piątek, 26 sierpnia 2022

Jasień i Kutrzyca. Dyskretny urok Beskidu Wyspowego

Kiedy przygotowywałam plan na Beskid Wyspowy, kilka razy spotkałam się z pozytywnymi opiniami na temat szczytów Jasień i Kutrzyca. Podobno przebiegają przez nie jedne z najbardziej widokowych szlaków całego pasma. Problem tylko w tym, że nijak nie układają się one w pętlę. Ale od czego jest wyobraźnia, widok satelity i wyszukiwanie leśnych ścieżek na Google Maps? Zobaczcie, co nam wyszło z tej nietypowej trasy, której chyba nikt inny nie opisał, i czy faktycznie widoki z Jasienia i Kutrzycy warte są zachodu?

Jasień i Kutrzyca położone są w południowej części Beskidu Wyspowego, na południowy-zachód od Mogielicy - najwyższego szczytu pasma. Topograficznie nie wyglądają jak taka typowa wybitna "wyspa", lecz układają się w dwa łagodnie przechodzące w siebie grzbiety. Planując trasę zależało mi na zrobieniu łatwej pętli, którą bez problemu pokonalibyśmy z dzieckiem. Czy była prosta - ocenicie sami - ale z pewnością dystans 9 km nie był zabójczy. Zaczęliśmy w nietypowym miejscu, przez które nie przebiega żaden pieszy szlak turystyczny - w Bulakach, części wsi Półrzeczki. W okolicy szlabanu, na końcu drogi, zostawiliśmy samochód. Miałam wrażenie, że trafiliśmy na koniec świata - nie było nawet zasięgu w telefonie. 

Miałam pomysł, aby dojść do zielonego szlaku w okolicy Polany Folwarcznej. Aby to uskutecznić, skierowaliśmy się w górę drogą "płytówką", która jest częścią szlaku rowerowego Półrzeczki-Chyszówki. Po kilkudziesięciu, może stu metrach, po prawej stronie pojawiła się ścieżka, która prawdopodobnie używana była do zwózki drewna. Skręciliśmy w nią, a następnie kierowaliśmy się na orientację ostro pod górę. Jest tu trochę podejścia do pokonania i w dodatku podłoże jest pełne osuwających się kamieni, więc nie szło się zbyt przyjemnie. Ale to nie miało znaczenia - najważniejsze, że po nieco ponad kilometrze od auta udało nam się trafić na zielony szlak.

Nim szybko dotarliśmy na Polanę Folwarczną, znajdującą się na przełęczy pod Kobylicą (874 m n.p.m.). W tym momencie wiedziałam już, że warto się było wspinać niezbyt ciekawą, nieoznakowaną ścieżką. Polana zachwyciła nas przecudną panoramą i widokiem na takie szczyty, jak Kudłoń, Turbacz, Turbaczyk, Obidowiec, Jaworzyna Ponicka, Maciejowa, Potaczkowa, Luboń Wielki i Szczebel. Wspaniale prezentował się z niej zarówno Beskid Wyspowy, jak i Gorce. Spotkaliśmy też pierwszych turystów, choć ogólnie tego dnia było ich na naszym szlaku niewielu (a był to długi weekend, więc raczej nie są to oblegane tereny). 


Kontynuowaliśmy wędrówkę zielonym szlakiem do kolejnego punktu, jakim był Jasień (1063 m n.p.m.). Jest to trzeci pod względem wysokości szczyt w Beskidzie Wyspowym (po Mogielicy i Ćwilinie). Wierzchołek jest zalesiony i nie uświadczymy nań widoków, ale za to jest tabliczka z nazwą szczytu i ławeczka, więc można na chwilę usiąść. Warto odpocząć, bo choć czeka nas zejście, to najciekawsze dopiero przed nami. 

Na Jasieniu weszliśmy na szlak żółty i schodząc nim w kierunku Kutrzycy, trafiamy na Polanę Skalne. Jest to bez mała jedno z najładniejszych miejsc, jakie dotychczas poznałam w Beskidzie Wyspowym. W pierwszej kolejności w oczy rzuca się Mogielica z charakterystyczną wieżą i Polaną Stumorgową, ale już po chwili, patrząc w prawo, wyłaniają się Cichoń z Ostrą, Modyń, Hala oraz Wielki Wierch, Kiczora Kamienicka i Gorc. W oddali widać Pieniny, ale prawdziwą wisienką na torcie są doskonale widoczne Tatry!


