - mój ostatni szczyt Korony

Korona Gór Polski - skąd pomysł?
Nie pamiętam już dokładnie, jak to się zaczęło, ale z całą pewnością nie było tak, że zieloniutka jak szczypiorek na wiosnę postanowiłam: "zacznę chodzić po górach i zrobię Koronę". Miałam już na swym koncie kilka lat łażenia po górach i to takiego dość "zaawansowanego", między innymi schodziłam Tatry wzdłuż i wszerz łącznie z najtrudniejszym szlakiem - Orlą Percią. Na najwyższych szczytach Beskidów - Babiej Górze czy Skrzycznem byłam już po kilka razy, niekoniecznie myśląc o nich w kategoriach "koronowych". Od maja 2016 roku mieszkam we Wrocławiu i to właśnie wtedy stanęły przede mną otworem zupełnie nieznane mi wcześniej Sudety - a w nich aż 15 szczytów KGP. Pomyślałam, że obranie ich wszystkich jako cel będzie dobrym sposobem na poznanie nowych terenów i zarazem świetną motywacją do wyjazdów. I tak to się zaczęło.

Bieszczady - Tarnica w 35-stopniowym upale i Śnieżka - Karkonosze przy -20 st.

Babia Góra, Biskupia Kopa i Kłodzka Góra

Korona Gór Polski - po co i dla kogo ona jest?
Ilu ludzi, tyle powodów. Na pewno jest to duża motywacja do regularnych wyjazdów w góry i zarazem świetny sposób na zachowanie dobrej formy fizycznej. Każdy kolejny zdobyty szczyt sprawia niezwykłą radość i choć to droga jest celem, to zdobycie Korony jest satysfakcjonującym osiągnięciem. Myślę także, że może to być świetny pomysł dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z górami i chcą poznać różnorodne krajobrazy, zaczynając od łatwiejszych gór, a kończąc na tych najtrudniejszych, takich jak Babia Góra, Tarnica czy same Rysy. A duma ze zdobycia ostatniego szczytu jest ogromna, tylko uwaga - później zostaje taka pustka w sercu, jak po zakończeniu ulubionego serialu czy serii książek.

Widok z okolic Skalnika na Śnieżkę oraz "widok" ze Skrzycznego na mgłę

Wielka Sowa oraz Ślęża

Korona Gór Polski - czy zbierać pieczątki?
KGP można zdobywać na dwa sposoby - na odznakę lub dla samej satysfakcji. Jeśli pewnego dnia obudzicie się i postanowicie: "od przyszłego miesiąca robię Koronę, zaczynam od szczytu numer jeden i idę na kolejnych 27", to warto rozważyć zapisanie się do Klubu Zdobywców Korony Gór Polski. Dostaniecie książeczkę, do której będziecie zbierać pieczątki, aby na koniec wymienić ją na odznakę. Po szczegóły zajrzyjcie na stronę KZKGP. U mnie to wyglądało inaczej - jak pisałam, miałam już część szczytów zdobytych w sposób nieudokumentowany, a moje doświadczenia z książeczką GOT PTTK są takie, że jednak nie chce mi się później tych pieczątek regularnie weryfikować, bo nie zależy mi na odznakach. Mam większość szczytów potwierdzonych zdjęciami i pieczątkami w książeczce GOT, ale niestety Klub Zdobywców KGP tego nie respektuje. Robiłam to dla własnej satysfakcji.

Łysica i Jagodna

Turbacz i Lubomir

Korona Gór Polski - skąd wziąć pieczątki?
Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma problemu ze zdobyciem pieczątek, jak już zdecydujecie się je zbierać. Najłatwiej dostać je w schronisku, w punkcie kasowym lub na szczycie ze specjalnej skrzynki. Poniżej zamieszczam listę pieczątek, z których ja korzystałam - uwaga, może się dezaktualizować.


