Księży Młyn to miejsce, gdzie przed laty tworzyła się historia łódzkiego przemysłu. To właśnie tam można natrafić na ślady imperium Grohmanów – jednej z rodzin, które współtworzyły włókienniczą potęgę Łodzi. Budynki ich fabryki, rezydencje i charakterystyczna brama do dziś tworzą specyficzny krajobraz tej dzielnicy. Dziś część tych budynków dostała drugie życie, inne powoli popadają w zapomnienie. A niektóre – jak dawna przędzalnia cienkoprzędna Henryka Grohmana – przyciągają artystów graffiti, miłośników urbexu i od lat czekają na swój moment. Zobaczcie, jak wygląda dziś część największego kompleksu przemysłowego Łodzi.
Ludwik Grohman i początki imperium
Historia przemysłowego rodu Grohmanów w Łodzi zaczyna się od Ludwika Grohmana (1826–1889), który przejął rodzinny interes po swoim ojcu Traugocie – saksońskim tkaczu, osiadłym najpierw w Zgierzu, a potem w Łodzi. To właśnie na terenach dawnego posiadła wodno-fabrycznego „Lamus” nad rzeką Lamus powstała fabryka tkanin bawełnianych, która z czasem rozrosła się w jeden z ważniejszych zakładów przemysłowych miasta. Po śmierci ojca w 1874 roku Ludwik przejął stery przedsiębiorstwa i przekształcił je w firmę działającą pod własnym nazwiskiem. Rozwijał zakłady, inwestował w infrastrukturę przemysłową i instytucje miejskie – był współzałożycielem Banku Handlowego w Łodzi i organizatorem pierwszej fabrycznej straży ogniowej.
Henryk Grohman – rozwój i modernizacja zakładów
Po śmierci Ludwika w 1889 roku prowadzenie firmy przejął jego najstarszy syn, Henryk Grohman (1862–1939). To on wprowadził przedsiębiorstwo w nową fazę rozwoju. Rozbudował zakłady o kolejne wydziały produkcyjne i stworzył nowoczesny, wielooddziałowy kompleks włókienniczy. Jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych projektów była monumentalna brama prowadząca do tkalni przy ul. Targowej – dziś znana jako „Beczki Grohmana”. W rzeczywistości charakterystyczne kolumny bramy nie przedstawiają beczek, lecz stylizowane szpulki nici, symbol branży włókienniczej. W 1921 roku zakłady Grohmanów połączyły się z przedsiębiorstwem Scheiblerów, tworząc gigantyczne „Zjednoczone Zakłady Włókiennicze Karola Scheiblera i Ludwika Grohmana”, które stały się największym kompleksem przemysłowym w Łodzi. Henryk był mecenasem kultury, kolekcjonerem i znawcą sztuki, który wspierał artystów (m.in. gościł Ignacego Jana Paderewskiego i Stanisława Ignacego Witkiewicza), gromadził dzieła sztuki oraz przekazywał swoje bogate zbiory – m.in. grafiki, ceramikę, instrumenty i księgozbiór – do instytucji takich jak Muzeum Narodowe w Warszawie, Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie czy biblioteka publiczna w Łodzi.
Co dziś przypomina o Grohmanach?
Dziś po imperium Grohmanów wciąż można znaleźć w Łodzi kilka charakterystycznych śladów. Dawna Fabryka Ludwika Grohmana została odrestaurowana i mieści obecnie siedzibę Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Zachowała się również słynna brama z „Beczkami Grohmana”, będąca jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli industrialnej Łodzi. Do tego dochodzą dwie rezydencje należące do rodziny: willa Ludwika Grohmana przy ul. Tylnej oraz willa Henryka Grohmana przy ul. Tymienieckiego – ta ostatnia stoi zaledwie kilka kroków od dawnej przędzalni.
Przędzalnia Cienkoprzędna Henryka Grohmana – ceglany kolos
Mnie jednak najbardziej zainteresowała Przędzalnia Cienkoprzędna Henryka Grohmana przy ul. Tymienieckiego. To ogromny, czterokondygnacyjny budynek z czerwonej cegły, który od lat stoi opuszczony i powoli popada w ruinę. Powstał pod koniec XIX wieku – budowę rozpoczęto w 1889 roku, a sam zakład uruchomiono w 1896 roku. Przędzalnia dysponowała około 20 tysiącami wrzecion i była ważnym elementem rozwijającego się kompleksu przemysłowego Grohmanów. Najprawdopodobniej zaprojektował ją Hilary Majewski, ówczesny architekt miejski Łodzi. Budynek wzniesiono na planie zbliżonym do kwadratu, a wnętrza tworzyły ogromne hale produkcyjne wsparte systemem żeliwnych słupów ustawionych w sześciu rzędach. Z zewnątrz uwagę zwracają dwa dekoracyjne szczyty oraz charakterystyczna prostopadłościenna wieża wodna w południowej elewacji.
Od fabryki do opuszczonego zabytku
Losy przędzalni dobrze pokazują historię łódzkiego przemysłu. Po II wojnie światowej zakład został znacjonalizowany i działał w ramach przedsiębiorstwa Uniontex. W czasach PRL był nadal ważnym ośrodkiem produkcji włókienniczej – to właśnie tutaj z włókniarkami spotkał się Jan Paweł II podczas wizyty w Łodzi. Transformacja gospodarcza lat 90. okazała się jednak dla takich zakładów bezlitosna. Produkcja stopniowo wygasała, a ostatecznie zakończyła się około 2001 roku. Choć część obiektów doczekała się rewitalizacji, to zabytkowa przędzalnia od lat czeka na lepsze czasy...





















