Polana Skalne znajduje się pomiędzy wierzchołkami Jasień i Kutrzyca. Przed laty była wypasana i w jej dolnej części zachował się budynek z okresu powojennego - tzw. Bacówką na Skalnem - jedna z niewielu pamiątek pasterstwa Beskidu Wyspowego. Sama Kutrzyca mierząca 1058 m n.p.m. znajduje się tak blisko Jasienia, że często uznawana jest za jej drugi wierzchołek. Przyznam, że sama byłam zaskoczona, że to już, bo spodziewałam się jeszcze jakiegoś podejścia. Na szczycie postawiono kapliczkę.


Z Kutrzycy kontynuowaliśmy spacer żółtym szlakiem aż do rozwidlenia szlaków Pod Krzystonowem. Tam na chwilę zeszliśmy na szlak zielony w kierunku Białego, aby dotrzeć po około pięciu minutach do jedynej bazy namiotowej w Beskidzie Wyspowym. Znajduje się ona na Polanie Wały i prowadzona jest przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich z Katowic. Liczyłam na to, że w połowie czerwca będzie już czynna i uda się przybić pieczątkę, ale niestety jeszcze nie działała o tej porze. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę i wróciliśmy na rozwidlenie szlaków. 

Nasza wycieczka powoli zmierzała do końca. Weszliśmy na szlak zielony prowadzący do Półrzeczek i doprowadził nas on po około 500 metrach do znanej nam już drogi rowerowej. Mieliśmy do samochodu jeszcze około 3 kilometry i pokonaliśmy je błyskawicznym tempem, bo niebo zasnuły chmury i zaczynało grzmieć. Szliśmy wygodnie szutrową, a na końcu płytową drogą rowerową do punktu, w którym zaczynaliśmy. Nie spotkaliśmy ani żywej duszy, a to dziwne, bo trasa jest widokowa. Załapaliśmy się jeszcze na piękne panoramy, między innymi na Szczebel, Ogorzałą i Lubogoszcz. Deszcz złapał nas przy aucie. Wszechświat z nami tego dnia współpracował.


To była zaskakująca wycieczka, bo choć wiele osób chwaliło Jasień i Kutrzycę, to nie sądziłam, że ta nasza improwizowana pętla okaże się aż tak widokowa. Przy okazji chciałabym polecić przepiękny Beskid Wyspowy miłośnikom ciszy i spokoju, bo poza paroma popularnymi szlakami (np. na Mogielicę) jest to po prostu pusto, nawet w długie weekendy. Sporo szczytów już zdobyliśmy, ale wciąż pozostają nam Szczebel czy Lubogoszcz. Coś czuję, że nie nie nasza ostatnia wizyta na beskidzkich wyspach.


czwartek, 25 sierpnia 2022

Łopień w Beskidzie Wyspowym. Na rozgrzewkę lub niepogodę

Podczas majówkowego wypadu w Beskid Wyspowy nie udało nam się zdobyć wszystkich szczytów, które mieliśmy w planach, bo zwyczajnie zabrakło nam czasu. Wróciliśmy w to pasmo górskie w kolejny długi weekend i dzięki temu udało się wejść na przyjemną i łatwo dostępną górę Łopień, znajdującą się w pobliżu Mogielicy. Zapraszam na kolejną beskidzką "wyspę" :-)

Masyw Łopienia to rozległy i długi grzbiet rozciągający się z południowego zachodu na północny-wschód. Wyróżnia się w nim trzy mało wybitne szczyty: Łopień Zachodni (961 m n.p.m.), Łopień Środkowy (950 m n.p.m.) i Łopień Wschodni (805 m n.p.m.). Na masyw wiodą dwa szlaki: czarny z Tymbarku oraz zielony łączący miejscowość Dobrą z Przełęczą Rydza-Śmigłego. Najkrótszy i zarazem najbardziej popularny szlak to ten z przełęczy, z której startowaliśmy także na Mogielicę - najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego.

Trafił nam się podczas wyjazdu deszczowy dzień i długo nie mogliśmy się nigdzie zebrać. W końcu, aby nie siedzieć na miejscu, wybraliśmy Łopień, którego masyw doskonale było widać z okna naszej agroturystyki. Z racji niepewnej pogody postanowiliśmy pójść najłatwiejszym szlakiem z Przełęczy Rydza-Śmigłego. Jedynym minusem tego szlaku jest brak możliwości zrobienia pętli (choć na upartego można częściowo poruszać się nieznakowanymi leśnymi drogami), ale niestety przez Łopień przebiega niewiele szlaków, więc opcje są mocno ograniczone, jeśli jedzie się samochodem. 

Szlak jest... dziecinnie prosty, na tyle, że nasza niespełna trzyletnia córka część trasy chętnie pokonała sama. Jedyną trudnością była pogoda - trochę nas po drodze zmoczył deszcz i było trochę błota na szlaku. Na Łopień Zachodni, zwany po prostu Łopieniem, wchodzi się około godzinę. Szczyt znajduje się na polanie Jaworze, która otoczona jest świerkowym lasem z domieszką buka. Powstała ona, podobnie jak wszystkie polany w Karpatach, w wyniku działalności przybyłych w XV wieku z Bałkanów Wołochów. Na zalesionych szczytach przygotowywali sobie teren do wypasu kóz i owiec poprzez wypalanie lasów w wierzchołkowych partiach gór. 