Rysy - Tatry: Schronisko PTTK przy Morskim Oku, punkt kasowy w Palenicy Białczańskiej
Babia Góra - Beskid Żywiecki: Schronisko PTTK Markowe Szczawiny
Śnieżka - Karkonosze: Schronisko Dom Śląski (i inne okoliczne schroniska), punkt kasowy KPN, czeska poczta na szczycie
Śnieżnik - Masyw Śnieżnika: Schronisko PTTK Na Śnieżniku
Tarnica - Bieszczady Zachodnie: punkt kasowy BPN w Wołosatem, schronisko Kremenaros w Ustrzykach Górnych
Turbacz - Gorce: Schronisko PTTK Turbacz, Schronisko PTTK Stare Wierchy
Radziejowa - Beskid Sądecki: Bacówka na Obidzy (Przełęcz Gromadzka)
Skrzyczne - Beskid Śląski: Schronisko PTTK Skrzyczne
Mogielica - Beskid Wyspowy: pieczątka na szczycie
Wysoka Kopa - Góry Izerskie: Chatka Górzystów, schronisko Wysoki Kamień
Rudawiec - Góry Bialskie: Chata Cyborga w Bielicach
Orlica - Góry Orlickie: Schronisko PTTK Orlica
Wysoka (Wysokie Skałki) - Pieniny: pieczątka na szczycie, baza namiotowa Pod Wysoką
Wielka Sowa - Góry Sowie: wieża widokowa na szczycie, Schronisko Orzeł, Schronisko PTTK Zygmuntówka
Lackowa  - Beskid Niski: pieczątka na szczycie
Kowadło - Góry Złote: Chata Cyborga w Bielicach
Jagodna - Góry Bystrzyckie: Schronisko PTTK Jagodna w Spalonej
Skalnik - Rudawy Janowickie: Schronisko PTTK Szwajcarka, parking przy Kolorowych Jeziorkach
Waligóra - Góry Kamienne: Schronisko PTTK Andrzejówka
Czupel - Beskid Mały: Schronisko PTTK Na Magurce
Szczeliniec Wielki - Góry Stołowe: Schronisko Na Szczelińcu
Lubomir - Beskid Makowski: Schronisko PTTK na Kudłaczach
Biskupia Kopa - Góry Opawskie: Górski Dom Turysty Pod Biskupią Kopą
Chełmiec - Góry Wałbrzyskie: wieża widokowa na szczycie
Kłodzka Góra - Góry Bardzkie: pieczątka na szczycie
Skopiec - Góry Kaczawskie: pieczątka na szczycie
Ślęża - Masyw Ślęży: na szczycie w Domu Turysty i w kościele, a na dole w Domu Turysty Pod Wieżycą
Łysica - Góry Świętokrzyskie: Ośrodek Wypoczynkowy "Jodełka" w Świętej Katarzynie, a w sezonie także w punkcie kasowym

Chełmiec i Mogielica

Największy sukces - Rysy i przyjemny Śnieżnik

Korona Gór Polski - czy było warto?
To retoryczne pytanie - jasne, że warto! Każda okazja, aby wyjść z domu, spędzić aktywnie czas na świeżym powietrzu i zobaczyć coś nowego jest wartościowo spędzonym czasem. Pamiętajcie, że nie trzeba mieć od razu doskonałej kondycji, aby zacząć od łatwiejszych szczytów - ona przyjdzie z czasem. Wystarczy odpowiednie obuwie, wygodny plecak i można zaczynać - do Rysów daleka droga ;-) Na szczyty zwykle prowadzą różne szlaki i można zaplanować zarówno całodniowe wycieczki na 30 km, jak i krótsze spacery na 10-15 km. Łączy je jedno - będzie najpierw pod górę, a potem z górki. W czasie swoich wędrówek widziałam różnych ludzi, starszych i młodszych, widziałam nawet rodziców z maleńkimi dziećmi w chustach, zbierających pieczątki do książeczki KGP. Koronę można zdobyć szalonym tempem w dwa miesiące, można i na spokojnie w kilka lat. A zapewniam, że jak już zaczniecie, to szkoda będzie zrezygnować.

Nie wszystkie szczyty Korony Gór Polski udało mi się opisać na blogu, ale te, którym  poświęciłam osobne wpisy, znajdziecie TUTAJ.

To co... w góry? :-)

Skopiec, Szczeliniec i Wysoka Kopa


Kowadło, Rudawiec i Waligóra


Orlica, Radziejowa oraz Czupel

Podoba Ci się moja twórczość? 
Będzie mi miło, jak postawisz mi wirtualną kawę, która doda mi energii do działania :-)

Postaw mi kawę na buycoffee.to