Z polany Jaworze niestety nie zobaczymy zbyt rozległych widoków, ale możemy podejść nieznakowaną dróżką około 30 m na polankę Widny Zrąbek. Jest to wyrąb powiększony przez paralotniarzy i zarazem najlepszy punkt widokowy na Łopieniu. Doskonale stąd widać Ćwilin i Śnieżnicę, jak również dalsze szczyty Beskidu Wyspowego (m. in. Szczebel). Na polance znajduje się krzyż poświęcony Janowi Pawłowi II i ołtarz polowy. 

Zachęcona polepszającą się pogodą zapragnęłam podejść na kolejną polanę - Myconiówkę, znajdującą się w połowie drogi na Łopień Środkowy. Dojście na nią zajmuje około 10-15 minut i należy podążać szlakiem zielono-czarnym. Niestety z samej Myconiówki nie ma za bardzo widoków, ale za to kawałek wcześniej, w okolicach ambony myśliwskiej, przebijają się szczyty i można nawet dostrzec Mogielicę z charakterystyczną wieżą. Z Myconiówki zawróciłam na polanę Jaworzę i stamtąd zeszliśmy zielonym szlakiem do auta.


Łopień nie jest z pewnością najbardziej atrakcyjnym szczytem Beskidu Wyspowego, ale nie żałuję, że na niego weszliśmy. Przyznam, że ze względu na jego bliskość do Mogielicy liczyłam na lepsze widoki na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego i pod tym względem poczułam się zawiedziona. Za to świetnie nam się Łopień sprawdził na prostą, krótką wycieczkę  i nieciekawą pogodę.


czwartek, 18 sierpnia 2022

Szlak Zabytków Techniki: Wieże KWK Polska w Świętochłowicach

Górny Śląsk zabytkami industrialnymi stoi. Na Szlaku Zabytków Techniki znajduje się ich obecnie aż 40 i podążanie ich śladem jest świetnym pomysłem na poznanie dziedzictwa przemysłowego województwa śląskiego. Jeden z takich obiektów znajduje się w Świętochłowicach. Kiedyś działała tu kopalnia Deutschland, w biegu historii przemianowana na KWK Polska. Poznajcie Wieżę Basztową i Wieżę Kozłową dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Polska.

Historia kopalni w Świętochłowicach sięga roku 1873. Guido Henckel von Donnersmarck - potentat przemysłowy - z połączenia kilku pól górniczych utworzył kopalnię Deutschland. Po 1922 roku zmieniono jej nazwę na Niemcy, a po 1937 r. - na Polska. Po II wojnie światowej działała z kopalnią Prezydent w Chorzowie pod nazwą Polska, a później została połączona z KWK Wirek. W 1995 roku zakończono wydobycie z powodu wyczerpania złóż węgla.


Do dziś przetrwały dwie wieże wyciągowe. Pierwsza to Wieża Basztowa z 1908 roku, która służyła do obsługi poziomu 180 m. Jej wysokość wynosi około 30 metrów. Druga to Wieża Kozłowa powstała w 1891 r. Mierzy ok. 23 m i obsługiwała poziom 225 m. Na szczególną uwagę zasługuje wyższa z wież - zbudowano ją bowiem według unikalnej na skalę Europie konstrukcji. Trzy pierwsze kondygnacje powstały na rzucie kwadratu, a czwarta, nadwieszona, prostokątna, wsparta jest na metalowych wspornikach.


Wieże KWK Polska od 2015 roku zarządzane są przez Centrum Kultury Śląskiej w Świętochłowicach. Stanowią nie tylko atrakcję turystyczną, ale też obiekt o charakterze kulturowym. Na Wieżę Basztową można wjechać windą (lub wejść po schodach, jak ktoś lubi) i obejrzeć znajdującą się w jej wnętrzu wystawę. Pod wieżami urządzono siłownię plenerową oraz plac zabaw. A najlepsze jest to, że bilet wstępu na wieżę kosztuje zaledwie złotówkę! 

Świętochłowice nie są z pewnością miastem o charakterze turystycznym, ale nie można pominąć ich na trasie zwiedzania Górnego Śląska. Unikatowe wieże kopalniane z pewnością zasługują na dużą uwagę wszystkich miłośników nietuzinkowych atrakcji. To nie tylko ciekawy obiekt poprzemysłowy, ale też przyjemna przestrzeń do spędzenia wolnego czasu.